Miał powybijane zęby, złamaną szczękę i uraz kręgosłupa. Oprawca psa Fijo usłyszał wyrok

Magdalena Kulej
28.03.2019 12:54
Miał powybijane zęby, złamaną szczękę i uraz kręgosłupa. Oprawca psa Fijo usłyszał wyrok
fot. Fundacja Judyta

Wraca głośna sprawa skatowanego szczeniaka Fijo. W środę jego były właściciel Bartosz D. usłyszał wyrok. 30-latek z Chełmży został skazany na rok i 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Nie pojawił się na odczytaniu wyroku.

Sprawą psa Fijo żyła cała Polska. Teraz jego oprawca odpowie za swoje czyny. Sąd Rejonowy w Toruniu orzekł, że Bartosz D. ze szczególnym okrucieństwem znęcał się nad swoim psem. Mężczyzna został skazany na 1 rok i 6 miesięcy więzienia.

– Liczyłam na najwyższy wymiar kary w tych okolicznościach, czyli trzy lata więzienia – mówi Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji „Judyta”, która zaopiekowała się psem po pobiciu.

Po nowelizacji przepisów, gdyby ten mężczyzna zrobił to samo kilka miesięcy później, to groziłaby mu już kara do 5 lat pozbawienia wolności. 

Topczewską cieszy jednak, że zapadł wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności. „Postawa oskarżonego, brak jakiejkolwiek skruchy, a nawet ironiczne podchodzenie do sprawy świadczą o tym, że kompletnie nie żałuje tego, co zrobił. Mam nadzieję, że ten wyrok będzie przestrogą dla innych” – powiedziała.

ZOBACZ TEŻ: Fijo ma nowy dom!

Pozbawienie wolności to jednak nie wszystko, bo Bartosz D. dodatkowo dostał też zakaz posiadania zwierząt na 10 lat, nawiązkę w wysokości 3 tysięcy złotych i 25 tysięcy zwrotu kosztów leczenia dla Fundacji dla Szczeniąt „Judyta”.

Wyrok jest nieprawomocny. Topczewska przyznaje, że w tej sprawie będzie rozważana apelacja.

Pies Fijo już zawsze będzie niepełnosprawny

Pod koniec stycznia szczeniak Fijo został brutalnie pobity przez właściciela. Zwierzę miało m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu tylnych łap, a także złamanie kości udowej. Fijo ma uraz kręgosłupa i paraliż tylnych łap. Już zawsze będzie niepełnoprawny. 

Bartosz D. był poszukiwany listem gończym i po zatrzymaniu przez policjantów wyjaśnił w prokuraturze, że ukrywał się po zdarzeniu za granicą.

Przed sądem Bartosz D. nie przyznawał się do winy, twierdząc, że będąc pijanym, przewrócił się na psa w swoim mieszkaniu. Sąd nie dał wiary jego tłumaczeniom, uznając je za całkowicie niewiarygodne. W sprawie bardzo istotne były również opinie biegłych.

RadioZET.pl/