Uważaj, co mówisz. Za przeklinanie w pracy grozi nawet zwolnienie
Niektóre sytuacje w pracy potrafią wyprowadzić z równowagi. Jednak jeśli na usta cisną nam się przekleństwa, lepiej poczekać kilka godzin do zakończenia pracy (lub przynajmniej nie mówić wszystkiego na głos). Mało kto wie, że za używanie niecenzuralnych słów można zostać pociągniętym do odpowiedzialności. I uwaga: dotyczy to wszystkich zatrudnionych, również osób na stanowiskach kierowniczych.
- Przeklinanie w miejscu pracy może skończyć się wypowiedzeniem umowy.
- W 2019 roku zapadł wyrok, w którym sąd wskazał, że rozwiązanie stosunku pracy przez wypowiedzenie nie wymaga wystąpienia przyczyny szczególnie doniosłej. Wówczas chodziło o użycie pod adresem przełożonej w obecności innych pracowników sformułowań niecenzuralnych i lekceważących.
- Zasady dotyczące odpowiedniego zachowania w pracy dotyczą jednakowo podwładnych, jak i przełożonych.
Czy można przeklinać w miejscu pracy? O tym powinni pamiętać pracownicy
Bez względu na to, jaki charakter ma nasza praca, gdy wykonujemy ją w gronie innych pracowników, powinniśmy zachowywać się według ogólnie przyjętych norm. Dotyczy to m.in. języka, którego używamy. Warto wiedzieć, że publiczne przeklinanie jest wykroczeniem i można za nie zostać ukaranym w dotkliwy sposób. Kary określone są art. 141 kodeksu wykroczeń, który mówi o tym, że „kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek oraz używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł albo karze nagany”.
Osobie, która przeklina w pracy, grozi nawet jej utrata. Jak przypomina serwis infor.pl, zwalniając pracownika, pracodawca musi podać dokładną przyczynę wypowiedzenia umowy.
“Pracodawca musi bezwzględnie wskazać przyczynę na piśmie. W przyczynie wypowiedzenia należy przede wszystkim podać prawdę. Jeżeli bowiem przyczyna będzie niezgodna z rzeczywistością i stanem faktycznym, a pracownik odwoła się do sądu pracy, to istnieje duża szansa, że pracodawca przegra sprawę. Z oświadczenia pracodawcy powinno jednak wynikać w sposób niebudzący wątpliwości, co jest istotą zarzutu stawianego pracownikowi i usprawiedliwiającego rozwiązanie z nim stosunku pracy” – czytamy.
Jest jedno “ale”, mianowicie sama konieczność skonkretyzowania przyczyny zwolnienia nie oznacza, że pracodawca musi opisywać drobiazgi. Przyczyną wypowiedzenia umowy może być np. utrata zaufania do pracownika. Taka sytuacja miała miejsce w 2019 roku.
Sąd Najwyższy - Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wskazał, że rozwiązanie stosunku pracy przez wypowiedzenie nie wymaga wystąpienia przyczyny szczególnie doniosłej, wystarczy, że pracownik nienależycie wykonuje obowiązki. W sprawie chodziło o niewłaściwe zachowanie skarżącej po otrzymaniu przez nią kary upomnienia. Reakcja pracownicy zakłócała spokój w zakładzie pracy i przekraczała wszelkie normy: w obecności innych pracowników używała sformułowań niecenzuralnych.
Jak podkreślił sąd, pracodawca miał w tym przypadku pełne prawo do zwolnienia pracownika. Jak czytamy:
“W sytuacji, w której pracownik nie wykonuje zgodnego z prawem polecenia pracodawcy dotyczącego pracy, przekazuje pracodawcy nieprawdziwe informacje, wprowadzając go w błąd, używa pod adresem przełożonego sformułowań lekceważących, a nawet niecenzuralnych oraz opuszcza miejsce pracy bez zgody przełożonego, bez wątpienia istnieje podstawa do uznania, że taki pracownik utracił zaufanie pracodawcy oraz naruszył w stosunku do niego obowiązek lojalności”.
Oczywiście zwolnienie za przeklinanie dotyczy skrajnych przypadków, jednak warto pamiętać, że pracownik za takie zachowanie może zostać ukarany również naganą. Dzieje się tak w sytuacji, gdy pracodawca uzna używanie przekleństw przez pracownika za czyn zakłócający przestrzeganie zasad współżycia społecznego.
Źródło: Radio ZET/infor.pl/gowork.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET