`

Burmistrz Lądka-Zdroju: Decyzja premiera to odpowiedź na moje apele o pomoc

3 min. czytania
19.09.2024 15:02
Obserwuj nas na Google

- Decyzja premiera dotyczy tylko bardzo wąskiego zakresu obowiązków, w promilach poniemień go liczyć. To raczej odpowiedź na moje apele, by pomóc w koordynacji i usprawnić działania w mieście - powiedział Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka-Zdroju w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Tomasz Nowicki
fot. Radio ZET

Burmistrz Lądka-Zdroju w Radiu ZET: Decyzja premiera to odpowiedź na moje apele o pomoc 

- Decyzja premiera dotyczy tylko bardzo wąskiego zakresu obowiązków, w promilach poniemień go liczyć. To raczej odpowiedź na moje apele, by pomóc w koordynacji i usprawnić działania w mieście - powiedział Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka-Zdroju w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Odniósł się tu do wczorajszej decyzji premiera Donalda Tuska o odsunięciu od zarządzania kryzysowego burmistrzów miast Lądek Zdrój i Stronie Śląskie.   

Lądek-Zdrój sam?

- Ja jako samorządowiec wraz ze sztabem nie jesteśmy w stanie koordynować. Po drugiej wojnie światowej po raz pierwszy borykamy się z takim kataklizmem, to żywioł, ale zniszczenia są podobne - mówił Nowicki. Pytany, czy i kiedy sprawa została “przespana”, odparł, że “staram się nie oceniać sytuacji, jesteśmy tu i teraz i mocujemy się ze skutkami powodzi, my wysyłamy tylko sygnały jak to wyglądało, jest bardzo utrudniona komunikacja”.  

Ocenił: Uważamy, że gdybyśmy byli wzmocnieni sztabem specjalistów, to może łatwiej się bym nam było w tym wszystkim poruszać. Jesteśmy małą gminą.  

Pytany od kiedy Lądek-Zdrój szykował się na wielką wodę, mówił, że “informacje meteo śledziliśmy od połowy minionego tygodnia, podjęliśmy nawet ewakuację części mieszkańców z terenów zalanych w 1997 roku, to nam sporo pomogło, ale tak dużego kataklizmu się nie spodziewaliśmy”.  

Burmistrz Lądka-Zdroju w Radiu ZET: Infrastruktura? Od 1997 roku niewiele się zmieniło 

- Jeśli chodzi o Lądek-Zdrój i Stronie Śląskie, to od 1997 roku nie wiele się zmieniło, trwały dobre prace Wód Polskich nad regulacją rzeki, ale wysiłek został zniweczony przez powódź - powiedział Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka-Zdroju w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Ocenił tak stan infrastruktury przeciwpowodziowej w regionie Kotliny Kłodzkiej, najbardziej dotkniętej ostatnimi powodziami.  

- Powstanie nowych zbiorników w naszym regionie z pewnością pomogłoby nam w tym kataklizmie - ocenił Nowicki. - Protesty mieszkańców, których miano wywłaszczyć, mnie nie dziwią, ale narzędzie przekonywania ma tu państwo nie samorząd - dodał. 

Oglądaj

Miasto pod zarządem 

Nowicki pytany, jak obecnie wygląda sytuacja w mieście, które po decyzji premiera, jest pod zarządem kryzysowym narzuconym z góry, odparł, że “w wielu miejscach przywrócony jest prąd i woda, nie ma jeszcze gazu. Jak to wygląda? Bardzo dobrze. Odetchnąłem z ulgą, kamień spadł mi z serca, jak zobaczyłem na sztabie specjalistów, mieszkańcy Lądka czują się bezpiecznie”.  

- Służby są wszędzie, działania są prowadzone z głową, są skoordynowane, to muszę podkreślić, cała logistyka jest na najwyższym światowym poziomie - wymieniał.  

Dodał, że “wszędzie widzimy służby pracujące w naszym mieście, to mi i mieszkańcom daje nadzieje, że dramat skończy się szybciej. Ja teraz rozmawiam z państwem z jednego z podwórek, za mną jest wyrwany most, teraz oświetlony i zabezpieczony”. - Czujemy się bezpiecznie, że jest z nami państwo, które stoi za nami i pomaga przetrwać kryzys - mówił Nowicki.  

- Teraz działamy jeszcze w adrenalinie, myślmy o bieżących problemach, woda, gaz, sprzątanie, zagrożenie epidemiologiczne. Natomiast problem braku turystów zaraz się pojawi - wspomniał, odnosząc się do głównego źródła dochodu miasta – turystyki.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET