Michał Gramatyka: Pogłoski o śmierci Trzeciej Drogi są przesadzone
- Elektorat Trzeciej Drogi, zamiast iść na wybory, został w domu, za to winię nas, polityków Trzeciej Drogi - powiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” Michał Gramatyka, poseł Polski 2050 tworzącej z PSL koalicję - Trzecią Drogę. Zdaniem posła, pogłoski o jej końcu są przesadzone.
Gramatyka wskazał, że “uzyskaliśmy słaby wynik” ponieważ, “nie udało nam się zmobilizować naszych wyborców do udziału w wyborach”. Pytany przez Beatę Lubecką, co poszło nie tak, odparł, że “podobną katastrofę przeżywają partie centrowe w całej Europie, partie, które są merytoryczne, nie odwołują się do populistycznych argumentów. Takie właśnie były te wybory, sprzyjają populistom i rozwojowi polaryzacji”.
"Pogłoski o śmierci są przesadzone"
- Kiedy mamy polsko-polską wojnę plemion, to małe ugrupowania zostają przez te tryby starte - podsumował. Zaprzeczył jednak, jakoby Donald Tusk był owym populistą. - Najstraszniejszy wniosek z wyników głosowania jest taki, że gdyby to były wybory do parlamentu polskiego, to rządziłby PiS z Konfederacją - podsumował. Wskazał, powołując się na słowa lidera, Szymona Hołowni, że, “bierzemy się do pracy”.
Stanowczo zaprzeczył, że koalicja PSL i Polski 2050 się chwieje. - Pogłoski o śmierci Trzeciej Drogi są mocno przesadzone. Ten projekt ma duży potencjał. Te wybory nam nie wyszły, ale koalicja już dwa razy pokazała, że potrafi przekonać do siebie Polaków - mówił. - Sam czekam na ewentualne decyzje co do zmian w kierownictwie partii - odpowiedział, pytany czy na takie się zanosi. - Nie ma kryzysu przywództwa. Takie decyzje będą dyskutowane w zarządzie - dodał.
Niepokoje na granicy z Białorusią
Beata Lubecka zapytała także o ostaną sytuację z żołnierzami na granicy z Białorusią. - Dziwnym trafem ta informacja wyszła na trzy dni przed wyborami. Sam nie wiem, czy to się stało przypadkiem, czy nie - powiedział Michał Gramatyka, poseł Polski 2050 i wiceszef resortu cyfryzacji.
Zaznaczył zaś jednocześnie, że sam “nie chcę nic podejrzewać”. - Wydaje mi się to dziwne, że od trzech miesięcy to wiadomo, a na trzy dni przed wyborami, taka informacja wychodzi w bardzo konkretnym kontekście - powiedział, dodając, że “absolutnie nie wie, kto za tym stoi”. Zgodził się z pytaniem Beaty Lubeckiej, że “nie służyło to rządzącym”. - A na pewno nie służyło premierowi Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi - podkreślił.
- Dobrze, że to wyszło, takie informacje muszą do społeczeństwa wychodzić, lepiej od razu niż później - dodał.
W rozmowie wskazał, że nie do końca jest zwolennikiem zmian w sprawie użycia broni na granicy z Białorusią. - Wyobraźmy sobie co się stanie jak przypadkiem lub nie, zginie pierwszy białoruski pogranicznik, jak to może się rozwinąć. Ja rozumiem używanie środków w obronie osobistej i ochrony granicy. Ale na Boga, strzelanie do ludzi nie jest rozwiązaniem żadnego problemu - tłumaczył.
- W polskim prawie są warunki do używania środków przymusu bezpośredniego i używania borni - skwitował. Spytany, czy zatem nie trzeba zmieniać przepisów, odrzekł, że “jak minister MON uznał, że są do zmiany, to trzeba”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET