Szef IBRiS: Wczorajsza debata miała formułę MMA. Walki polityków w klatkach
- Debata w Super Expressie miała formułę MMA. Takiej walki w klatce, do której zapraszaliśmy kolejnych polityków. To mogło się podobać - ocenił Marcin Duma, szef Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
Zdaniem Marcina Dumy, “wczoraj debata pokazała, że coś się skończyło”. - Otóż można zorganizować wydarzenie, debatę, którą obejrzą setki ludzi, bez udziału największych nadawców - podkreślał i dodał, że “to będzie miało brzemienne skutki w kolejnych kampaniach”.
- Debata w Super Expressie miała formułę MMA - uznał. - Takiej walki w klatce, do której zapraszaliśmy kolejnych polityków. To mogło się podobać - ocenił Duma.
Tłumaczył, że “w tej debacie był więcej niż jeden zwycięzca”. - Sławomir Mentzen zaprezentował się lepiej niż na debacie w Republice - mówił, z kolei “Rafał Trzaskowski miał do udowodnienia, że Końskie nie podcięły mu skrzydeł i wydaje mi się, że to zrobił. Odbił się od tego - wyjaśniał.
- Karol Nawrocki, w warstwie komunikatu nie zachwycił, ale za to był najdostojniej ubranym kandydatem. Jak ktoś tylko oglądał, to może mieć wrażanie, że dobrze facet wygląda - zaznaczał Duma.
Przyznał, że “zdecydowani wyborcy PiS czy PO pod wpływem debat nie zmienią zdania, na kogo głosować’. - Ale jest grupa wyborców niezdecydowanych, wahających się np. między Biejat, Trzaskowskim a Hołownią i takie debaty mogą wpłynąć na to, kogo wybiorą - tłumaczył i dodał, że “padnie może wtedy to zdanie, słowo czy gest, co chwyci za serce”.
- Wybory prezydenckie mają szczególnych charakter, są bardzo spersonalizowane - mówił.
Ocenił, że “my chcemy zobaczyć, jak politycy walczą o nasze głosy, o nas. Gdzie to zobaczyć? Na wiecach? Właśnie na debatach”.
Nieprzychylnie ocenił za to postawę prowadzących dziennikarzy. - Dziennikarze w tej wczorajszej debacie pełnili rolę takich porządkowych, ale to chyba nie jest rola dziennikarza - mówił. Taka jednak była formuła debaty, w której to kandydaci przepytywali siebie nawzajem.
Udział w debacie zorganizowanej przez tabloid Super Express wzięli wszyscy kandydaci na prezydenta.
Tusk na wiecu Trzaskowskiego? Szef IBRiS w Radiu ZET: Sztab chce tego uniknąć
- Myślę, że pojawienie się Donalda Tuska jest równie ryzykowne, co pojawienie się Jarosława Kaczyńskiego na konwencji w Łodzi - ocenił pomysł wystąpienia na jednym z wieców Rafała Trzaskowskiego, premiera i lidera partii PO, Donalda Tuska Marcin Duma, szef Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
Dodał, że “dzisiaj sztab Trzaskowskiego wypomina to Nawrockiemu i myślę, że sztab Rafała Trzaskowskiego chce uniknąć tej samej sytuacji tylko w drugą stronę”. Mowa tu o wystąpieniu prezesa PiS na konwencji Karola Nawrockiego w Łodzi.
Duma wskazał, że teraz sztab PiS próbuje “zrobić dwie rzeczy, zaszczepić dwa komunikaty. Albo dwa wrażenia”.
- Pierwsze wrażenie jest takie, że Rafał Trzaskowski jest nieporadny, śmieszny i to taka bronkizacją Rafała Trzaskowskiego, bo rzeczywiście to co się stało z Bronisławem Komorowskim, to on stał się kandydatem śmiesznym, niepoważnym, niewartym głosu. I dzisiaj jest próba indukcji takiej samej emocji w stosunku do Rafała Trzaskowskiego, tylko to nie bardzo chce się zaczepić i przyczepić - tłumaczył.
Wyjaśniał, że “mamy trochę inną sytuację. Mówi to o Prawo i Sprawiedliwość po ośmiu latach rządów. Jeszcze się z tego nie otrzepało. Jeszcze wciąż pozostaje ten taki osad, który utrudnia im taką skuteczną komunikację”.
- Drugim komunikatem, którym trochę wrócimy do Łodzi, jest to, że Karol Nawrocki jest nowym Andrzejem Dudą - uznał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET