Krytyk filmowa: Hollywood zaczyna się bać. Twórcy wycofują się na bezpieczne pozycje
- Ja mam wrażenie, że Hollywood zaczęło się bać, może to za daleko idąca obserwacja, ale trochę zaczyna się bać Donalda Trumpa - wskazała Kaja Klimek krytyk filmowa w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”, komentując 97. ceremonię wręczenia Oscarów.
Klimek dodała, że “za jego pierwszej kadencji gala miała nieco większą lekkość”. Zaznaczyła, że zmiany, “to się dzieje szybko, nabiera kosmicznego tempa i twórcy zaczynają się wycofywać na bezpieczne pozycje, bo mają bardzo dużo do stracenia”.
- Hollywood i polityka są ze sobą bardzo powiązane - oceniła. Jej zdaniem, “to co się wydarzyło podczas tej nocy Oscarów, mogłoby być materiałem na książkę”.
Dodała, że według niej “Oscary nabrały wody w usta w tym roku”. Zauważyła, że najpewniej “był taki przykaz, żeby prowadzący i wręczający mieli być apolityczni”. Stąd wybór prowadzącego i dobór stylu wypowiedzi na gali.
Klimek dodała, że “Hollywood dużo w tym roku wycierpiało, te pożary, zniszczenia, śmierć wielkich gwiazd, jest taki moment, że stare Hollywood trochę drży w posadach”. Na galach coraz wyraźniej widać też zmianę pokoleniową.
Krytyk filmowa w Radiu ZET: Kino się zmienia. Taki mikro festiwal, inny rodzaj przeżycia
- To jest ten nowy rodzaj kina, które się staje takie bardziej jak mikro festiwal w twoim własnym kinie, że to jest jakiś inny rodzaj przeżycia i to jest akurat świetna wiadomość dla kina - oceniła Kaja Klimek krytyk flimowa w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
Klimek mówiła: Mam wrażenie, że to też wpływa na to, jakie historie i w jakiej formie są opowiadane, że jednak to wyjście do kina to jest coś ekstra. To jest bardziej jak wyjście do teatru dzisiaj.
Wskazała, że “nawet to widać w dystrybucji filmowej”. - Teraz wchodzi do kin film “Piękna Złośnica”, który jest pięciogodzinną opowieścią o malowaniu portretu. Teraz do kina prędzej takie filmy, że coś, czego w domu się nie da obejrzeć, bo fizycznie jest to niemożliwe - mówiła. Dodała, że “czasami oglądamy trzy odcinki dziennie, cały weekend. No to teraz wyjście do kina może być czymś takim”.
Uznała, że “nie trzeba tych rzeczy oglądać tylko i wyłącznie w domu, bo obejrzenie tego w kinie jest innego rodzaju przyjemnością, a poza tym te historie, to jest trochę wspólne też doświadczenie, bo są inni ludzie i można jeszcze porozmawiać po seansie”.
Oceniła, że “w taką stronę chwilowo zmierzamy przynajmniej nie zmierzamy w stronę śmierci kina, bo wydaje mi się, że to raczej nie nastąpi, aczkolwiek kino już ma trochę mniejszy rząd dusz”.
- To już jest wyzwanie, ale taką przyszłość już od dawna wieszczono kinu, że będzie coś filmowego, coś takiego kinowego specjalnie dedykowanego jakby pewnym rodzajom wydarzeń, a resztę będziemy oglądać w domu - podsumowała.
A co ze sztuczną inteligencją w kinie? - Tutaj uważam jak najbardziej też we wszelkich technologicznych rzeczach, to nie jest tak, że to będzie się działo za naciskiem magicznego guzika i samo się to wszystko wygeneruje - przypomniała.
- Nie, wydaje mi się, że po prostu tak jak baliśmy się kolorów w kinie, tak jak baliśmy się 3D w kinie, tak boimy się sztucznej inteligencji w kinie. Wydaje mi się, że ten lęk jest na wyrost na ten moment. Ze względu na to, że najlepszy efekt daje współpraca człowieka z technologią - oceniała.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET