Sławomir Izdebski: Palić opon nie zamierzamy, przyjeżdżamy załatwić swój problem
- Traktorami nie przyjeżdżamy, palić opon nie zamierzamy, przyjeżdżamy załatwić swój problem, a będzie nas ponad 50 tys. - powiedział Sławomir Izdebski w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej
- Traktorami nie przyjeżdżamy, palić opon nie zamierzamy, jest to marsz pokojowy. Przyjechaliśmy tu do Warszawy, żeby załatwić swój problem - powiedział Sławomir Izdebski – przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych (OPZZ ROR)w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
Blokowane są drogi, blokowane granice, najwyższy czas złożyć wizytę w Warszawie
- Protestujemy, jako związek musimy zwracać uwagę na każdą działalność rolniczą. Nie może być tak, że będziemy ratować jedną gałąź kosztem drugiej – stwierdził Izdebski.
- Marsz gwiaździsty jutro w Warszawie, a ilu rolników przyjedzie do Warszawy? - pytała prowadząca.
- Mogę powiedzieć, że dużo. Według danych szacunkowych, według tych zgłoszeń, które do nas napływają, to może być nawet ponad 50 tys. ludzi. W tej chwili jest już taka determinacja, że codziennie łącznie z dniem dzisiejszym napływają telefony, maila i jedni przez drugich zgłaszają 2,3,4,5,10,12 autokarów z różnych stron Polski. Ja to porównuje [marsz gwiaździsty – red.] do „piątki Kaczyńskiego”. Było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, był to ogromny marsz. Wydaje mi się, że jutro będzie taka powtórka z naciskiem na więcej. Odbywały się protesty ponad 2 miesiące w terenie, czyli blokowane są drogi, blokowane granice, najwyższy czas złożyć wizytę w Warszawie – zaakcentował przewodniczący OPZZ Rolników.
Z jednej strony politycy popierają nasze protesty, a z drugiej strony nic nie robią
- Jeżeli pojawi się w Warszawie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, to to już musi zrobić wrażenie na rządzących. Problem polega na tym, że z jednej strony politycy mówią, że popierają nasze protesty, że nas rozumieją, a z drugiej strony nic nie robią. Bardzo cenię obecnego ministra rolnictwa, bo znamy się 25 lat jeszcze z czasów ś.p. Andrzeja Leppera, wiem, że jest to ostatnia osoba na tej ziemi, żeby życzyć rolnikom źle.
Dobrze, że tak się stało, że w końcu minister powiedział twardym głosem, powiedział stanowczo – nie. Właśnie pojechał do Brukseli. Dlatego właśnie wybraliśmy tę datę. Wybraliśmy tę datę, żeby pan minister mógł wrócić z Brukseli, spotkać się z nami podczas protestu i powiedzieć, co tam wywalczył – zaakcentował Izdebski.
Rząd stoi cały czas pod ścianą
- Nasze postulaty to jest już taka forma porozumienia. Nie zaraz, żeby rząd postawić pod ścianą, bo rząd stoi cały czas pod ścianą, bo rolnicy protestują i rząd musi szukać rozwiązań, żeby te protesty się zakończyły – podsumował przewodniczący.
Przewodniczący OPZZ Rolników o wysypywaniu ukraińskiego zboża na tory: Jeżeli to zboże wpływa nielegalnie to tak
- Państwo uważają, że rolnicy dzisiaj wychodzą na ulicę, bo nie mają co robić, nie mają się czym zająć? Przecież to jest kosztowne. Paliwo, czas itd. To jest dla nas ostateczność. Przynajmniej jakieś porozumienie. Na to jutro liczymy - powiedział Sławomir Izdebski.
Niech Wojciechowski wyprodukuje kilogram żywca wołowego za 5 zł.
- Ja ubolewam nad tym, że głównym autorem Zielonego Ładu był Janusz Wojciechowski. Pamiętamy wszyscy, kto był autorem uboju rytualnego.Pamiętamy, kiedy rolnicy protestowali w Warszawie, kiedy J. Wojciechowski nakłonił Jarosława Kaczyńskiego, opowiadając mu bajki, że my mamy zbyt w Unii na wołowinę, że wcale nie potrzebujemy uboju rytualnego, że trzeba go zlikwidować itd. Ja powiedziałem Jarosławowi Kaczyńskiemu, tak: za 5 zł. wszyscy – wszystko od nas kupią, tylko niech J. Wojciechowski przyjedzie na wieś i niech wyprodukuje kilogram żywca wołowego za 5 zł – opowiadał Izdebski.
Pan pochwala wysypywanie ukraińskiego zboża na tory? Izdebski: Jeżeli to zboże wpływa nielegalnie to tak
- Po co wysypywać ukraińskie zboże na tory? Pan pochwala takie incydenty? Przecież to jest chuligaństwo – zapytała prowadząca. - Różnie to można oceniać. Dzisiaj determinacja już jest tak daleko idąca. Jeżeli to zboże rzeczywiście wpływa do Polski, jeżeli to zboże wpływa nielegalnie to tak. Kto powiedział, że to zboże wysypywali rolnicy? Pojawiają się prowokatorzy. Mamy przecież teraz kampanię do samorządu. To jest obrzydliwe, że dzisiaj na plecach rolników próbuje się robić reklamę. To naprawdę jest determinacja – zaakcentował przewodniczący.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET