Przemysław Czarnek: Mariusz Kamiński jedynką PiS do PE w Lubelskiem
- Listy Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego z województwa lubelskiego są praktycznie gotowe. W poniedziałek, myślę, lista będzie znana - zapowiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” Przemysław Czarnek, poseł PiS i były szef resortu edukacji. - Jedynką PiS w Lubelskiem najprawdopodobniej będzie Mariusz Kamiński - dodał.
Wyjaśnił, że takie były decyzje zarządu wojewódzkiego PiS, któremu Czarnek przewodzi. - Ja jestem szefem zarządu wojewódzkiego PIS i zarząd podjął taką decyzję, by rekomendować kandydaturę Mariusza Kamińskiego z pierwszego miejsca w Lubelskiem - mówił.
Na pytanie, czy “wróży mu powodzenie”, odparł, że “oczywiście”. Kształt list PiS oficjalnie nie jest jeszcze znany, pojawiają się tylko spekulacje medialne. Tak jak rzekome awantury o kształt list w siedzibie PiS. - Byłem w środę u prezesa PiS, nie było tam dantejskich scen. Ja z ręką na sercu mówię i mi nikt też nie mówił, by jakieś dantejskie sceny były w naszej siedzibie - powiedział.
Przyznał, że “oddałem się w ręce prezesa PiS i razem uzgodniliśmy, że ja nie będę kandydować do PE”.
"Afera zegarkowa"
Poza listami, zamieszanie wzbudziła także tzw. “afera zegarkowa”. Urzędniczka w MON miała ukraść zegarek. Wiceszef MON Cezary Tomczyk oświadczył w czwartek, że w wyniku audytu w MON ujawniono proceder polegający na kradzieży cennych przedmiotów przez najważniejszych współpracowników byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka.
- Takiego procederu na pewno nie było w MEN, resorcie, którym zarządzałem. Nie sądzę też, by takie praktyki miał być też w MON - powiedział Czarnek. - Jeśli ten mail był prawdziwy, to jest skandal, trzeba to wyjaśnić i ukarać. Mówiąc ze swojego doświadczenia, minister nad absolutnie wszystkim nie czuwa w resorcie, tym bardziej nad prezentami dla zagranicznych delegacji - mówił, komentując mail, informujący o sprawie, który audyt miał wykazać.
"Exodus ministrów"
- Jak po pięciu miesiącach w koalicji 13 grudnia jest rekonstrukcja rządu, która jest gigantyczna i niespodziewana, to co się dzieje z tym rządem. Tam się trzęsie - ocenił Przemysław Czarnek, poseł PiS i były szef resortu edukacji.
Przypomniał, że “Borys Budka, Marcin Kierwiński, Bartłomiej Sienkiewicz i wielu innych uciekają do Brukseli. To jest prawdziwy exodus i ucieczka, pytanie, dlaczego i po co”.
Na pytanie Beaty Lubeckiej, czy podobnie nie oceniłby wprowadzenia na listy PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, odparł, że to nie to samo. - Kamiński i Wąsik nie są ministrami w rządzie, gdyby byli to z pewnością nie kandydowaliby do Parlamentu Europejskiego - powiedział.
Uznał, że “rząd Polski jest rzeczą najważniejszą dla ugrupowania, które przejmuje władze, widocznie nie dla PO”. Spodziewa się, że “21 mandatów do PE jest w naszym zasięgu”. Zdementował też, jakoby ubiegał się o fotel prezesa PiS, nie zamierza też kandydować w wyborach prezydenckich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET