Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Matka Stefana W. prosi o wybaczenie. „To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić”

21.01.2019 09:11
xxx wiadomosci

Matka zabójcy prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, w poruszających słowach prosi jego rodzinę o wybaczenie. – Cały czas myślę, że to mi się śni i zaraz się obudzę – mówi w rozmowie z „Dużym Formatem”.

stefan w. fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

– Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką. To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić – podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który podczas 27. Finału WOŚP zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. – Bardzo przepraszam za moje dziecko – powiedziała.

Jolanta znała tragicznie zmarłego prezydenta. – Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie „dzień dobry”. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze – mówiła.

„Syna straciłam na zawsze”

– To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką – powiedziała pani Jolanta.

– To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę – dodała.

– Czytam, co ukazuje się w mediach, i większość to kłamstwa. […] W czwartek dowiedziałam się z telewizji, że mnie bił, brał narkotyki, wymuszał haracze. To wszystko kłamstwa. 

„Chciałabym cofnąć czas”

Matka Stefana W., pytana, w jaki sposób dowiedziała się o zbrodni, odpowiada, że zadzwonił do niej jeden z synów. – Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” – czytamy w wywiadzie.

– Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie – relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W. – Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: „bardzo państwa przepraszam”. Bardzo przepraszam za moje dziecko – zaznaczyła pani Jolanta.

– Proszę was o wybaczenie. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Przepraszam wszystkich – dodała. 

„Nie wińcie mnie, proszę”

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”. – Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował – podkreśliła.

– Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? – dodała.

Jak tłumaczyła, impulsem do tego, by zgłosić swoje obawy na policję, było ostatnie, listopadowe widzenie z synem. – Znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. „Zdrowie mi zniszczyli”, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać – powiedziała.

Matka zabójcy Pawła Adamowicza przyznała, że chciała uczcić pamięć prezydenta miasta i zapalić znicz na placu Solidarności. – Ale nie miałam siły. Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć – czytamy w wywiadzie. 

Zamach na Pawła Adamowicza

Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia po tym, jak dzień wcześniej, podczas 27. Finału WOŚP został trzykrotnie ugodzony nożem przez 27-letniego Stefana W.

Pogrzeb tragicznie zmarłego prezydenta odbył się 19 stycznia w gdańskiej Bazylice Mariackiej. W pożegnaniu wzięły udział tysiące osób, w tym najważniejsze osoby w państwie. Urnę z prochami zmarłego złożono w świątyni w kaplicy św. Marcina.

Adamowicz miał 53 lata. Rozpoczynał szóstą kadencję na stanowisku prezydenta Gdańska. Pełnił tę funkcję przez ponad 20 lat.

RadioZET.pl/Duży Format/MK

Oceń