Zmiany w Funduszu Kościelnym. Ministra Rodziny: Jak nie poprze tego rząd, Lewica złoży taki projekt

6 min. czytania
26.03.2025 17:55
Obserwuj nas na Google

- Złożyłam wniosek jako ministra odpowiedzialna w rządzie za sprawy emerytur i rent wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu ustawy o likwidacji funduszu kościelnego - mówiła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk
fot. Radio ZET

Dziemianowicz-Bąk zaznaczyła, że “projekt jest gotowy, a jego założenia są zawarte we wniosku o wpis do wykazu”. - Od ponad roku działa zespół specjalny do spraw Funduszu Kościelnego, pod kierownictwem szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, a nie ma na razie żadnych efektów jego prac - przypominała i dodała, że “stąd moja inicjatywa”.  

Zaznaczyła, też, że “postulat takiej likwidacji lub zmian znalazł się w programie prawie wszystkich partii z rządu”. 

- Jest to inicjatywna transparentna i rządowa w takim sensie, że ja jestem członkiem rządu i jako minister tego rządu złożyłam wniosek do wykazu prac rządu - wskazała. - Chciałabym, żeby był to projekt rządowy i by każdy resort się do tego odniósł, mógł wypowiedzieć i by ten projekt przeszedł porządny proces konsultacji społecznych - dodała.  

Zaznaczyła jednak, że “jak tak się nie stanie, to my jako Lewica, tu mówię teraz jako posłanka Lewicy, jesteśmy gotowi taki projekt poselski złożyć, ale nie mam powodu sądzić, by nasi koalicjanci, którzy taki postulat mieli, nie chcieli tego poprzeć”.  

Dziemianowicz-Bąk liderką Lewicy? Mówi w Radiu ZET: Nie wykluczam  

- Być może będę. Takiej decyzji jeszcze nie podjęłam - powiedziała ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”, pytana o to, czy zamierza ubiegać się o przywództwo na Lewicy. 

-.W tej chwili reprezentuję Lewicę w rządzie koalicji 15 października jako ministra pracy. Staram się robić to najlepiej, jak potrafię, oczywiście, po pierwsze, żeby realizować potrzeby społeczne i potrzeby obywateli i obywatelek, ale także na rzecz, by budować, budować pozycję Lewicy w rządzie - tłumaczyła. 

- Czy będę? Być może będę. Takiej decyzji jeszcze nie podjęłam - zdradziła. - Nie wykluczam tej decyzji, nie wykluczam takiego startu - dodała.  

Tłumaczyła, że “zależy mi na silnej, sprawnej Lewicy. Zależy mi na tym, żeby to co udaje się zrobić na tym niewielkim poletku Ministerstwa Pracy przynosiło także no takie wsparcie i poparcie dla mojego ugrupowania. Myślę, ż tak jak powiedziałam, reprezentuję Lewicę w rządzie tak dobrze jak potrafię”. 

- Być może będę miała plany związane z działalnością partyjną - przekazała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. 

Oglądaj

Ministra Rodziny: Mój resort żadnych prac nad 800+ nie prowadzi. Program nie wymaga zmian 

- Uważam, że program 800+ tak jak jest skonstruowany, wpisał się na stałe w system polityki społecznej, wsparcia rodziny i jest istotnym elementem budżetów domowych wielu rodzin i zmian nie wymaga - ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Dodała, że “program ma istotną cechę bycia uniwersalnym programem, nie jest zasiłkiem, nie jest jakąś zapomogą dla najbardziej potrzebujących, tylko po prostu jest takim godnościowym uprawnieniem. Moim zdaniem to jest bardzo dobrze skonstruowane”. 

- Ostatnie zmiany, które zostały wprowadzone, czyli powiązanie 800+ z obowiązkiem szkolnym są dobrym kierunkiem, bo pomagają dzieciom - oceniła. - W zdecydowanej większości i mówię tutaj zarówno o Polkach i Polakach, jak i Ukraińcach i Ukrainkach, pracuje. Mamy taką sytuację, że zdecydowana większość obywateli Ukrainy których przebywają na terytorium Polski i jest aktywna na rynku pracy. To jest fenomen na skalę europejską. Nie mamy problemu bezrobocia wśród Ukraińców - stwierdziła Dziemianowicz-Bąk. 

-Taki sam poziom aktywności zawodowej jest wśród Ukraińców, Ukrainek przebywających w Polsce, jak wśród Polek i Polaków. Ten problem moim zdaniem nie istnieje. Moje stanowisko jest jasne. My w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie pracujemy, nie planujemy nic. Nie wiem, jakie zmiany są przygotowane w MSWiA. Nie ma jeszcze w tej chwili żadnego projektu rządowego. Jeżeli będzie, będziemy się do niego odnosić - podkreśliła. 

- Odbierania 800+ dzieciom z powodu sytuacji zawodowej ich rodziców czy jakichkolwiek innych kryteriów, popierać oczywiście nie będę - zadeklarowała. - Natomiast, jeżeli mówimy specyficznie o korzystaniu z 800+ i takich świadczeń przez obywateli Ukrainy, którzy funkcjonują w Polsce na podstawie tak zwanej ustawy pomocowej, czyli tej, którą przyjęliśmy po agresji Rosji na Ukrainę, to przypominam, że ta ustawa ma swoją datę, termin ważności, to znaczy w przyszłym roku ona się po prostu kończy - oceniła. 

- I jeżeli po tym terminie obywatele Ukrainy będą chcieli przebywać w Polsce i korzystać z rozmaitych uprawnień, do których mają prawo obywatele Polscy będą musieli ubiegać się o prawo do stałego pobytu, będą musieli tak jak do tej pory, jak wszyscy cudzoziemcy w Polsce no poddać się tej procedurze, więc w mojej ocenie to nie wydaje się specjalnie racjonalne także ekonomicznie i kalendarzowo, żeby zabierać się teraz za jakieś zmiany w ustawie pomocowej, która za moment przestanie obowiązywać - wskazała. 

Ministra Rodziny w Radiu ZET: Zespół Kosiniaka-Kamysza spotkał się dwa razy. Apelowałam o spotkanie, nie doszło do niego  

- Zespół międzyresortowy do spraw funduszu kościelnego powstał w styczniu 2024 roku decyzją premiera Donalda Tuska. Od tamtego czasu spotkał się dwa razy, raz w lutym 2024 roku, drugi raz w sierpniu także 2024 roku - oceniła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w “Popołudniowym Gościu Radia ZET”. 

Dodała, że “zwracałam się kilkukrotnie ostatni raz w styczniu tego roku do przewodniczącego zespołu premiera Kosiniaka-Kamysza z wnioskiem o to, żeby ten zespół się zebrał, podsumował różne prace czy propozycje różnych zespołów”. - Do takiego spotkania nie doszło, co jest także powodem, dla którego przejęliśmy inicjatywę, uznaliśmy, że dość tego czekania, czas na działania - podkreśliła.  

- Chciałabym zaznaczyć, że oczywiście ja rozumiem zakres zadań i obowiązków ministra obrony narodowej, wicepremiera Kosiniaka-Kamysza w sytuacji, w której się znajdujemy. On oczywiście jest ogromny, więc proszę nie odczytywać w żaden sposób tego jako jakiś zarzut pod adresem pana wicepremiera - zaznaczała. 

Zdaniem szefowej resortu rodziny “natomiast to nie jest tak, że państwo może się zatrzymać, czy rząd może nie działać, nie zgłaszać propozycji, nie funkcjonować dlatego, że ktoś akurat ma inne i tym tematem się zająć nie może”. - Więc ja jestem naprawdę otwarta na dialog, otwarta na dyskusję, otwarta na analizowanie i propozycje, dyskusję na temat tego projektu, ale chcę powiedzieć jasno, że tak, to stanowisko lewicy było, jest i będzie takie, że kościół i państwo muszą być rozdzielone także pod względem finansowym - mówiła. 

Jakie szczegóły projektu minister rodziny? 

- Wszyscy pracownicy mają potrącane środki ze swojego wynagrodzenia na poczet składek. To dlaczego za duchownych, za księży, za kościoły ma te pieniądze pokrywać państwo? Za duchowego państwo pokrywa większość składek i tak już od 75 lat. To jest po prostu nierówne traktowanie. Nie ma to nic wspólnego z ideologią - mówiła Dziemianowicz-Bąk.  

Podkreśliła, że “to jest wyłącznie kwestia finansowego rozdziału kościoła od państwa”.  

- Chcemy, żeby zastosowane zostały dokładnie takie same zasady, jak w przypadku innych pracujących, innych płatników składek. Część tych składek odprowadzane byłoby przez kościoły, związki wyznaniowe, czyli takiego pracodawcę - wyjaśniała. - Część tych składek, 50% tych składek powinni pokrywać sami duchowni, którzy mają jakieś przychody, którzy zarabiają, przecież odprawiając pogrzeby, wesela, mają swoje dochody i z tych dochodów powinny być potrącane składki na emerytury - dodała. 

Zaznaczyła, że “wyjątek w tej naszej propozycji stanowić będą duchowni w zakonach, misjonarze, którzy nie mają nie mają dochodów, nie zarabiają. Całość składek powinny wtedy pokrywać te kościoły, które na dane misje kierują. Taki prosty system”.  

- Nie ruszamy kwestii, która była także dyskutowana tak zwanego odpisu podatkowego, ale chciałabym jasno zadeklarować, że jeżeli ze strony czy to innych resortów czy innych ugrupowań koalicyjnych ktoś wyjdzie z taką inicjatywą czy propozycją, to my jesteśmy otwarci na tę dyskusję takiego dobrowolnego opodatkowania się przez wiernych poszczególnych kościołów - mówiła.  

Minister zaznaczyła, że “21 marca złożyłam wniosek o wpis do wykazu tego projektu. To standardowo zajmuje kilka, czasami kilkanaście tygodni, żeby zespół programowania prac rządu taki wniosek rozpatrzył. Mam nadzieję, że się to wydarzy bez zbędnej zwłoki, bo ta zwłoka już długo to trwa”. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET