Radosław Fogiel: Nawrocki nie miał i nie ma trupów w szafie
- Uważam, że te wyssane z palca kłamstwa, nie zmienią tego, że Polacy widzą, jak fatalny jest rząd Donalda Tuska i że jedynym co może położyć temu kres jest Karol Nawrocki – oceniał Radosław Fogiel poseł Prawa i Sprawiedliwości w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
Zapewnił, że “Nawrocki nie miał żadnego trupa w szafie i nie ma żadnego trupa w szafie”.
-Sadzę, że Polacy widzą, jak wszystkie, absolutnie wszystkie siły zostały rzucone na wsparcie Rafała Trzaskowskiego, zaprzyjaźnione media i akurat NIK publikuje raport o IPN, nagle premier cytuje jakichś patocelebrytów - wskazywał Fogiel.
Ocenił, że “te wyssane z palca kłamstwa, nie zmienią tego, że Polacy widzę, jak fatalny jest rząd Tuska, i że jedynym co może położyć temu kres jest Karol Nawrocki”.
To komentarz do wczorajszych doniesień portalu Onet, jakoby Nawrocki w przeszłości, gdy pracował w sopockim Hotelu Grand miał uczestniczyć w procederze sprowadzania dla gości prostytutek.
- Nawrocki zapowiedział, że będzie pozew. Artykuł, w którym mamy świadków tak anonimowych, że nic o nich nie możemy powiedzieć. Jestem przekonany, że jak będzie rozprawa w sądzie, to autorzy artykułu przypomną sobie, że jest prawo prasowe i ochrona informatorów - mówił Fogiel.
Przypomniał, że “mieliśmy obrzydliwe takie ataki 5 lat temu na prezydenta Andrzeja Dudę”.
Zapowiedziany pozew ma być w trybie cywilnym, a nie wyborczym. - Dlaczego nie tryb wyborczy? Bo ta sprawa w trybie wyborczym jest nie do przeprowadzenia - wskazywał Fogiel.
Przypominał sytuację, że “wcześniej jak ten sam Onet procesował się z Danielem Obajtkiem, gdy kandydował do PE, to stwierdził, że sprawa taka medialna nie jest na tryb wyborczy”. - A Onet w tedy odtrąbił, że to sukces, że wygrał z Obajtkiem - dodawał Fogiel.
Fogiel w Radiu ZET: Komunikat rzecznika MSWiA? To potwierdza, że wyciekły materiały
- Rzecznik ministra spraw wewnętrznych, ministra koordynatora służb specjalnych, de facto potwierdza, że wyciekły materiały z postępowania sprawdzającego Karola Nawrockiego, ze służb do mediów. To o czym mówiliśmy od dawna, wykorzystanie, brudne wykorzystanie służb specjalnych w kampanii - wskazywał Radosław Fogiel poseł Prawa i Sprawiedliwości w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
Wspomniany rzecznik Jacek Dobrzyński przekazał w mediach społecznościowych, że ABW w toku poszerzonego postępowania sprawdzającego pana Karola Nawrockiego w 2021 roku zgromadziła materiały dotyczące sposobu i źródeł finansowania zakupu mieszkania od Jerzego Ż. i obecny prezes IPN otrzymał poświadczenie bezpieczeństwa mimo, negatywnej rekomendacji funkcjonariusza analizującego akta postępowania, a inaczej zdecydował ówczesny szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztof Wacławek, obecny doradca prezydenta RP i podjął decyzję o tym, żeby wydać Karolowi Nawrockiemu poświadczenie.
Fogiel wskazał, “czyli rzecznik ministra spraw wewnętrznych, ministra koordynatora de facto potwierdza, że wyciekły materiały z postępowania sprawdzającego Karola Nawrockiego ze służb do mediów”.
- To o czym mówiliśmy od dawna, wykorzystanie, brudne wykorzystanie służb specjalnych w kampanii - zaznaczał. Przypomniał, że “nie pytam dziennikarzy o ich źródła, ale tam, gdzie jestem w stanie z dość dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że ta sprawa wyciekła z postępowania sprawdzającego Karola Nawrockiego, mogę wskazywać palcem na to, że dzisiejsza władza jest odpowiedzialna za użycie służb specjalnych”.
Jego zdaniem “to zresztą nie pierwszy raz”. - To również użycie ludzi służb specjalnych w 2005 roku, żeby wykluczyć z wyścigu prezydenckiego Cimosewicza, który na tamtym etapie wydawało się, że może być najgroźniejszym konkurentem dla Donalda Tuska - przypominał.
Radosław Fogiel i szwedzka anegdotka. “Nie mogli uwierzyć, że jest afera przez snusy”
- W Polsce przebywa szwedzka delegacja. Dostałem od nich prezent. Pokażę. Ponieważ usłyszeli o tak zwanej aferze ze snusem. To jest właśnie ten straszliwy snus. Jest ich tutaj ileś tam, bo nie mogli uwierzyć, że z czegoś, co jest akurat w ich kraju absolutnie popularne, jest taka u nas afera - zdradzał Radosław Fogiel poseł Prawa i Sprawiedliwości w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”.
Fogiel tłumaczył, że “dosłownie przed chwilą, idę prosto z naszej warszawskiej siedziby na Koszykowej. Miałem tam spotkanie z delegacją ze Szwecji, dwóch parlamentarzystów, kilku osób ze Szwecji. Kilku radnych są w Polsce, spotykają się z politykami, z władzami samorządowymi”.
- Dostałem od nich prezent. Pokażę. Ponieważ usłyszeli o tak zwanej aferze ze snusem. To jest właśnie ten straszliwy snus. To są chyba takie, podejrzewam, bo ja nie używam, takie płaskie pudełka, jest ich tutaj ileś tam - wymieniał.
Tłumaczył, że Szwedzi “nie mogli uwierzyć, że z czegoś, co jest akurat w ich kraju absolutnie popularne, może być taka afera”.
-W każdej Żabce można tego typu rzeczy kupić. To zaraz za kasjerką są takie okrągłe pudełka, to jest właśnie to - wtrącił. - Byli zdumieni, że po pierwsze ktoś może robić z tego aferę, a po drugie, że można w poważnych mediach sugerować, że to są jakieś narkotyki - podkreślał Fogiel.
Dodał, że “jak zapytałem, czy w takim razie, gdyby w Szwecji panowały podobne zwyczaje jak w Polsce, to wszyscy politycy by się musieli podać do dymisji, to zaczęli się śmiać”. - Powiedzieli: "Politycy? To dopiero wierzchołek góry lodowej. Gdyby za używanie snusa w Szwecji podawano się do dymisji, to musieliby się podać politycy, generałowie, sędziowie, prokuratorzy, dziennikarze - przytaczał Fogiel.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET