`

C. Tomczyk: Jeśli można by dymisjonować opozycję, to Błaszczak powinien być zdymisjonowany drugi raz

3 min. czytania
15.04.2024 15:59
Obserwuj nas na Google

- Mariusz Błaszczak albo zamiatał sprawę rakiety pod Bydgoszczą pod dywan, albo po prostu uznał, że lepiej się tą sprawą nie zajmować. Albo ją zlekceważył. Każda opcja jest tragiczna - powiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” Cezary Tomczyk wiceszef resortu obrony.  

Cezary Tomczyk
fot. Radio ZET

Ocenił, że “gdyby można było dymisjonować ludzi w opozycji, to Mariusz Błaszczak powinien być zdymisjonowany drugi raz”. MON bada sprawę postępowania poprzedniego kierownictwa resortu w związku z głośnym incydentem wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną rosyjskiej rakiety. Szczątki sprzętu kilka miesięcy po wypadku odnalazła przypadkowa osoba.  

Tomczyk przypomniał ówczesny ciąg zdarzeń, że “16 grudnia został rano poinformowany o ataku rakietowym na Ukrainę, potem że nieznany obiekt znalazł się w przestrzeni polskiej i zakończono jego śledzenie w okolicach Bydgoszczy”.  

- Od ministra Błaszczaka mogliśmy się dowiedzieć, że właściwie to on nic nie wiedział. Miał meldunek dzień po incydencie, a w styczniu szczegółowy. Minister dodał tylko podpis “ad acta”, czyli “do archiwów”. Nie wyciągnięto żadnych wniosków - przekazał Tomczyk.  

Zaproszenie dla byłego ministra 

Obecny MON zaprosił byłego szefa resortu na rozmowę w tej sprawie. - Zaproszenie jest otwarte, odczytamy komisyjnie meldunki i bardzo głupio będzie ministrowi Błaszczakowi - powiedział. - Błaszczak albo zamiatał sprawę pod dywan, albo po prostu uznał, że lepiej się tą sprawą nie zajmować, albo zlekceważył. Każda opcja jest tragiczna - dodał.  

Pytany zaś o aktualną sytuację na Bliskim Wschodzie odparł, że w tym rejonie “cały czas dzieje się dużo niedobrych rzeczy. Jesteśmy, tak jak powiedział Donald Tusk, w sytuacji przedwojennej”. - Jeśli będzie taka potrzeba, polskie siły zbrojne są gotowe ewakuować polskich żołnierzy z Libanu - podkreślił. 

Oglądaj

Kłopoty FA50

- Koreańskie samoloty FA50 zakupione przez Polskę były przez pewien czas uziemione, to prawda. Brakowało m.in. szkoleń dla pilotów, dokumentacji z Korei. Błaszczak najpierw kupował, potem myślał - ocenił Cezary Tomczyk wiceszef MON. - Symulator do tych samolotów będzie dopiero pod koniec roku - dodał. 

- W przypadku samolotów FA50 nie było dostosowanej infrastruktury - zaznaczył Tomczyk. W jego opinii “zakupy dla armii za rządów Błaszczaka były de facto zamrożone do czasu wybuchu wojny na Ukrainie. Potem minister obudził się i skorzystał z tzw. pilnej potrzeby operacyjnej i kupował to co jest, a nie to co jest potrzebne. To poważna różnica”. 

Zdradził, że obecnie “brakuje nam 45 mld złotych w takim czasookresie najbliższych 10 lat, jeśli chodzi o infrastrukturę wojskową do sprzętu, który już został zamówiony przez ministra Błaszczaka”.  

- Wydatki na obronność są rekordowe, to 168 mld złotych. Największy w historii kraju i moim zdaniem największy w NATO pod względem stosunku do PKB - odparł, pytany o obecny budżet przeznaczony na wojsko. 

Wpisy wicewojewody

Beata Lubecka zapytała także o weekendowe zamieszanie z dolnośląskim wicewojewodą Jackiem Protasiewiczem. - Poznałem go wiele lat temu. Nie mam teraz z nim kontaktu. Nie jest już od dawna członkiem PO - ocenił Tomczyk.  

- Trzeba się liczyć z konsekwencjami swoich działań. Była reakcja wojewody i premiera. Sprawa jest zamknięta - podkreślił. - Nikt kto reprezentuje państwo nie może się kompromitować, bo kompromituje nie tylko siebie, ale Polskę - dodał. Protasiewicz w serwisie X zamieścił serię niestosownych wpisów.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET