Były wiceszef MSZ w Radiu ZET: Teraz w Izraelu może być nawet 3000 Polaków. Abdykacja państwa
- Jak słyszę taką opowieść, że w Izraelu to jest 200 Polaków, bo tyle się wpisało do systemu Odyseusz. Do systemu Odyseusz to się wpisuje, jak dobrze pójdzie, 5-10% ludzi - tłumaczył Paweł Jabłoński, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wiceszef resortu spraw zagranicznych w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
Wskazywał, że szacunki obecnego MSZ są zaniżone. - Dzisiaj mamy sezon turystyczny. Mamy sezon pielgrzymkowy. Według tego, co szacujemy na podstawie doświadczeń z poprzednich lat, co najmniej 2-3 000 osób jest w tej chwili w Izraelu - wyjaśniał.
Jabłoński dodał, że “jeśli w nocy zginęło 12 osób w Tel Awiwie to proszę sobie wyobrazić, że w Warszawie w nocy zginęłoby w wyniku ostrzału rakietowego 12 osób. To jest coś oczywiście, do czego w regionie, w jakimś sensie niektórzy są przyzwyczajeni, bo to nie jest pierwszy raz, ale to jest sytuacja, gdzie jest potężne zagrożenie. Izrael zamknął przestrzeń powietrzną, z jakiegoś powodu to zrobił. To jest bardzo poważne zagrożenie”.
- W sytuacji takiej nie może być po prostu tak, że państwo polskie mówi: "My nic nie robimy. Proszę bardzo, konsul honorowy ma swoje autokary, to on komercyjnie was przewiezie, tylko za to zapłaćcie". Państwo nie może swoich zostawiać w awaryjnych sytuacjach - dodawał.
Przypomniał, że “teraz w końcu jest na szczęście organizowana ewakuacja, więc mam nadzieję, że to się już wydarzy. Natomiast ta postawa w początkowych dniach totalna abdykacja państwa z pomocy obywatelom”.
- Ja mam wrażenie, że tutaj zawiodła przede wszystkim polityka, dlatego że plany ewakuacyjne i to mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, pamiętam rok 2023. Plany ewakuacyjne są w MSZ gotowe - wskazał.
Dodał, że na “różne ewentualności w krajach wrażliwych, takich właśnie jak Izrael, jak Liban, jak Syria, jak Iran, jesteśmy przygotowani na takie państwa”.
- Są pewne schematy, oczywiście trzeba je modyfikować, dostosować do okoliczności, ale to nie jest tak, że trzeba usiąść i się zastanawiać teraz, no czy są jakieś połączenia z Tel Awiwu do Ammanu na przykład. Oczywiście, że są, jeśli da się to zorganizować z pewnym wyprzedzeniem, można pewne drogi ewakuacyjne przewidzieć, zresztą one są zapisane w dokumentach. I teraz to, czego zabrakło w porównaniu do 2023 roku, moim zdaniem, to jest decyzja polityczna - powiedział.
Jabłoński w Radiu ZET: Ponownie liczyć można by w nieskończoność
- Dla czystości sytuacji, co to znaczy, jeśli byłoby ponowne liczenie głosów, wtedy przy tym można by powiedzieć, że znów byłby pomyłki i tak można by liczyć te głosy ponownie w nieskończoność - zaznaczał Paweł Jabłoński, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wiceszef resortu spraw zagranicznych w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
- Myślę, że będzie ponowne przeliczenie głosów w kilku komisjach, tam, gdzie były błędy. Takie jest prawo wyborcze, co wy bory są takie incydenty, że ktoś się pomylił przy liczeniu głosów - dodawał.
Przypomniał, że “Sąd Najwyższy, jak co wybory, będzie sprawdzał protesty wyborcze”. PKW dziś przyjęła sprawozdanie dotyczące wyborów prezydenckich. - Sprawozdanie jest przyjęte przez PKW, większością 6 do 1 głosów - dopowiedział Jabłoński.
Ocenił, że “część protestów wyborczych to jest kopiuj wklej, więc sąd będzie rozpatrywał to razem, ciężko by 6 tys. takich samych protestów, rozpatrywał oddzielnie”.
Powtórne liczenie w całym kraju? - Jeżeli byłby pomyłki we wszystkich komisjach wyborczych i byłby dostateczne dowody, to wtedy można by powtórzyć liczenie głosów. Ale nie ma na to teraz dowodów, ja o tym nie słyszałem - podkreślał.
- Dla czystości sytuacji, co to znaczy, jeśli byłby ponowne liczenie głosów, wtedy przy tym można by powiedzieć, że znów byłby pomyłki i tak można by liczyć te głosy ponownie w nieskończoność - mówił Jabłoński.
Wskazał przy tym, że protesty “to nie jest żadna sensacja, bo co wybory są setki protestów wyborczych i Sąd Najwyższy je rozpatruje”.
-To co jest w piśmie procesowym Romana Giertycha, to że Karol Nawrocki w noc wyborczą powiedział, że “w nocy wygramy” to był sygnał, to nie jest prawny język, ani pismo procesowe, to publicystyka - wskazywał.
- Hipotetycznie, jak pokazuje praktyka innych krajów, bo w Polsce tak nie było, by byłby powtórzone wybory, ale było tak swego czasu i tak kandydat wygrany w unieważnionych wyborach, potem wygrał jeszcze większą przewagą - wyjaśniał.
Dodał, że “szczerze, jak patrzę na Rafała Trzaskowskiego to myślę, że on marzy, żeby nie ponieść trzeciej porażki z rzędu, bo tak by się to zakończyło”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET