Luke Perry nie żyje. Aktor z serialu „Beverly Hills 90210” zmarł w wieku 52 lat

Redakcja
04.03.2019 20:30
Luke Perry
fot. CHRIS DELMAS/AFP/East News

Luke Perry nie żyje. Aktor znany z serialu „Beverly Hills 90210” przegrał walkę o życie po udarze mózgu. Zmarł w wieku 52 lat. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Luke Perry zmarł w poniedziałek rano w szpitalu św. Józefa w Burbank. Według przedstawiciela aktora, Luke był otoczony opieką dzieci, narzeczonej Wendy Madison Bauer, byłej żony Minnie Sharp, matki Ann Bennett, ojczyma Steve Bennetta, brata Toma Perry, siostry Amy Coder oraz innych bliskich członków rodziny i przyjaciół. 

O jego śmierci poinformował portal TMZ.com

Luke Perry nie żyje. Przyczyny śmierci 

W zeszłym tygodniu 52-letni gwiazdor serialu „Beverly Hills 90210” został przewieziony do szpitala po tym, jak doznał rozległego udaru mózgu

Lekarze uspokajali fanów serialu i aktora mając nadzieję, że Luke Perry wróci do zdrowia. Niestety, obrażenia po udarze były zbyt duże.  

Luke miał bogatą karierę aktorską w telewizji i filmach. Swoją zawodową przygodę zaczynał we wczesnych latach 80-tych. W 1990 roku wygrał casting do roli Dylana McKaya w serialu dla młodzieży „Beverly Hills 90210”, która przyniosła mu międzynarodową popularność.

Quentin Tarantino zaangażował go do filmu Once Upon a Time in Hollywood (2019), opowiadającego o morderstwach grupy Charlesa Mansona z 1969, obok takich aktorów jak Al Pacino, Leonardo DiCaprio, Brad Pitt, Burt Reynolds, Kurt Russell, Michael Madsen, Tim Roth, Margot Robbie, Dakota Fanning i Damian Lewis.

Luke Perry od dwóch lat wcielał się w postać Freda Andrewsa, ojca Archiego w serialu Riverdale.

RadioZET.pl/DG