Zamknij

Dezerter o ludobójstwie na granicy. "Rozstrzeliwaliśmy około 20 migrantów dziennie"

10.02.2022 13:20

Emil Czeczko, dezerter, który uciekł z polskiej armii na Białoruś, wziął udział w konferencji prasowej Komitetu Śledczego Białorusi. Przyznał się do zabijania około 20 osób dziennie. Słowa Czeczki chętnie cytują propagandowe białoruskie oraz rosyjskie media. Polska utrzymuje, że wypowiedzi uciekiniera to kłamstwa, które "są pożywką dla propagandy przeciwko naszemu krajowi".

Emil Czeczko
fot. RT на русском/YouTube

Słowa Emila Czeczki cytują w czwartek białoruskie reżimowe media. „Jestem tutaj, aby opowiedzieć o okropnościach ludobójstwa na granicy polsko-białoruskiej. Powinniśmy oddać hołd ludziom, którzy zginęli” – powiedział.

Emil Czeczko o zabijaniu migrantów na granicy. Mówił o masowych mogiłach

Dezerter przekazał mediom, że w ciągu 10 dni jego pobytu na granicy miało zginąć 700 osób, a zwłoki zrzucano do specjalnie przygotowanych dołów, z których jeden mógł pomieścić ponad 70. Czeczko przyznał się przed kamerami do zabicia około 20 osób dziennie od 9 do 18 czerwca. Jak dodał, masowe egzekucje miały być nadzorowane przez polski kontrwywiad wojskowy. "Nowy poziom propagandy" - komentuje słowa uciekiniera portal Liveuamap, który na Twitterze zamieścił screeny z konferencji.

Przypomnijmy, polskie władze od początku dementują tezy wysuwane przez Czeczkę. "Dezerter Emil Cz., który przeszedł na stronę przeciwnika i przebywa na Białorusi, formułuje kolejne absurdalne oskarżenia, które są pożywką dla propagandy przeciwko Polsce. Narracja Emila Cz. jest bezpodstawna, ale wystarczy do dalszych ataków informacyjnych przeciwko RP" - pisał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora ds. służb specjalnych. "Kłamstwa Emila Cz. zyskują rezonans w mediach zaangażowanych w walkę informacyjną Rosji i Białorusi przeciwko Polsce" - dodał.

"Słowa dezertera przeciwko Polsce są niewiele warte. Ten człowiek na własne życzenie stał się zakładnikiem białoruskich służb. Musi kłamać pod dyktando Łukaszenki, by uniknąć odpowiedzialności" - oświadczył w grudniu Żaryn.

W sprawie dezertera śledztwo wszczęła polska prokuratura. Kilka dni przed dezercją Czeczkę zatrzymała policja z Giżycka za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu i marihuany. Grozi mu do 10 lat więzienia. 

Ponadto 29 grudnia Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał w mocy wyrok wobec Czeczki za znęcanie się nad matką. Skazano go prawomocnie na 6 miesięcy ograniczenia wolności i roczny zakaz zbliżania się do niej. Sąd zobowiązał także skazanego do powstrzymywania się od nadużywania alkoholu.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP/belta.by/Twitter