Watykanista: Papież Franciszek, tak jak Jan Paweł II, zaharował się na śmierć
- Franciszek, podobnie do Jana Pawła II, zaharował się na śmierć - ocenił prof. Arkadiusz Stempin, watykanista i politolog Uczelni Korczaka w Warszawie w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
Profesor Arkadiusz Stempin twierdził, że “Franciszek był bardzo odważnym człowiekiem”. - On tę misję realizował do końca, na Placu Świętego Piotra przed dwoma dniami. On się przegrzał, był bardzo schorowany i słaby, podobnie do Jana Pawła II zaharował się na śmierć - ocenił.
Wskazał, że “dla niektórych pontyfikat Franciszka to była rewolucja i ja bym się ku temu skłaniał”. - Papież Franciszek przez większość swojego pontyfikatu, odwoływał się i współuczestniczył i współistniał przez większość tego czasu z papieżem seniorem Benedyktem - dodał.
- Obecność Benedykta, papieża seniora, powodowało to, że większość przeciwników Franciszka odwoływała się do Benedykta i próbowała zdyskontować jego obecność przeciwko Franciszkowi, z tym zmagał się papież - tłumaczył i dodał, że “w tym sensie był to wyjątkowy pontyfikat”.
Gdyż, “nie było przedtem tak, nigdy nie istniał papież honorowany przez innego papieża, który próbował współdziałać, mimo, że wektory obu papieży Benedykta i Franciszka biegły w zupełnie inną stronę”. - To było trudne dla Franciszka - dodał.
Podsumował, że “Franciszek starał się sprawiać wrażenie, że jest kontynuatorem, ale prowadził barkę Kościoła w zupełnie inną stronę”.
- Zdaje się, że wprowadzona przez Franciszka skromność obyczajów w Kościele, raczej zostanie, kojarzony z Benedyktem feudalny, barokowy Kościół odszedł do lamusa. To będzie trudne do reaktywacji - mówił Stempin.
Zaznaczył jednak, że “gorzej będzie z odwagą teologiczną papieża, Franciszek ocierał się o schizmę”. - To problem każdego papieża, gdy sprzeciw reformom jest duży, papież robi krok wstecz - mówił.
- Ubogi Kościół ubogich ludzi, ta wizja papieża wydaje się największym kapitałem pontyfikatu Franciszka - zaznaczał.
Trump namiesza w konklawe? Prof. Stempin: Takie przypadki miały miejsce w Kościele
- W tym przypadku w cywilizacji transatlantyckiej, to ona przenosi się na arenę Kościoła. Nie do końca jestem pewny, że na przykład administracja Trumpa nie będzie próbowała wybierać nacisku na konklawe - przekazał prof. Arkadiusz Stempin, watykanista i politolog Uczelni Korczaka w Warszawie w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
Administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych miałaby wpływać na “kardynałów, których ewentualnie można byłoby zmanipulować”. Stempin zdradził, że “władza świecka mogłaby naciskać na kardynałów. Oczywiście. Takie przypadki miały miejsce w Kościele jeszcze nie tak dawno, 100 lat temu”.
Zaznaczał też, że prezydent USA Donalda Trumpa sprzyja konserwatywnym głosom w Kościele. - Jego sprzężenie z tymi ultrakonserwatywnymi środowiskami chrześcijańskimi, ultrakatolickimi w Europie była oczywistością - zaznaczał.
- Dla mnie to się rozgrywa oczywiście poza naszymi pierwotnymi doznaniami i ja sam nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, wręcz tępię to, ale obecność Trumpa w Watykanie na pogrzebie Franciszka, którego przecież nie cierpiał, za tym musi iść realna kalkulacja i operacyjne przedsięwzięcia - dodał.
Do konklawe uprawnieni są kardynałowie. Zgromadzenie elektorskie zwoływane jest po 15 dniach od śmierci lub rezygnacji papieża.
Skład gremium stanowią kardynałowie elektorzy, wyłącznie tacy, których wiek w dniu zaistnienia sede vacante - opróżnia tronu Stolicy Apostolskiej, nie przekroczyli wieku osiemdziesięciu lat.
Nominacji kardynalskich udziela sam papież. Kardynałowie biorący udział w konklawe, pochodzą z różnych krajów i części świata.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET