Tomasz Trela: Komisja ws. Pegasusa powinna zacząć od samej góry, a góra to jest Jarosław Kaczyński
- Komisja ws. Pegasusa powinna zacząć od samej góry, a góra to jest Jarosław Kaczyński - stwierdził Tomasz Trela w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
Kiedy ruszy komisja ds. Pegasusa? - Liczę, że w styczniu ze sprawą się rozprawimy, ta komisja będzie powołana i ona od stycznia tak naprawdę rozpocznie swoją pracę. Styczeń, przełom stycznia i lutego.
„Żeby Polki i Polacy zobaczyli po co był Pegasus” Ile może potrwać praca tej komisji? - Trudno to określić. Ja jestem tutaj umiarkowanym optymistą. Studzę te nastroje, które mówią, że trzeba szybko to załatwić. W sprawie wyborów kopertowych rzeczywiście ta komisja może pracować najkrócej, komisja ds., afery wizowej też może pracować w jakimś horyzoncie czasowym. Uważam, że te 8 lat rządów PiS, słuchanie świadków, słuchanie oficerów służb specjalnych, wzywanie polityków, ministrów, premierów. Tutaj przesłuchanie może rodzić kolejne przesłuchanie i to musi potrwać, ale wszystko co można będzie zrobić to przy otwartej kurtynie, żeby Polki i Polacy zobaczyli po co był Pegasus, kto podjął decyzję, żeby kupić ten program. Kogo podsłuchiwano i kto decydował o podsłuchach – powiedział Tomasz Trela.
„Nie może być tak, że zbawca narodu Jarosław Kaczyński przegrał wybory i teraz będzie sobie spał do południa” A kto powinien być przesłuchany jako pierwszy? - Jestem zwolennikiem, że powinniśmy zacząć od samej góry. Mariusz Kamiński to nie jest góra, Zbigniew Ziobro to nie jest góra. Góra to jest Jarosław Kaczyński. To nie może być tak, że zbawca narodu Jarosław Kaczyński przegrał wybory i teraz będzie sobie w swoich pieleszach na warszawskim Żoliborzu spał do południa i nikt nie będzie upominał się o jego słowo i zeznania ws. tych 8 lat. Po to jest etap rozliczeń, że trzeba zaczynać od góry. Jak trzeba to na górze trzeba kończyć. Intuicja mi podpowiada, że kluczowe decyzje dla naszego kraju przez te 8 lat były podejmowane, albo przy Nowogrodzkiej, albo na Żoliborzu.
"Tak się kończą zabawy, jak brunatnych kolegów Mentzena wpuszcza się do ważnych instytucji" Co zrobić, żeby ucywilizować posła Brauna? - Tego kogoś nie da się ucywilizować. To jest człowiek zupełnie niereformowalny, tam styki absolutnie nie działają się nie spinają. On ma takie odpały, takie odjazdy, które są szkodliwe dla obywateli, dla polskiego parlamentaryzmu i dla wizerunku naszego kraju.
„Uważam, że Braun działał w jakiejś grupie” - Uważam, że z tym człowiekiem nikt nie dojdzie do ładu oprócz wyborców, którzy mam nadzieję, już nigdy nie powierzą mu żądnej funkcji publicznej. Teraz trzeba go politycznie izolować. Ja nie wiem kto za tym stoi. Ale jak zobaczyłem, jak na mównicę wpadł rozemocjonowany Czarnek na mównicę i mówi, że trzeba odroczyć posiedzenie sejmu, wiedząc, że jest ustalone zaprzysiężenie u pana prezydenta. Nie chcę tutaj nikogo oskarżać, ale uważam, że Braun działał w jakiejś grupie. On nie chciał pomóc PiS-owi, on chciał zaszkodzić demokratycznej większości, która ma legitymację społeczną, stwarzając zagrożenie dla zdrowia i życia innych obywateli i wystawiając na śmieszność reputacje naszego kraju. Wszystkie portale międzynarodowe napisały o tym, przepraszam za określenie, baranie. Bo to baran jest taki klasyczny. Ale to wie pani delikatnie powiedziałem – zaakcentował wiceprzewodniczący klubu Lewicy.
„Tak się kończą takie zabawy, jak brunatnych kolegów pana Mentzena wpuszcza się do ważnych instytucji” Wycofacie wniosek o odwołanie z prezydium sejmu Krzysztofa Bosaka? - Osobiście będę rekomendował, żeby tego wniosku nie wycofywać. Marszałek Włodzimierz Czarzasty był przeciwny temu, żeby Konfederacja wchodziła do prezydium sejmu, lewica głosowała przeciwko powoływaniu Krzysztofa Bosaka. Kto miał rację? Tak się kończą takie zabawy, jak brunatnych kolegów pana Mentzena wpuszcza się do ważnych instytucji na ważne stanowiska. Ukarało prezydium pana Brauna, Bosak był przeciwny w tej sprawie. Braun i Bosak to jest jedna ekipa, jedna banda, jedna paczka i klika, która trzyma się razem. Mam nadzieję, że inne koleżanki, koledzy z innych klubów, też zagłosują za jego odwołaniem. Musi być przykład, że nie ma przyzwolenia na takie historie.
Kiedy związki partnerskie? Będziecie naciskać na premiera? - Robert Biedroń powiedział, że pan premier Donald Tusk jest wielkim entuzjastą uregulowania tych spraw. Albo wyjdzie to z rządu, albo z któregoś z klubów parlamentarnych. Naturalnym klubem parlamentarnym do tego typu projektów jest Lewica. Mamy gotowe ustawy w tej sprawie, to jest tylko kwestia uzgodnienia, że taki projekt składamy.
"Jednym z najważniejszych wyzwań jest budżet państwa na rok 2024" Nie mały ten rząd. 27 ministrów. Miało być skromniej niż pod rządami PiS i co jest? - Żeby robić poważne przemeblowania w administracji, trzeba zmienić ustawę o działach. W sejmie i senacie mamy większość, ale prezydentem jest Andrzej Duda. Myślę, że z biegiem tygodni ta administracja będzie się zmieniała. Dziś mamy pewne zadania, które musimy niemalże od pierwszego dnia zrealizować. Takim jednym z najważniejszych wyzwań to jest budżet państwa na rok 2024 - powiedział Tomasz Trela – wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
"To jest rząd wybitnie polityczny" - Minister finansów dostał zadanie od premiera, ma zebrać wszystko w całość i pierwsze czytanie budżetu mamy już w przyszłym tygodniu na tym kontynuowanym pierwszym posiedzeniu sejmu 21 grudnia. Nie kryję tego, mówię otwarcie. Do rządu wchodzą politycy, polityczki. W rangach wiceministrów też się zdarzają politycy, polityczki. Tak to jest skonstruowane. To jest rząd wybitnie polityczny dlatego, że mamy pierwszy raz w historii po ’89 roku koalicję, która składa się z czterech niezależnych podmiotów politycznych, a te podmioty polityczne tworzą jeszcze swoje koalicje. To musi być rząd polityczny, musi być stabilny i musi mieć większość parlamentarną – zaakcentował Trela.
Macie 4 ministrów. Włodzimierz Czarzasty pęka z dumy. Pan też? - Pękam z dumy. Po 18 latach Lewica wróciła do współrządzenia w kraju. Mamy 4 konstytucyjnych ministrów, będziemy mieli przedstawiciela w każdym z powołanych resortów. Będziemy brać odpowiedzialność za Polskę. Będziemy realizować program o którym mówiła Lewica w kampanii wyborczej i który ma odzwierciedlenie w składzie osobowym, w umowie koalicyjnej. Tak naprawdę prawdziwa dobra zmiana zaczyna się od dzisiaj – powiedział wiceszef klubu Lewicy.
Pan się nie załapał do rządu? - Z pracą w rządzie to jest tak, że trzeba mieć wielką determinacje i chęć, a ja mam wielką determinację i chęć pracować w parlamencie. Ja chcę przyłożyć swoją rękę do rozliczeń ośmioletnich rządów PiS. Będę pracował a komisji śledczej ds. inwigilacji Pegasusem. Nie można być w rządzie i pracować w komisji śledczej – zapewniał gość Beaty Lubeckiej.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET