Ceny prądu pod wybory prezydenckie? Prof. Hausner w Radiu ZET: Widzę takie skojarzenie
Plany mrożenia cen energii są skorelowane z wyborami prezydenckimi? - Trudno odrzucić taką myśl, w związku z tym skojarzenie takie wydaje mi się być uzasadnione - powiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” profesor Jerzy Hausner, ekonomista i były wicepremier, szef rady programowej Open Eyes Economy Summit.
Zapowiedź zamrożenia cen energii “wydaje mi się, że trudno uznać, że jest zaskoczeniem, ponieważ rząd konsekwentnie przedłużał okres zamrożenia cen dla gospodarstw domowych, początkowo także dla małych przedsiębiorstw, w związku z tym mam wrażenie, że to jest konsekwentne postępowanie polegające na odsuwaniu uwolnienia cen energii elektrycznej w Polsce”.
- Ja mogę zrozumieć bieżącą logikę tego kroku i postępowania, ale tylko wtedy, gdybym widział, że na drugim ręku podejmowane jest długofalowe, przemyślana strategia transformacji energetycznej, która nas uwolni od sytuacji, która powoduje wzrost cen energii - zaznaczał Hausner.
Ocenił, że “to mi się nie podoba, bo to oznacza swoistego rodzaju pułapkę”. - Na czym ta pułapka polega? Z jednej strony wytwarzanie energii w Polsce kosztuje coraz więcej z różnych powodów, mamy bardzo wysokie ceny energii, z drugiej strony my nie chcemy uwzględniać tego w rachunku firm, które wytwarzają energię elektryczną, czyli godzimy się na to, żeby one swoje straty przerzucały jeśli nie na konsumentów, to na innych, to znaczy czerpały marże z innych firm, pozwalając, by one windowały ceny, lub godzimy się na to, że one będą po prostu programowo nieefektywne - tlumaczył.
- To znaczy, że nie będziemy zachęcali do efektywnego, racjonalnego gospodarowania, z ekonomicznego punktu widzenia, to jest sytuacja pułapki społeczne ekonomicznej, w którą wpadliśmy - dodał.
Zapytany, czy takie kroki rządu można wiązać z wyborami prezydenckimi, ocenił, że “trudno odrzucić taką myśl, czy w związku z tym skojarzenie takie wydaje mi się być uzasadnione”.
Wolna wigilia? Prof. Hausner: Jeden dzień dodatkowo wolny niczego nie zmieni
- Te święta są dla nas tak ważne, dla wszystkich, to są święta rodzinne, to pewnie ten jeden dzień dodatkowo wolny niczego nie zmieni, ale to chciałbym powiedzieć, że to rozumowanie oderwane od sprzedaży, od przedsiębiorców, od zysków, od zatrudnienia i od wynagrodzeń - powiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” profesor Jerzy Hausner, ekonomista i były wicepremier, szef rady programowej Open Eyes Economy Summit.
Mówił, że “z jednej strony Polacy tego oczekują, nie wiem czy wszyscy, ja należę do grupy tych, którzy zajęci licznymi obowiązkami potrzebują jeszcze nawet w wigilię polecieć coś kupić, więc to oznaczałoby, że to by się przeniosło na dzień wcześniej, gdzie wiadomo, prawdopodobnie dzień wcześniejszy doszlibyśmy do tego, że skrócilibyśmy godziny otwarcia”
- Ja bym powiedział tak, ponieważ te święta są dla nas tak ważne, dla wszystkich, to są święta rodzinne, to pewnie ten jeden dzień dodatkowo wolny niczego nie zmieni, ale to chciałbym powiedzieć, że to rozumowanie, jeśli oderwiemy je od sprzedaży, od przedsiębiorców, od zysków, od zatrudnienia i od wynagrodzeń, jeślibyśmy pominęli to wszystko oznacza, że równie dobrze możemy sobie zafundować jeszcze więcej wolnych dni i uznać, że tak będzie dla nas wszystkich lepiej, no nie - dodał.
Tłumaczył, że “jest jakaś granica tego rozumowania, więc nie chcę dyskutować czy pomysł wolna wigilia a nie ma wówczas wolnego święta Trzech Króli jest mądry czy niemądry, to jest sprawa polityków, ja bym nie kruszył kopii”.
- Może zadziwiające jest to, że projekt zgłasza pani minister z lewicy, a oponują członkowie ugrupowania określanego jako centrowo-prawicowe - podsumował.
Stopy procentowe do obniżki?
- Kiedy będzie to okienko, kiedy będzie można zacząć obniżać stopy procentowe? - pytała prowadząca Beata Lubecka,
Przypomniał, że “inflacja jest na poziomie 5%, stopy procentowe, ta główna referencyjna jest na poziomie 5,75% jest na razie utrzymana, kiedy będzie ten moment, kiedy będzie można zacząć obniżać, żeby no kredytobiorcy odczuli to w swoich portfelach, jedna sprawa, to jest to kiedy będzie ten moment, a druga sprawa, to jest to, w jaki sposób my do tego momentu przygotujemy publiczność, my razie słyszymy stały komunikat, że presja inflacyjna nie ustąpiła, zwłaszcza jeśli rząd będzie w tej chwili mroził ceny, to oczywiście wskaźnik inflacji lekko osłabnie, to będzie 0,3 punkta procentowego, ale oczywiście będą dalej idące konsekwencje i kolejny bodziec do kolejnej presji inflacyjnej, tylko, że to jest stanie z bronią u nogi, to jest po prostu sytuacja, w której polityka pieniężna stała się niezwykle pasywna, ja uważam, że my powinniśmy od Narodowego Banku Polskiego słuchać komunikatów, które są profesjonalne”.
- Uważam, że my mamy prawo oczekiwać od NBP, nie zamknięcia się w tym co mamy i trzymania się kurczowo, tylko rzeczywistego komunikatu, który jest komunikatem wskazującym na taką możliwość, ale nie zmierzającym w tej chwili do podjęcia takiej decyzji - mówił.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET