Sebastian Kaleta: Afera z Funduszem Sprawiedliwości to dęta afera
- To jest dęta afera - powiedział w “Popołudniowym Gościu Radia ZET” Sebastian Kaleta, poseł Suwerennej Polski, kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego oraz były wiceszef resortu sprawiedliwości. Skomentował tak ostatnie doniesienia o wykorzystywaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości ze znacznymi nadużyciami przez jego partyjnych kolegów.
Zdaniem byłego wiceministra sprawiedliwości, afera szans na zwycięstwo jego partii nie pozbawi. Poseł Kaleta przekonuje też, że zakup Pegasusa ze środków Funduszu był absolutnie zgodny z prawem. Ponieważ, to “fundusz na cele łagodzenia skutków przestępstw, a tym jest też zapobieganie”.
- Pan Tomasz Mraz kilka osób ponagrywał, ale w tych nagraniach jego rozmówcy nie wiele mówią kompromitujących dla siebie rzeczy, to finalnie on zadaje pytania, które potem są na nagłówkach - ocenił. - To jest afera o to, że kupowano wozy strażackie, sprzęt w szpitalach, czy kamizelki odblaskowe dla dzieci - podsumował.
Zaprzeczył, że środki były wykorzystywane przez partię. - Środki nie miały żadnego związku z kampanią wyborczą - mówił. Po tym jak prowadząca Beata Lubecka zwróciła uwagę, że “wydano 2043 dofinansowania na sumę 224 mln zł w tym ponad 200 mln w okręgach, gdzie startowali kandydaci Suwerennej Polski”, odparł, że “przecież te pieniądze trafiły do ludzi, widocznie w tych okręgach wójtowie byli bardziej zaradni i wnioskowali o te pieniądze”.
Wiec w Warszawie
Zapytany o trwający wiec Donalda Tuska w Warszawie, odparł, że “chciałem być na bieżąco przed rozmową i taka kamera jest, która pokazuje Plac Zamkowy na żywo non stop, spojrzałem dziś, by ocenić frekwencję i okazuje się, że kamera padła”. - Kamery psują się o 18:00 - ironizował. - Masowego wiecu, podobnego do dzisiejszego w Warszawie, przed eurowyborami nie planujemy - dodał.
Wiec upamiętniający częściowo wolne wybory 4 czerwca, a także zeszłoroczny marsz, miał miejsce na Placu Zamkowym w Warszawie.
Dokumenty u Ziobry
- Prokuratura tu w ogóle nie powinna prowadzić działań, bo jest niska szkodliwość czynu - mówił Sebastian Kaleta, poseł Suwerennej Polski, kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego oraz były wiceszef resortu sprawiedliwości komentując sprawę dokumentów znalezionych w domu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Ocenił, że działania w tej sprawie obecnych władz ministerstwa sprawiedliwości oraz prokuratury to “nie tyle sprawa dęta, ile wręcz uważam, zamęczanie człowieka”.
Przypominał, że w czasie “kończenia obowiązków, zdawania sprzętów itp. wtedy minister Ziobro dowiedział się o swoim stanie zdrowia, to on skupiony był na leczeniu, to okazało się priorytetem”. - Wtedy właśnie ekipa Adama Bodnara, która w czasie, kiedy się leczył, najechała mu dom, włamała się - mówił.
- Jeśli faktycznie takie dokumenty w domu Ziobry znaleziono, to sytuacja w jakiej się znalazł, leczenia i śmiertelnej choroby, jak takie dokumenty zostały, może przez nieuwagę, to robienie z tego wielkiej afery uważam za podłe - wyjaśniał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET