Zamknij

Andrzej Duda przyjechał do Przewodowa. W Polsce są już specjaliści ukraińscy

17.11.2022 15:45

Rosja ponosi pełną odpowiedzialność za incydent w Przewodowie - solidarnie twierdzą NATO, USA i polski rząd. Wcześniej Mateusz Morawiecki mówił, że wiele wskazuje na to, iż był to pocisk produkcji rosyjskiej, wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Na miejsce tragedii udał się prezydent Andrzej Duda. W Polsce są już specjaliści ukraińscy, którzy zostaną dopuszczeni do miejsca eksplozji.

Przewodów
fot. WOJTEK RADWANSKI/AFP/East News
  • - Nie o tym świadczą dowody - tak Joe Biden skomentował słowa Wołodymyra Zełenskiego. Przywódca Ukrainy początkowo zaprzeczał, by pocisk, który spadł we wsi Przewodów, był wystrzelony przez siły ukraińskie. W rozmowie z Bloombergiem Zełenski ocenił jednak, że "nie wie, co się stało tym razem"
  • - W naszym i ekspertów przekonaniu, był to niezamierzony incydent. Nikt nie chciał nikomu w Polsce zrobić krzywdy. To w jakim sensie nasza wspólna tragedia - mówił Andrzej Duda, który udał się dziś do Przewodowa
  • - To trudny moment dla tej niewielkiej społeczności. Rodziny proszą, aby uszanować ich ból i prywatność. Przekazuję tę prośbę od bliskich jednej z ofiar - dodał prezydent
  • - Wiele osób w Ukrainie ma poczucie, że ich kraj został o coś oskarżony. Tak nie jest. Oni bronili swojego terytorium - tłumaczył w rozmowie z TVN24 Jakub Kumoch, szef prezydenckiego Biura Spraw Międzynarodowych
  • Stronie ukraińskiej zostało już zakomunikowane dopuszczenie do miejsca eksplozji w Przewodowie - przekazał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch

Rakieta spadła na Polskę

We wtorek po południu na terenie wsi Przewodów koło Hrubieszowa (woj. lubelskie) spadł pocisk, który opisano jako rakietę produkcji rosyjskiej. W wyniku tego zdarzenia czego śmierć poniosło dwóch obywateli RP - przekazało polskie MSZ w komunikacie w nocy z wtorku na środę.

Ofiary śmiertelne to mężczyźni w wieku 60 oraz 62 lat, którzy w tym czasie przebywali na terenie okolicznej suszarni zbóż.

Polskie MSZ potwierdziło w oficjalnym komunikacie, że pocisk (pierwotnie informowano o dwóch rakietach), który spadł na terytorium Polski, był produkcji rosyjskiej. Kreml zareagował na to oświadczenie, wydają własne, w którym zaprzeczył stanowisku polskiego rządu. Rosyjski resort obrony nazwał to "celową prowokacją w celu eskalacji sytuacji".

Polska podwyższa gotowość niektórych jednostek wojskowych i innych służb mundurowych - poinformował rzecznik rządu Piotr Müller po naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Z kolei premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że trwają prace nad ustaleniem dokładnych okoliczności tego, co stało się w Przewodowie. 

Eksplozja w Przewodowie. Nowe ustalenia ws. pocisku

- Jest wysoce prawdopodobne, że ambasador RP przy NATO wystąpi z wnioskiem o uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego - przekazał natomiast prezydent Andrzej Duda. Z kolei zdaniem prezydenta USA Joe Bidena "jest mało prawdopodobne", by pocisk, który trafił w Przewodów, został wystrzelony z Rosji.

To, co mówił Biden, zdają się potwierdzać wstępne ustalenia, które opublikowała agencja Associated Press, powołując się na anonimowe źródła w administracji w Waszyngtonie. Wskazują one, że w Przewodowie eksplodował pocisk ukraińskiej obrony przeciwrakietowej, który został wystrzelony w kierunku rakiety nadlatującej z Rosji i omyłkowo trafił w terytorium Polski.

RadioZET.pl