Zamknij

Kierowca pod wpływem narkotyków. Ratusz rozważa zerwanie umowy z przewoźnikiem

07.07.2020 16:05
wypadek autobusu w Warszawie
fot. PAP/Rafał Guz

Kierowca autobusu, który we wtorek uderzył w cztery zaparkowane auta, był pod wpływem substancji odurzających. Jak poinformował asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji, tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę. To już drugie podobne zdarzenie z udziałem kierowcy pracującego dla firmy Arriva. Ratusz oczekuje wyjaśnień i rozważa zerwanie umowy z przewoźnikiem.

Policjanci otrzymali zgłoszenie około godz. 10.30. Do wypadku doszło na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach. Kierowca miejskiego autobusu linii 181 uderzył tam w cztery zaparkowane pojazdy oraz latarnię. Jedna osoba, pasażerka autobusu, została z ogólnymi potłuczeniami przewieziona do szpitala.

Kierowca był trzeźwy, teraz okazuje się jednak, że prowadził pod wpływem środków odurzających.

Zobacz także

Wypadek na warszawskich Bielanach. Kolejny kierowca pod wpływem amfetaminy

"Policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy, to badanie dało wynik ujemny. Prowadzący autobus 25-latek został także poddany badaniu na zawartość innych substancji odurzających. Tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę. W związku z powyższym kierowca autobusu został przez policjantów zatrzymany" – poinformował asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji.

Jednocześnie podkreślił, że to zdarzenie wskazuje na problem nadzoru nad kierowcami pozostający w gestii samego przewoźnika.

Zobacz także

Ratusz rozważa zerwanie umowy z Arrivą. "To firma transportowa ponosi odpowiedzialność za swoich ludzi"

To już drugie podobne zdarzenie z udziałem kierowcy miejskiego autobusu, będącego pod wpływem narkotyków, pracującego dla firmy Arriva. 25 czerwca kierowca autobusu linii 186 spowodował wypadek na moście Grota-Roweckiego, w którym zginęła pasażerka, a czworo innych pasażerów zostało ciężko rannych. Tomasz U., który kierował autobusem, był pod wpływem amfetaminy. Został aresztowany.

Należy mieć na uwadze, że usługi transportowe w zakresie przewozu osób świadczy wiele firm. Są to zarówno firmy obsługujące linie miejskie, transport krajowy i przewozy regionalne. Policjanci kontrolują wyrywkowo te pojazdy i kierowców na trasach. Jednak to na pracodawcach spoczywa obowiązek sprawdzenia, w jakim stanie ich pracownicy siadają za kierownicą pojazdów. To firma transportowa ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za swoich ludzi

– zaznaczył Mrozek.

Jak poinformowała rzeczniczka warszawskiego ratusza Karolina Gałecka, rozważane jest zerwanie kontraktu z przewoźnikiem.

"Przewoźnik Arriva Polska został pilnie wezwany do Roberta Soszyńskiego, zastępcy prezydenta Warszawy. Jeżeli potwierdzą się informacje o obecności substancji psychoaktywnych u kierowcy, rozważymy zerwanie umowy z przewoźnikiem" - przekazała Karolina Gałecka.

"ZTM, jak i operatorzy nie mają uprawnień do kontroli pracowników na obecność środków odurzających"

Jak przekazał we wtorek po południu Tomasz Kunert, ZTM wezwał firmę Arriva w trybie pilnym o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie wtorkowego wypadku. "Rozważamy zerwanie zawartej z firmą Arriva umowy o świadczenie usług przewozowych" – przekazał Kunert.

Jednocześnie ZTM w wydanym przez siebie komunikacie zapewniło, że cały czas trwają kontrole w zajezdniach przewoźników, które ZTM rozpoczął po wypadku na moście Grota-Roweckiego.

Nasi pracownicy sprawdzają dochowywanie procedur, dotyczących sprawdzania stanu technicznego pojazdów i kontroli pracowników. Z uzyskanych od przedstawicieli firmy Arriva informacji wynika, iż kierowca, który spowodował wypadek na ulicy Klaudyny, przed wyjazdem w trasę i później, na miejscu zdarzenia, został sprawdzony pod kątem trzeźwości – w obu przypadkach testy dały wynik negatywny

– podał ZTM.

ZTM dodał też, że kierowca miał ważne wszystkie badania, wymagane przed dopuszczeniem do pracy. Został, zgodnie z wymaganiami ZTM zawartymi w postępowaniu przetargowym, zatrudniony na pełen etat, na umowie o pracę. Złożył też oświadczenie, że nie pracuje u innego operatora.

Przypominamy, że zarówno ZTM, jak i operatorzy nie mają uprawnień do kontroli pracowników na obecność w organizmie środków odurzających. Jeśli zachodzą podejrzenia co do stanu pracownika, wzywana jest Policja, która na miejscu przeprowadza odpowiednią kontrolę

– przekazał Kunert.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Twitter