Tygrysy z Człuchowa odżyły. ''Doktor podrapał dużego po nosie i karmił z ręki''

02.11.2019 21:30
Tygrysy uratowane w zoo w Człuchowie. Są w lepszym stanie
fot. PAP/Marek Zakrzewski, na zdjęciu tygrys w zoo w Poznaniu

Dwa tygrysy z polsko-białoruskiej granicy są już bezpieczne w zoo Canpol w Człuchowie na Pomorzu. Choć zwierzęta były w fatalnym stanie, zdaniem weterynarza znacznie odżyły.

Zoo Canpol pod Człuchowem przyjęło 31 października dwa z 10 tygrysów, które 1,5 tygodnia spędziły na granicy polsko-białoruskiej. Koty były przewożone z Włoch, a miały dojechać do Dagestanu w Rosji. W Koroszczynie okazało się jednak, że kierowcom i zwierzętom brakuje odpowiednich dokumentów. Transport został więc zatrzymany. Ze stresu i wyczerpania jedno ze zwierząt padło. Na ratunek tygrysom pospieszyli pracownicy zoo w Poznaniu i Człuchowie.

Te, które trafiły do tego drugiego, są pod stałą opieką lekarza weterynarii Józefa Spiesznego. Jak mówił w sobotę, dwa młode samce (nie mają dokumentów, więc ich wiek nie jest znany) są w coraz lepszym stanie.

Tygrysy odżyły, spały z małymi przerwami 30 godzin. (…) Potrzebowały snu, odpoczynku, trochę zjadły. Teraz jedzą i piją. Jedzenie dajemy im na patyku i z ręki. (…) Nie boją się ludzi. Nie są źle nastawione do człowieka. Do krat podchodzą na centymetr. Nie uciekają od ręki człowieka. Dziś byłem 10 cm od tygrysa. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zero agresji

- powiedział weterynarz. Ale ten brak agresji, jego zdaniem, świadczy o tym, że tygrysy były przygotowywane do pracy w cyrku. Podkreślił jednak, że agresja może się w pewnym momencie pojawić. "Nie wiemy, jak były tresowane" – tłumaczył.

ZOBACZ TEŻ: Tygrysy z poznańskiego zoo otrzymały imiona. ''Samson leży brzuszkiem do góry''

Tygrysy z Człuchowa

Jeden z tygrysów waży około 150 kg, drugi około 200 kg. Przebywają w ogrzewanych pomieszczeniach z zasuwami, z zewnętrznym wybiegiem. Spieszny powiedział, że są wyspane i aktywne ruchowo, sukcesywnie są im zwiększane porcje wołowiny.

To był dzień ćwiczeń. Maluchy rozciągały się, ruch naturalnie masował brzuszki (...) Widzimy, że cały czas są gotowe do współpracy, chcą zasłużyć na nagrodę, to bardzo przygnębiający widok... Z drugiej strony dostrzegamy wyraźna poprawę w ich oczach, zwłaszcza u małego, który zaczyna kombinować... (....) Doktor Spieszny podrapał dużego po nosie i karmił prosto z ręki

- relacjonowali na Facebooku przedstawiciele zoo w Człuchowie, załączając zdjęcia z sobotniego karmienia.

Widzą się, między nimi jest krata, obecnie pojedyncza, więc praktycznie mogą się dotknąć nos w nos

 – powiedział weterynarz. Dodał, że w tym miejscu mieszkał już tygrys, który zdechł ze starości. Po jego śmierci wybieg miał zostać zlikwidowany. Właścicielka nie zdążyła zrealizować tych planów.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP