Piotr Adamowicz o prezydencie: Andrzej Duda się miota, jednocześnie przyznał się do błędu sprzed lat
- Andrzej Duda się miota, a jednocześnie przyznał się do błędu sprzed lat - stwierdził Piotr Adamowicz w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej
- Andrzej Duda się miota. Zrzuca odpowiedzialność na ministra i Prokuratora Generalnego Adama Bodnara, bo trochę Bodnar będzie teraz winny. On go przymusza, żeby jak najszybciej wyszli - powiedział Piotr Adamowicz – wiceszef sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, Koalicja Obywatelska w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
„Andrzej Duda przyznał się do błędu” - A procedury są takie, a nie inne. Przeciągamy w czasie, podgrzewamy, wzmacniamy nastroje. Tego typu działania. Ale jednocześnie swoim postępowanie Andrzej Duda przyznał się do błędu, który popełnił kilka lat wcześniej, ułaskawiając w sposób „nadzwyczajny” obu panów.
„Obserwowałem ten protest. Dzikiego tłumu nie było” Czy obserwował pan wczorajszy protest przed sejmem? - Tak obserwowałem ten protest. Dzikiego tłumu nie było. Przychylałbym się do kilkudziesięciu tysięcy, trzydziestu, czterdziestu. Trzysta, czterysta tysięcy to bzdura. Ale udało im się zmobilizować swoich sympatyków. - Oczywiście, że potrafili zmobilizować. Środki finansowe mają jak najbardziej. Jeden z księży gdańskiej parafii nawoływał nawet podczas mszy i oferował wyjazd do Warszawy. Potrafią się zmobilizować i należą się słowa uznania. Ciągle są silni zwarci i gotowi. Zaplecze finansowe też chyba jeszcze mają – kontynuował Adamowicz.
„Poważnie on tak powiedział? I to jeszcze pracownik naukowy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego” Przemysław Czarnek podsumował ten marsz tak , że społeczeństwo jest w stanie przeciwstawić się każdej zbrodni sądowej. - Jezus Maria. Jezus Maria. I to jeszcze pracownik naukowy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jezus Maria. Zbrodnia sądowa? Poważnie on tak powiedział? Albo szczyt cynizmu, albo szczyt głupoty, bo to wraca do jakichś czasów stalinowskich. Czy tego człowieka, lekko z rozumem coś mu się stało? Są szczyty propagandy politycznej, propagandy partyjnej, ale to przepraszam bardzo, jaka zbrodnia sądowa? O czym on mówi w ogóle? - zaakcentował Piotr Adamowicz.
Prezydent przed Trybunałem Stanu? "To jest moja opinia, jako Piotra Adamowicza, że należałoby się zastanowić i poddać analizie prawnej, czy jest podstawa" Zastanawiacie się na serio postawieniem prezydenta A. Dudy przed trybunałem Stanu? - Nie. Ja nie używam liczby mnogiej, to jest moja opinia, jako Piotra Adamowicza i posła, że należałoby się zastanowić i poddać analizie prawnej, czy to nie jest podstawa, nic więcej. Na razie takich zastanowień nie słyszałem, ani oficjalnie, ani nieoficjalnie, ale ponieważ ta kwestia krąży co jakiś czas w przestrzeni publicznej, w szczególności wśród komentatorów, publicystów, analityków to być może jest kolejny przyczynek do dyskusji.
Kamiński i Wąsik to więźniowie polityczni? „Tragedia smoleńska w postaci religii skończyła się, wypaliła się. Z obroną tak zwanych wolnych mediów nie wyszło, więc należy mieć nowy fundament, nowy w postaci własnych bohaterów” Były premier dzisiaj był gościem radia Zet o poranku i powiedział, że sprawa Kamińskiego i Wąsika, to jest rodzaj odwetu politycznego i nie ma tutaj nic do sprawdzania, powinni dziś wyjść na wolność są więźniami politycznymi. - Obaj Panowie nie są żadnymi więźniami politycznymi. Jeżeli mówimy o więźniach politycznych, to najbliższy nam czasowo przykład jest to oczywiście Andrzej Poczobut, z czasów odleglejszych na pewno Lech Wałęsa z czasów jeszcze bardziej odległych Stefan Wyszyński. Nie mieszajmy porządku, nie mieszajmy historii. Natomiast to narracja, która jest stosowana przez obóz PiS jego liderów. To jest potrzeba znalezienia jakiegoś nowego spoiwa, jakiegoś nowego fundamentu. Smoleńsk i tragedia smoleńska w postaci religii skończyła się, wypaliła się. Z tak zwaną obroną, tak zwanych wolnych mediów nie wyszło, no więc należy mieć nowy fundament nowy o postaci własnych bohaterów, zwanych więźniami politycznymi. Oni nie są więźniami politycznymi. Przepraszam bardzo osobista dygresja. Ja w stanie wojennym byłem internowany i nigdy o sobie nie mówię per więzień polityczny, bo byłem internowany, tak się wydarzyło w historii, natomiast nie więziony politycznie. To jest pomieszanie z poplątaniem, cyniczne wykorzystywanie tego określenia [więzień polityczny – red.] do narzucenia określonej narracji, ideologii politycznej – tłumaczył Adamowicz.
"Miesiąc po śmierci Pawła powiedziałem kończymy, mając w pamięci to wszystko negatywne, co działo się na Krakowskim Przedmieściu po 2010 roku" Jutro piąta rocznica tragicznej śmierci pana brata Pawła Adamowicza prezydenta Gdańska. Powiedział pan, że ten czas przeszły powoli staje się czasem dokonanym. To jak jest dziś? - Trudne pytanie. Odpowiem, odpowiem. Tak ten czas staje się przeszłym, ale on ciągle jest niedokonany, na razie jest coraz mniej dokonanym, z tej prostej przyczyny, że pani ze mną rozmawia. Nie jest to łatwa dla mnie rozmowa, ale ja wiem, że ja muszę, póki pani pyta i inni pytają, taka jest moja powinność. Poza tym to jest ciągle jeszcze rozłożone w czasie, zbyt świeże. To nie była zwykła śmierć jak pani wie. To nie była śmierć w przypadku jakiegoś wypadku ulicznego, to było drastyczne morderstwo, spektakularne na oczach tysięcy widzów, kamer więc to trochę inaczej człowiek przeżywał i ciągle przeżywa.
Są też takie opinie, że tak jak PiS wykorzystywało w celach politycznych katastrofę smoleńską, tak teraz PO wykorzystują tę tragedię. - Po zamordowaniu Pawła miałem szereg propozycji. Palenie pochodni, puszczanie co miesiąc nad Motławą, wielkie głośniki, „Sound of Silence”, zbieranie ludzi, demonstrowanie. Blokowałem konsekwentnie wszystkie tego typu próby. Miesiąc po śmierci Pawła powiedziałem - polskim obyczajem miesiąc kończymy, zamykamy, mając w pamięci to wszystko negatywne, co działo się w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu po 2010 roku. Nie chciałem skojarzeń i podobnych sytuacji, świadomie to blokowałem. Ba nie zwoływałem nawet ludzi pod sąd, kiedy rozpoczęła się rozprawa, proces mordercy, tylko im dziękowałem. Żadnych tego typu działań nie podejmowałem.
Piotr Adamowicz o mediach publicznych: Mam jedną nadzieję, że nie nastąpi zwrot o 180 stopni w drugą stronę, bo to będzie zabójcze dla mediów, które powinny być publicznymi…
#LUBECKA Czy sposób przejęcia mediów publicznych się panu podobał?
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET