Czy widział pan spot PiS, który ma zohydzić marsz 4 czerwca? -Tak widziałem tak samo, jak ten obrzydliwy tweet pana redaktora Lisa o tym, że znajdzie się komora, w domyśle gazowa, na Dudę i Kaczora. Nie byłoby spotu sztabu PiS-u, gdyby nie ten obrzydliwy tweet - powiedział Michał Woś – wiceminister sprawiedliwości, Suwerenna Polska, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
„Gdzie są ci wszyscy, którzy teraz się oburzają, rozdzierają szaty, gdzie byli chociażby wczoraj?” - Widziałem wiele komentarzy od razu na Tweeterze, że to właśnie szło w kierunku komory gazowej, bo z czym innym w Polsce kojarzy się komora? Dla mnie istotne jest pytanie, gdzie są ci wszyscy, którzy teraz się oburzają, rozdzierają szaty, gdzie byli chociażby wczoraj, bo przecież pan Lis wrzucił ten obrzydliwy tweet wczoraj? – powiedział wiceminister sprawiedliwości.
- Było mnóstwo krytycznych komentarzy pod tym wpisem – zauważyła prowadząca.
- Teraz mamy wielką historię w całej Polsce, a chociażby ten spot zobaczyło ponad 2 mln. osób, dowiedziało się, jak pan Lis podchodzi do polityki – stwierdził Woś.
- Z całym szacunkiem, próbuje pan odwrócić kota ogonem.
- Ja mam usprawiedliwiać teraz Lisa, pani redaktor?
- On nie jest organizatorem tego marszu.
- Jest jedną z twarzy, jedną z osób, która zachęca.
„Durny Lis, zgodzę się z panią, że wiele osób publicznych tak nazywa ten niemądry wpis” - Tak durny wpis red. Lisa usprawiedliwia wyprodukowanie tak haniebnego spotu? – zapytała Beata Lubecka. - Durny Lis, zgodzę się z panią, że wiele osób publicznych tak nazywa ten niemądry wpis. Nie powstałby ten spot, gdyby nie ten wpis. To była reakcja na ten wpis. Nie wiem, czy to była dobra decyzja, ale na pewno do wielu osób dotarła informacja, jaki jest poziom debaty publicznej, jakie słowa są kierowane do Prezydenta Dudy. Czym pan Lis zachęcał, żeby w tym marszu brać udział – odpowiedział polityk Suwerennej Polski.
- Redaktor Lis też za to przeprosił – powiedziała prowadząca.
- Ale przepraszam po tylu godzinach, kiedy zobaczył?
- Pan mówi, że to jest histeria. Prezydent Duda też wpadł w histerię?
- Ja też nie szukam usprawiedliwienia dla tych decyzji, które podjął sztab wyborczy – zaakcentował Michał Woś.
„Jest to reakcja na ten obrzydliwy wpis, durny wpis Lisa” - Ja mówię o tym, że jest to reakcja na ten obrzydliwy wpis, durny wpis Lisa. Zresztą nawet oświadczenie Muzeum w Auschwitz jest skierowane tak naprawdę do obu stron. Pamięć o ofiarach nie może być wykorzystywana tak, jak zrobił to pan Lis, a teraz nagle przeprasza.
„Jeżeli ktoś idzie na ten marsz, to tam będą ludzie tacy, jak pan Lis” - Ale trzeba zohydzić ten marsz, bo strach zagląda do oczu? Może za dużo ludzi tam przyjedzie? – zapytała gospodyni programu. - Polska jest państwem praworządnym, demokratycznym i każdy kto ma ochotę przyjechać na demonstrację proszę bardzo. Jeżeli ktoś idzie na ten marsz, to tam będą ludzie tacy, jak pan Lis. Myślę, że pan Giertych z Włoch nie przyjedzie, chociaż radykalnie zachęca. Mamy całą plejadę tego rodzaju gwiazdeczek i ludzi o takich poglądach. Proszę zobaczyć poziom tej debaty, ten język. Proszę zobaczyć co jest wrzucane i jak to wygląda, więc każdy ma prawo wiedzieć, jak to może wyglądać – powiedział wiceminister sprawiedliwości.
"Nic nie wiem o tym, żeby Policja miała kontrolować w jakiś szczególny sposób osoby, które jadą na marsz" Czy to prawda, że Policja będzie utrudniać dojazd na 4 czerwca? - Nie słyszałem o czymś takim. Emocje są tak skrajne. Ja uważam, że w Polsce powinny być wyciszone emocje, no ale wiadomo, że wstępujemy w jakąś prekampanię. Nic nie wiem o tym, żeby Policja miała kontrolować w jakiś szczególny sposób osoby, które jadą - powiedział Michał Woś – wiceminister sprawiedliwości, Suwerenna Polska, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
- Być może to jest znowu jakaś fanaberii pana Giertycha i tej jego armii hejterów na Tweeterze. Po to, żeby znowu nakręcić emocje. Ludzie w jakiejś takiej bańce, czując się stłamszeni przez policyjne państwo będą bardziej skorzy, jeszcze bardziej się nakręcać. Niech sobie każdy kto chce przyjeżdża na tę demonstrację. Warto apelować o spokój, żeby to nie była taka agresja, jak niestety bardzo często widzimy, w bardzo wielu wypowiedziach przedstawicieli opozycji – powiedział Woś.
"Skala kłamstw o tym organie administracji, o tej komisji jest niesamowita" Po tym, jak Prezydent podpisał ustawę o komisji weryfikacyjnej, wielu ludziom wzrosło ciśnienie. - Skala kłamstw o tym organie administracji, o tej komisji jest niesamowita. Pierwszego dnia niemal wszyscy przez wszystkie przypadki odmieniali, że nie ma odwołania, kiedy w ustawie jest wprost wskazane, że to jest decyzja administracyjna, a skoro decyzja administracyjna to jest sąd. To są dwie instancje w sądzie - powiedział Michał Woś – wiceminister sprawiedliwości, Suwerenna Polska, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
„Orzeczenie tej komisji nikogo nie eliminuje z możliwości startu w wyborach” - Ale sąd administracyjny nie uniewinni od zarzutów, oskarżeń – zauważył prowadząca. - Wyprostujmy. Sąd administracyjny ma badać pod względem formalno–prawnym sam proces wydawania decyzji administracyjnej, czy zostało naruszone prawo pod tym względem, ale też bada przesłanki merytoryczne. Ta ustawa to lex anty Putin. Wszystkim się tutaj kojarzy inne nazwisko, taka była narracja opozycji. Przecież orzeczenie tej komisji nikogo nie eliminuje, jest już nawet chyba oświadczenie PKW, z możliwości startu w wyborach – stwierdził wiceminister sprawiedliwości.
Dlaczego podnieśliście rękę za powołaniem tej komisji? - Każdy prawnik wie, że każda ustawa cieszy się domniemaniem konstytucyjności tak długo, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie, że jest niekonstytucyjna. W związku z tym, ta ustawa jest w pełni konstytucyjna. Przeszła legalny, demokratyczny proces legislacyjny w Sejmie i normalnie działa, jak każdy organ. Co więcej. Możliwości, te środki zaradcze, które komisja ma w dyspozycji, niczym się nie różnią choćby od zwykłej ustawy o dyscyplinie finansów publicznych, która w Polsce funkcjonuje od wielu dziesięcioleci. Czy ktoś w Polsce krzyczał, że Komisja Dyscypliny Finansów może nałożyć 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznej związanej z dysponowaniem środków. Czy ktoś krzyczy, ze to jest niekonstytucyjne, jakieś stalinowskie, bolszewickie? – pytał Michał Woś.
„Nie istnieje coś takiego, jak całkowita bezkarność” - Zejdźmy z oparów absurdu, zejdźmy na poziom faktów. Emocje przed wyborami rozumiem, ale niech opozycja się trochę opamięta. Członkowie komisji właściwie będą bezkarni. Co to znaczy, że będą bezkarne? Każdy kto w Polsce narusza prawo ponosi odpowiedzialność. Nie istnieje coś takiego, jak całkowita bezkarność. Jeżeli ktoś narusza prawo, to odpowiada jako funkcjonariusz publiczny z art. 231. Natomiast jeżeli, a tam jest taki przepis, odnosi się do sfery decyzyjnej tej komisji, miął być potem ciągany nie wiadomo gdzie, tylko dlatego, że politycznie ktoś sobie wymyśli, żeby urządzić jakiś spektakl – powiedział Woś.
#LUBECKA Czy w tej komisji zasiądą przedstawiciele Suwerennej Polski? @MWosPL: Jestem przekonany, że tak… To będzie decyzja zarządu Suwerennej Polski…
@m_siess: Gdyby był Pan o coś oskarżony, to wierzyłby Pan w uczciwość, gdyby sędzią był oskarżyciel?
@Du_dzik94: Czy to prawda że Suwerenna Polska chce znowelizowania Lex Tusk? @MWosPL: Gdybyśmy mieli takie prawo, żeby ta komisja badała wpływy przyjaciół Tuska w PE…
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET