Adam Walterowicz: Nawet rolnicy z Solidarności, typowi wyborcy PiS, mówią, że tak dalej być nie może

4 min. czytania
03.04.2023 15:13
Obserwuj nas na Google

-Nawet rolnicy z Solidarności, którzy byli typowymi wyborcami PiS-u, mówią, że tak dalej być nie może– powiedział Adam Walterowicz w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.

Adam Walterowicz
fot. Radio ZET

- Przez pierwsze pięć lat PiS zrobił dobre rzeczy, nie powiem, że nie. Ale później zaczęło się coś psuć. Nawet rolnicy z Solidarności, którzy byli typowymi wyborcami PiS-u, mówią, że tak dalej być nie może - powiedział Adam Walterowicz szef Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Szczecinie, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej. - Miało być pięknie, okrągły stół w rolnictwie, a tymczasem protest się zaostrza. Dlaczego? – powiedziała Beata Lubecka. - Bo to jest tylko kartka papieru. To, co jest na tej kartce papieru i zostało napisane, żeby było  krok po kroku realizowane, a jak najszybszym terminie  - odpowiedział Walterowicz.

„Nic nie zrobiono od maja ubiegłego roku. Minister Kowalczyk mówił, że to tylko propaganda” Wątpicie, że rząd nie zrealizuje porozumienia? - Myśmy mówili o tym napływie zboża ukraińskiego. Myśmy spotkali się z ministrem, kiedy wprowadzono te przepisy, kilka dni po otwarciu granic. Wtedy minister Kowalczyk mówił, że to tylko propaganda, przeciwko rządowi, że to nie prawda, że  trzeba Ukrainie pomagać, a to nie będzie stanowiło zagrożenia dla naszego rynku – odpowiedział szef zachodniopomorskich Kółek Rolniczych.

„Taki, czy inny rząd, z nim trzeba rozmawiać. Jesteśmy rolnikami pragmatycznymi” - My, jako Kółka Rolnicze jesteśmy w sporze z instytucjami rządowymi od 30 kilku dni. Stoimy pod KOWR-em i prosimy, aby grunty, które wracają do Skarbu Państwa, zostały zostawione dla rolników, gospodarstw rodzinnych. Chcemy tego, bo mamy coraz mniejszą opłacalność produkcji, a zwiększenie gospodarstwa może tę opłacalność zwiększyć – powiedział popołudniowy gość Radia ZET, dodając: - Rozmawiam z rolnikami, sam jestem rolnikiem, prowadzę gospodarstwo rodzinne. Moje gospodarstwo ma około 100 hektarów. 

Z zielonego miasteczka w Szczecinie płyną oczekiwania, że może przyjedzie premier, albo prezes Kaczyński, a jajka polecą? - My jesteśmy opozycją konstruktywną. Rozmawiamy i dyskutujemy na argumenty. Medialnie chwytliwe działania, nic nam nie dają. Taki, czy inny rząd z nim trzeba rozmawiać. Jesteśmy rolnikami pragmatycznymi. Współpracujemy razem z Solidarnością Rolników Indywidualnych i Związkami Buraka Cukrowego i przy pomocy Izby Rolniczej prowadzimy ten protest.

„Jeżeli będzie trzeba, to potrafimy zaostrzyć protest” - Teraz prowadzimy protest merytoryczny, ale jeżeli będzie trzeba, to potrafimy go zaostrzyć. Na dzień dzisiejszy 230 maszyn rolniczych wjechało do Szczecina i go zablokowało. Czy my mamy organizować teki protesty, jak są na zachodzie? Słyszę, że będzie zablokowane jedno z głównych skrzyżowań w Szczecinie. Mieszkańcy nie będą zachwyceni. My z mieszkańcami rozmawiamy. My, tak naprawdę dajemy żywność do supermarketów i oni nam zapłacą parę groszy, ale opłacalność jest coraz gorsza.

"Czy Unia będzie się z nami solidaryzować? Może chcą, żebyśmy padli, bo jesteśmy konkurencją" Minister Kowalczyk powiedział, że chcą eksportować milion ton zboża miesięcznie. -  Przy pomocy UE, to są w stanie, jako Polacy nie damy sobie z tym rady. Czy Unia będzie się z nami solidaryzować? Może chcą, żebyśmy padli, bo jesteśmy konkurencją - powiedział Adam Walterowicz szef Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Szczecinie, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.

Jaki jest scenariusz na najbliższe dni? - Dzisiaj spotkaliśmy się z dyr. generalnym KOWR-u. Przyznał, że niektóre zarządzenia były błędne. Na przykładzie tego spotkania można powiedzieć, że można się dogadać. Myślę, że i w zielonym miasteczku też dojdzie do porozumienia. Jeżeli się nic nie zmieni, to komornicy nam zamkną te gospodarstwa – stwierdził gość Beaty Lubeckiej, dodając: - Dla mnie jest to nielogiczne. My informowaliśmy rząd, okazało się, że to co mówiliśmy rok temu było prawdą. Jeżeli na Ukrainie można zboże kupić 100 zł. taniej, to wiadomo, że ode mnie nikt nie kupi.

„My nie protestujemy przeciwko Ukrainie”

Czy rolnicy planują protesty podczas wizyty prezydenta Zełenskiego? - My nie protestujemy przeciwko Ukrainie. Ja się zastanawiam, dlaczego tak bez głowy otwarto granicę? Czy chodzi o potężne firmy z kapitałem europejskim?

„Ten bufor musi kosztować” - Pan powiedział, że to porozumienie z ministrem rolnictwa to tylko kartka. - Żadna to dla nas przyjemność jeździć po Szczecinie i utrudniać ludziom życie. Jeżeli będą takie rozporządzenia, żeby pomogły nam przetrwać tą trudną sytuację. Dziś to jest wszystko na wariackich papierach robione. Dziś jedno kosztuje tyle, jutro tyle. My chcemy taki bufor, czyli taką tarczę, która umożliwi nam przetrwanie tego. Na czym ten bufor miałby polegać? - Niestety to musi kosztować. Ja nie chcę żadnych dopłat. Chcę, żeby wyrównali i umożliwili nam produkowanie żywności. Rachunek wpływów, kosztów i dochodów musi się zgadzać. Te problemy związane są z winą rządu i Unii Europejskiej. Od maja zeszłego roku towary rolne z Ukrainy są objęte zerową stawka celną. Nie jesteśmy pewni, czy to jest tylko ukraińskie zboże.

O co chodzi z tym przedłużeniem dzierżawy ziemi firmie, której właścicielem jest Francuz? Adam Walterowicz: My nie jesteśmy krajem trzeciego świata. On przynosi wstyd Francji...

Adam Walterowicz: Dla niektórych Francuzów, Niemców jesteśmy i tak krajem drugiej kategorii. Chcemy więcej gruntów dla gospodarstw rodzinnych.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET