Kamila Gasiuk-Pihowicz o aferze z żołnierzami: To mi śmierdzi pisowską prowokacją
- Informowanie w sposób nagły, na trzy dni przed końcem kampanii, na kilometr śmierdzi pisowska prowokacją, no tak mi to wygląda - powiedziała w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka i kandydatka Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. W jej opinii korelacja czasowa publikacji nie jest przypadkowa.
Skomentowała w ten sposób aferę z zatrzymaniem i zakuciem w kajdanki polskich żołnierzy na granicy z Białorusią. - Podjąłem decyzję, na wniosek ministra sprawiedliwości, o odwołaniu prokuratora Tomasza Janeczka - powiedział wcześniej dziś premier Donald Tusk. Przedtem premier spotkał się z ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. To skutek sytuacji z zatrzymaniem polskich żołnierzy.
- Prezydent nie po raz pierwszy staje w obronie takich ludzi jak Kamiński, Wąsik. Dziś staje w obronie prokuratora Tomasza Janeczka - tak oceniała próbę odwołania prokuratora. Odwołania chce premier, a prezydent już nie.
"Parasol ochronny"
Przypomniała, że kariera Janeczka “rozwinęła się za czasów Zbigniewa Ziobry. To facet, nad którym był rozpostarty parasol ochronny”.
- Facet obejmuje postępowanie 6 maja, a dziś o 4 rano mówi, że nic nie wiedział o tej sprawie. To on wiedział, co podpisywał? - oceniła Gasiuk-Pihowicz. - Jego trwanie w prokuraturze było związane z interesem partyjnym, a nie faktycznym wykonywaniem obowiązków - dodała
"Przyspieszyć zmiany kadrowe"
Jest przekonana, że “zmiany kadrowe muszą przyspieszyć w MON. Każdy minister ma prawo dobierać sobie każdy, którym ufa”. - Minister Kosiniak-Kamysz musi to zrobić, sprawdzić kadry w resorcie - podkreślała.
- Trzeba przyśpieszyć ze zmianami kadrowymi, w resortach i instytucjach muszą być ludzie, dla których najważniejszy jest interes publiczny, a nie interes partyjny - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka i kandydatka Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego.
Gasiuk-Pihowicz oceniła, że “szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz musi to zrobić”. To komentarz do dzisiejszej konferencji premiera oraz odwołania Tomasza Janeczka, przeciw czemu protestuje prezydent Andrzej Duda.
- Dymisje to są decyzje premiera i premier podjął szybko i sprawnie kroki po ujawnieniu informacji - powiedziała.
Pytana o sytuację na granicy, zaznaczyła, że “działań, które możemy podjąć jest dużo więcej. Większe sankcje na Białoruś, może trzeba przeanalizować podmioty uczestniczące w transporcie ludzi, tym łańcuchu dostaw na Białoruś i zablokować niebo nad Europą dla tych linii, które wożą tych ludzi instrumentalnie używanych przez reżim Łukaszenki”. - To co PiS zbudował na granicy to nie mur, tylko płot, który można pokonać piłą kupioną w każdym markecie - powiedziała. Obecne umocnienia na granicy i projekt “Tarczy Wschód” uznała za nieporównywalne.
- Krytykowałam i krytykowałabym dalej tą PR-ową ułudę PiS, bo widzimy teraz efekty ich zaniechań - dodała. Zapewniła, że nowe umocnienia będą gotowe “w ciągu kilku lat”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET