Tomczyk prezentował dziś wyniki audytu w podkomisji smoleńskiej prowadzonej przez Antoniego Macierewicza.
- Jeżeli by to to ode mnie zależało to dla mnie sprawa jest oczywista, że Antoni Macierewicz powinien trafić za kraty - powiedział wiceszef MON. - W przypadku Macierewicza, udowodniliśmy to w jasny sposób, że to jest fałszowanie dokumentów, poświadczenie nieprawdy, niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień - wymieniał i dodawał, że “to też korzyści majątkowe i proponowanie jednemu z ekspertów zagranicznych 5 tys. funtów łapówki za zamianę ekspertyzy”.
Przypomniał też, że “Tupolew-102, który jest w Mińsku Mazowieckim, taki sam jak ten co rozbił się pod Smoleńskiem, to dziś jest po prostu złomem. Macierewicz zaprzeczał, że samolot jest niszczony, a jest, używano do tego siekier czy szlifierek kątowych”.
Komentując raport wskazał, że “wszyscy zatrudnieni przecież przez podkomisję smoleńską, wskazywali, że przyczyną wypadku w Smoleńsku było uderzenie w drzewo, potem obrót i upadek samolotu”. - Macierewicz to wiedział i świadomie przez tyle lat mówił co innego - dodał Tomczyk.
- Po co była ta podkomisja? Odpowiedzi są dwie, proste i smutne, chodzi o władzę i na tym micie smoleńskim budować politykę, a po drugie chodzi o pieniądze - ocenił.
Cezary Tomczyk w Radiu ZET: Macierewicz powinien złożyć mandat. Hańba, że ktoś taki jest posłem
- Ja chciałbym, by Antoni Macierewicz, po tym wszystkim co dziś zobaczyliśmy, złożył mandat poselski, to jest absolutna hańba, że ktoś taki jest posłem i do tego wiceprezesem PiS. Znaczy, że PiS bierze odpowiedzialność, za te fakty - powiedział Cezary Tomczyk, wiceminister MON w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
- Poczekajmy, ja nie wiem, co się wydarzy, jak Jarosław Kaczyński dowie się, że Macierewicz nazywał samolot “konserwą” i że kłamał - ocenił Tomczyk. Dodał, że “nie wiemy jaki jest tu stan wiedzy prezesa PiS”.
Uznał, że “Macierewicz powinien skończyć w więzieniu. Mam nadzieję, że tak będzie, jak tak zdecyduje sąd”. - Powinien złożyć mandat, zniknąć z życia publicznego, a PiS odwołać go z władz partii - podkreślił.
Tomczyk wskazał, że rola Mariusza Błaszczaka w podkomisji smoleńskiej była. - Mariusz Błaszczak miał z podkomisją wiele wspólnego, tyle, że aż nie wiem od czego zacząć - mówił.
- Za czasów, kiedy ministrem obrony był Macierewicz, podpisano umowę i część dowodów z prokuratury trafiło do podkomisji. Część z tych dowodów zniszczono w czasie badań, a część zgubiono. To były części Tupolewa-101, tego który się rozbił. Za takie działania są prokuratorskie zarzuty. Błaszczak był informowany, że te części Tupolewa nie wróciły do prokuratury i nic z tym nie robił - tłumaczył wiceminister MON.
Podkreślił, że “Błaszczak wiedząc, jaka jest sytuacja w podkomisji co rok wydawał decyzję, która na nowo w składzie z Macierewiczem powoływała tę podkomisję”.
- To była osobista korzyść, korzyść dla środowiska politycznego Mariusza Błaszczaka. To roztoczenie takiego parasola ochronnego nad Macierewiczem, że mógł działać sobie w sposób nieskrępowany - uznał.
Tomczyk dodał też, że “prawda jest taka, że prawo lotnicze i rozporządzenie MON jest takie, że po przygotowaniu i prezentacji raportu z wypadku lotniczego, komisja nie ma prawa dalej działać”.
- Podkomisja smoleńska to była takie perpetuum mobile do zgarniania kasy - podsumował.
Przypomniał, że “skromną próbę rozwiązania podkomisji podjął Błaszczak, ale po 9 dniach wycofał się z tej decyzji i pozwolił, by komisja działała do końca świata i rok dłużej”.
- Jeśliby PiS wygrał te wybory, komisja działałaby dalej - mówił.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET