Waldemar Buda o przeszukaniu w domu Ziobro: Jeśli się nie realizuje programu, to będą igrzyska

2 min. czytania
26.03.2024 15:35
Obserwuj nas na Google

- Do domu ministra Zbigniewa Ziobry weszło około 40 osób, zdemolowano pomieszczenia, pozaklejano kamery, nie wiem czemu to ma służyć, może podrzuceniu jakichś dowodów - skomentował poseł PiS i były minister rozwoju Waldemar Buda w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”, poranne wydarzenia w domu byłego szefa resortu sprawiedliwości.  

Waldemar Buda
fot. Radio ZET

Służby przeszukały dom Ziobry, co wywołało oburzenie po stronie opozycji. - Niech Polacy obserwują to, co robi rząd i potem to ocenią - skwitował Buda. - Tutaj bez zawiadomienia, bo KPK mówi jasno, że takie jest potrzebne, by służby weszły do domu. A rzecznik prokuratury nie umiał tego wytłumaczyć - dodał.  

Pytał także retorycznie: Nawet jeśli coś jest na rzeczy, bo ja nie wiem, nie oceniam, to serio minister sprawiedliwości trzymałby takie rzeczy we własnym domu?  

- Jeśli jest zrealizowanych 10 konkretów Tuska na 100, to dziś było tak ok. 10 wejść do domów polityków, to będzie pewnie jakieś 70 jeszcze takich wejść - zaznaczył.

Nie mam nic do ukrycia

A pan się nie boi, że panu wejdą do domu? Pytała posła Beata Lubecka. - A zapraszam bardzo, nie mam nic do ukrycia - odparł. - Nie wiem, jak było, jeśli były nieprawidłowości, to trzeba to wyjaśnić. Zarzut celowości wydatków jest bardzo trudny i ocenny - podkreślił. 

Oglądaj

Przypomniał sprawę Tomasza Grodzkiego, byłego marszałka senatu. - Kilkaset osób zeznało, że wręczało łapówki marszałkowi Grodzkiemu. Nikt mu nie wszedł do domu, nie było czegoś takiego - mówił.  

- Jeśli się nie realizuje programu, nie ma 100 konkretów, to będą igrzyska. To stara zasada, proszę się przyzwyczajać - zaznaczył.

Szef NBP przed Trybunałem Stanu? 

Zdaniem byłego ministra rozwoju Waldemara Budy z PiS, procedura Trybunału Stanu dla szefa NBP, Adama Glapińskiego nie dobrnie do końca. - Nie wierzę, że ta procedura będzie doprowadzona do końca. Polska poniesie tu gigantyczne koszty - ocenił.  

W jego opinii, “rynki finansowe na to zareagują tragicznie”. Zdaniem Budy to narażanie kraju na wielkie straty i to "nie pierwszy raz". - Tak samo było w przypadku wyborów prezydenckich, chcieli podmienić kandydata i straciliśmy 70 mln złotych, a teraz koszty będą większe w przypadku wniosku o Trybunał Stanu - przypomniał.  

Pytany o przyczyny wniosku dla Adama Glapińskiego uznał, że chodzi tu o zamiary wprowadzenia w Polsce euro. - Tu potrzebna jest zgoda równoczesna ministra finansów i prezesa NBP. Nie ma tu i nie będzie aprobaty Adama Glapińskiego - mówił.  

Stąd ten wniosek? - dopytywała prowadząca Beata Lubecka. - Wyłącznie - odparł krótko.  

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET