Co naprawdę dzieje się z nieodebraną kaucją? Ekspertka o „największym micie systemu”

6 min. czytania
18.04.2026 07:03
Obserwuj nas na Google

Polacy wciąż z dużą rezerwą podchodzą do zwrotu opakowań. Joanna Górecka ze spółki Polski System Kaucyjny S.A., będącej jednym z operatorów kaucyjnych w Polsce, przyznaje, że zabrakło szerszej kampanii edukacyjnej, związanej z samym funkcjonowaniem systemu.

ekspertka i systemie kaucyjnym
fot. Shutterstock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co dzieje się z nieodebraną kaucją w systemie kaucyjnym.
  • Jak operatorzy systemu kaucyjnego wykorzystują zebrane fundusze.
  • Dlaczego małe sklepy powinny przystąpić do systemu kaucyjnego.
  • Jakie prawa mają konsumenci w systemie kaucyjnym.

Do czyjej kieszeni trafia niezwrócona kaucja? Ekspertka tłumaczy

Choć minęło właśnie pełne pół roku od wprowadzenia systemu kaucyjnego w Polsce i z danych wynika, że już około 85 proc. Polek i Polaków się z nim spotkało, to jednak nadal pojawia się szereg pytań i wątpliwości, dotyczących samego funkcjonowania systemu. Jednym z najbardziej medialnych tematów była kwestia nieodzyskanej kaucji. Pojawiały się pytania o co, co z tymi pieniędzmi się dzieje.

Zdaniem Joanny Góreckiej ze spółki Polski System Kaucyjny S.A., będącej jednym z operatorów systemu kaucyjnego w Polsce, problemem jest to, że polscy konsumenci w dużej mierze nie wiedzą, a co za tym idzie nie rozumieją, jak wygląda obieg kaucji. Rządowa kampania, prowadzona przed startem systemu, dotyczyła przede wszystkim tego, ile będzie wynosić kaucja i za jakie opakowania, a także jak będzie wyglądać sam zwrot. Zabrakło jednak niuansów, z powodu których Polacy z małym zaufaniem podchodzą do systemu, a niektórzy wręcz uważają, że to ukryty podatek.

Redakcja poleca

– To największy chyba mit na temat systemu kaucyjnego – mówi portalowi RadioZET.pl Joanna Górecka. – Wynika z niezrozumienia mechanizmu obiegu kaucji. To nie tak, że jak kupiłam puszkę i wrzucę ją do żółtego worka, zamiast odnieść do sklepu, to te 50 groszy trafi na konto jakiejś korporacji – dodaje. Cały mechanizm rozpoczyna się od wprowadzenia kaucji na rynek przez producentów i importerów, czyli wprowadzających. Trafia ona na konto wybranego przez nich operatora. Ale samo założenie, że pieniądze idą na konto spółek i są „do podziału”, jest błędne: środki te są na bieżąco wypłacane do sklepów, ale nie za konkretne opakowania konkretnych producentów obsługiwanych przez operatora – podkreśla Górecka.

– Jako operatorzy obsługujemy różne sklepy i wypłacamy kaucje za opakowania niezależnie od tego, od którego wprowadzającego one pochodzą. I to jest najważniejszy element tego systemu: kaucja od operatora musi natychmiast trafić na konto sklepu, bo sklep ją wypłaca z własnej kasy i to wpływa na jego płynność finansową.

Na co operatorzy systemu kaucyjnego wydają pieniądze?

Ekspertka zauważa, że przekazywanie kaucji na konto sklepu jest szczególnie ważne w przypadku mniejszych, rodzinnych sklepów, gdzie liczą się nawet mniejsze kwoty. Ale wypłacenie kaucji, to dopiero początek, bo opakowania te ze sklepu trzeba odebrać, a jeśli pochodzą ze zbiórki manualnej – to trzeba je jeszcze raz policzyć i posortować. Potem trafiają do recyklera, ale też trzeba je tam zawieźć – a to wszystko kosztuje. – W Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy sklepów, które w cyklach dwutygodniowych otrzymują zwrot kaucji, a w cyklach miesięcznych otrzymują wynagrodzenie za zbiórkę, tzw. handling fee, które zakłada ustawa – mówi Górecka.

Zbiórka manualna wiąże się z niższym wynagrodzeniem, bo wymaga ponownego przeliczenia. Automatyczna jest opłacana wyżej. Jak informuje ekspertka, w wielu przypadkach to może być dla mniejszych sklepów nawet kilkaset złotych miesięcznie, które pomogą sfinansować maszynę do recyklingu. Te pieniądze są niezależne od kaucji i muszą też być sfinansowane.
– Są zagwarantowane sklepom w ustawie – wyjaśnia ekspertka PSK.

Redakcja poleca

Kosztem, z którego konsumenci nie zdają sobie sprawy, są wydatki związane z formalnymi obowiązkami operatorów. Jeśli kilkadziesiąt tysięcy sklepów ma dwa razy w miesiącu dostać fakturę za kaucję i otrzymać wynagrodzenie, to ktoś musi te przelewy robić i wystawiać dokumenty. Ekspertka PSK nie rozumie, dlaczego fakt, że operatorzy zatrudniają pracowników i płacą im pensje budzi takie zaskoczenie.

Na samym końcu całego obiegu kaucji następują jeszcze rozliczenia pomiędzy poszczególnymi operatorami. Dopiero po tych rozliczeniach i opłaceniu VAT zostaje ta szumna „nieodebrana kaucja”. – Z tej nieodebranej kaucji musimy sfinansować całą tę naszą działalność oraz rozwój systemu. I jako spółka not for profit, co jest zapisane w ustawie, nie możemy jej wypłacić na zewnątrz naszym akcjonariuszom w formie dywidendy. Więc te pieniądze muszą zostać przeznaczone na kilka celów, które są jasno wymienione w ustawie – wyjaśnia ekspertka PSK.

Liczą się cele ekologiczne

Joanna Górecka wskazuje, że z ustawy wynikają także cele zbiórek, które są nadrzędne w całym systemie kaucyjnym i w kolejnych latach są coraz bardziej restrykcyjne. – Za najbliższe dwa lata musimy realizować poziomy zbiórki dla naszych akcjonariuszy – 77% od 2025 roku, natomiast w 2029 roku my musimy już zrealizować zbiórkę na poziomie 90%. To znaczy, że pieniędzy z nieodebranej kaucji będzie już tylko 10%. Jednocześnie, jeśli cele nie zostaną osiągnięte, to... akcjonariusze operatorów muszą zapłacić karę, a sami operatorzy ponoszą ją z nimi pół na pół – mówi. – I tego właśnie ludzie nie rozumieją: że w naszym interesie jest dążenie do jak najwyższych poziomów zbiórki, a nie jak najniższych. To jest naszym celem długoterminowym – dodaje.

Redakcja poleca

Narzucone cele sprawiają, że w interesie wprowadzających opakowania jest to, by zbiórki były jak najwyższe. To oni finansują system i finansują działania operatorów. – Jeśli wprowadzający będzie dużo dokładał, może to znaleźć odzwierciedlenie w cenach jego produktów. A tego żaden z producentów nie chce, bo polski konsument jest bardzo świadomy finansowo i bardzo świadomie sięgnie po produkty tańsze – mówi Joanna Górecka.

Ekspertka wskazuje, że pierwsze kalkulacje, ile rzeczywiście nieodebranych kaucji było, pojawią się po zamknięciu roku 2026. – Natomiast dalej musimy pamiętać, że ta nieodebrana kaucja, nawet jeśli będzie, na przykład w przypadku nieosiągnięcia poziomów zbiórki, sfinansuje także kary środowiskowe. Dlatego wszystkim operatorom i producentom będzie zależało na tym, żeby je osiągnąć. Jak tego nie zbierzemy, to po prostu będzie to kosztować jeszcze więcej. I o tym wszyscy zapominają – wyjaśnia ekspertka.

System kaucyjny to szansa dla małych sklepików

A jak zachęcić mniejsze sklepy do udziału w systemie kaucyjnym? Joanna Górecka przekonuje, że dla małego, rodzinnego handlu to duża szansa, bo lokalni klienci wolą oddawać opakowania u siebie, zamiast jeździć do dużych centrów handlowych – szczególnie ci, którzy nie chcą przechowywać worów opakowań. – Mali sprzedawcy muszą brać to pod uwagę, że klienci będą wybierać te sklepy, w których mogą zwrócić opakowania – wyjaśnia i pokazuje przykład Słowacji. – Niektóre sklepy potraciły nawet 30% obrotów. Dla takiego malutkiego sklepu to może być jego cały dochód. Tam były sklepy, które upadały właśnie dlatego, że ludzie je omijali, bo nie mogli przy okazji zwrócić opakowań – podkreśla.

W Polsce dla małych sklepów system kaucyjny nie jest obowiązkowy, podobnie jak dla restauracji, pubów czy innych punktów (o powierzchni do 200 m2, w których dystrybuowane są opakowania objęte systemem kaucyjnym). Zdaniem ekspertki to kwestia czasu, że takie podmioty zauważą, że warto jest do systemu się zarejestrować. Podobnie jak małe sklepiki, kiedy zrozumieją, że wielu klientów woli zwracać opakowania lokalnie, przy okazji drobnych zakupów, a nie stojąc kolejkach do recyklomatów przy dużych marketach. – Zrozumieją, że ten klient przy okazji weźmie kanapkę, kawę czy hot doga. Ja myślę, że tak naprawdę to jest element budowania przewagi konkurencyjnej – podkreśla Górecka.

Redakcja poleca

Póki co, system kaucyjny wywołuje dużo frustracji zarówno ze strony handlu, jak i samych konsumentów. – Handel jest bardzo zawiedziony, bo nie miał „okresu przejściowego”, by się przygotować. Są głosy, że o ustawie mówiliśmy od trzech lat, więc czas był, ale z perspektywy na przykład małego sklepu inwestowanie w coś, o czym jeszcze nie wiadomo jak i na jakich zasadach będzie obowiązywać – i czy w ogóle będzie obowiązywać – jest finansowym ryzykiem. A więc trudno się dziwić, że handel z tych trzech lat nie korzystał – wyjaśnia Górecka.

Konsumenci wciąż nie rozumieją, jakie mają prawa w systemie kaucyjnym

Ekspertka widzi też perspektywę konsumenta, który o wielu rzeczach po prostu nie wie, a bywa odprawiany z kwitkiem. Głośne są sytuacje, kiedy ktoś zwrócił butelki do recyklomatu i dostał bon, a potem się okazało, że nie mógł tego bonu wykorzystać, bo się przeterminował. Tutaj niestety konsumenci również muszą zwracać uwagę na to, że taki bon rzeczywiście może mieć ograniczoną ważność. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by klient z bonem podszedł do pracownika i zażądał wypłacenia mu gotówki, bo to jest zagwarantowane w ustawie.

– Każdy punkt zbiórki ma obowiązek zapewnić powszechność i dostęp do zwrotu gotówki – mówi Górecka. Oznacza to, że musi konsumentowi wymienić bon na pieniądze i nie może ograniczać tego oczekiwaniem, by pieniądze zostały wydane w jego sklepie. Wiele osób nadal tego nie wie i jest pewne, że takie sytuacje będą nagłaśniane, szczególnie w kontekście politycznym.

Joanna Górecka mówi jednak o przyszłości z entuzjazmem. – Te pierwsze kilka miesięcy będzie trudne, bo nasz system kaucyjny dopiero się rozwija. Będą błędy, będziemy się „przewracać”, ale z czasem wypracujemy rozwiązania, które znajdą duże społeczne zaufanie i zarówno konsumenci, jak i sprzedawcy, zrozumieją, że to wszystko naprawdę ma głęboki sens – podsumowuje ekspertka.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET