SKANDAL w szpitalu w Pabianicach. Pacjent niedożywiony, z zakażeniem. „I tak umrze” – usłyszała żona

Joanna Śpiechowicz
18.03.2019 15:02
SKANDAL w szpitalu w Pabianicach. Pacjent niedożywiony, z zakażeniem. „I tak umrze” – usłyszała żona
fot. siepomaga.pl

Był zdrowym człowiekiem, dostał udaru krwotocznego do pnia mózgu. Lekarze z OIOM-u ponad miesiąc walczyli o życie 41-letniego Pawła Tomczaka. W końcu po 49 dniach mężczyzna trafił na oddział neurologiczny szpitala w Pabianicach. Wtedy zaczął się jego koszmar. Leżał w moczu, nabawił się odleżyn, był niedożywiony. Jego żona usłyszała, że mąż „i tak umrze” w wyniku powikłań. Sprawą zajął się lokalny portal Pabianice.tv, a nagłośniło ją w poniedziałek „Pytanie na Śniadanie” TVP2.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Znieczulica – mówi wprost żona mężczyzny Beata Tomczak.

1 września jej mąż, Paweł, jak co dzień poszedł do pracy. Tam dostał udaru krwotocznego do pnia mózgu. Karetka natychmiast zabrała go do szpitala im. Kopernika w Łodzi, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. W placówce nie mógł jednak zostać, bo zabrakło miejsc na OIOM-ie.

Mężczyzna trafił więc na intensywną terapię do Pabianickiego Centrum Medycznego. Lekarze walczyli o jego życie aż 49 dni. Gdy stan pacjenta był już stabilny, został przeniesiony na oddział neurologiczny.

„Mąż i tak umrze”

Tam zaczął się koszmar całej rodziny.

– Słyszałam, że mój mąż i tak umrze ze względu na powikłania – mówi żona pana Pawła w rozmowie z Pabianice.tv.

Jak dodaje, żeby uzyskać jakiekolwiek informacje o stanie zdrowia męża, musiała biegać za ówczesną szefową oddziału. Opieka nad pacjentem? „Skandaliczna” – ocenia pani Beata.

– Zdarzało się, że kroplówka leciała w pościel, bo żyła się zapchała. Podobnie było z nieczyszczoną rurką tracheostomijną. Bywało, że leżał w moczu, bo cewnik się zagiął. Nabawił się odleżyn. Rany paprały się, przesiąknięte bandaże były całe w wydzielinie. […] Pewnego dnia wykrzyczano mi w twarz, że mój mąż zadłużył oddział, bo na neurologii leży się góra trzy tygodnie, a nie trzy miesiące – komentuje dla lokalnego portalu rozżalona kobieta.

Wodogłowie, zakażenie i niedożywienie

11 lutego pan Paweł musiał wyjść ze szpitala. W PCM wykonano jeszcze ostatnie badanie, które jednak wykazało u pacjenta wodogłowie. Reakcja? Jak twierdzi pani Beata, żadna. Dopiero cztery dni później mężczyzna został przewieziony do szpitala w Zgierzu.

Tam natychmiast trafił na salę operacyjną. Jego stan był dramatyczny. Miał zakażenie bakteryjne w odleżynach, lekarze stwierdzili niedożywienie.

Jak podaje portal Pabianice.tv, w szpitalu w PCM 41-latek otrzymywał zaledwie 1000 kcal na 20 godzin. W szpitalu w Zgierzu dostał dietę białkową 3000 kcal.

Żona pana Pawła zbiera pieniądze na rehabilitację męża.

Pabianickie Centrum Medyczne sprawę komentuje zaś lakonicznie.

„Po rozmowie z osobami, które miały bezpośredni kontakt z pacjentem i jego małżonką, nie mogę potwierdzić stawianych nam zarzutów. Nie możemy również odnieść się do kwestii medycznych, gdyż informacje na temat przebiegu leczenia i stanu zdrowia pacjenta możemy udzielić tylko osobie upoważnionej” – wskazał w oświadczeniu wysłanym do lokalnego portalu dyrektor ds. administracyjno-skarbowych PCM Adam Marczak.

RadioZET.pl/Pabianice.tv/JŚ