Kredyty hipoteczne „złodziejskie”? „Jakim cudem kupuję 1 dom, a mam spłacać 3?”
- Jak to jest, że pożyczam 2 mln zł na dom, a muszę oddać ponad 7? Co trzeba zrobić, żeby kredyty hipoteczne przestały być „złodziejskie”? Wiem, inflacja, WIBOR-y i tak dalej. Ale jakim cudem kupuję jeden dom, a mama spłacać trzy? – takie pytanie zadane przez słuchacza usłyszał w audycji „Gość Radia ZET” Bogusław Grabowski. Ekonomista wyjaśnił problem w kilku prostych słowach.
Kredyt hipoteczny to dla znakomitej większości Polaków jedyny sposób na zakup własnego mieszkania. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, jak dużo kosztuje udostępnienie pieniędzy przez bank: oddać trzeba nawet dwa razy więcej, niż się pożyczyło, a instytucje finansowe wolą podkreślać wysokość raty, a nie całkowity koszt kredytu. Zagadnienie poruszył w audycji „Gość Radia ZET” Bogdan Rymanowski, zadając Bogusławowi Grabowskiemu pytanie nadesłane przez słuchacza: co trzeba zrobić, żeby kredyty hipoteczne przestały być „złodziejskie”?
Sposób na „złodziejskie” kredyty hipoteczne. Niższa inflacja
- Jak to jest, że pożyczam 2 mln zł na dom, a muszę oddać ponad 7? – zapytał słuchacz Bogusława Grabowskiego w audycji „Gość Radia ZET”. Ekonomista w krótkich słowach wyjaśnił, skąd bierze się w Polsce tak wysokie oprocentowanie kredytów.
- Właśnie, bardzo dobre pytanie. Panie redaktorze, proszę popatrzeć na ten program pisowski, który teraz jest Sejmie, 2-procentowy kredyt. To nie jest 2 procent kredytu, tylko 2 procent zamiast WIBOR-u plus marża do tego. Politycy, zamiast wymyślać jak obniżyć stopy procentową dopłacając z budżetu, mają prowadzić politykę makroekonomiczną, która umożliwia obniżanie stóp, bo nie będzie inflacji. My mamy mieć tanie kredyty z powodu tego, że mamy niską inflację na poziomie celu inflacyjnego NBP, wtedy się będzie rynek mieszkaniowy w zdrowy sposób rozwijał – wyjaśnił Grabowski.
- Niska inflacja nie jest lekiem na całe zło, bo takie rzeczy się zdarzają tylko w piosenkach, ale lekiem na podstawowe problemy Polaków. Musimy obniżyć inflację, dzięki temu spadną stopy procentowe i nie trzeba będzie dopłacać do wysokich stóp ani wymyślać jakichś idiotycznych pomysłów pod tytułem wakacje kredytowe – dodał były członek Rady Polityki Pieniężnej.
Pytany o prognozy szefa NBP Adama Glapińskiego mówiące, że Polska za 10 lat będzie na poziomie Brytyjczyków i Francuzów, Gość Radia ZET odpowiedział, że „jakbyśmy patrzyli na jego prognozy, to byśmy mieli deflację, prognozy NBP z końca 2021, że inflacja max będzie w styczniu/lutym 2022, potem prognozy płaskowyżu, który okazał się płaski, jak molo w Sopocie”.
- Ceny w Polsce wzrosły w ciągu 3 miesięcy – styczeń, luty, marzec – o 5 procent, a prezes Glapiński mówi, że do końca roku inflacja spadnie do 6. Czyli od kwietnia do grudnia mają wzrosnąć tylko o 1 procent – stwierdził ekonomista i dodał, że to „fantasmagoria”.
O Bezpieczny kredyt 2 procent pytaliśmy Jarosława Sadowskiego, głównego analityka Expandera, w podcaście „Biznes. Między wierszami”. Pierwsze pytanie brzmiało: czy kredyt na 2 procent rzeczywiście będzie na 2 procent? - On będzie tak naprawdę trochę powyżej tych 2 procent, ale niedużo powyżej, bo przy obecnym poziomie stóp procentowych prawdziwe oprocentowanie – w sensie wysokość raty – będzie odpowiadało oprocentowaniu mniej więcej 2,8 procent. W przyszłości może się to zmienić, gdyż na początku, gdy kredyt jest udzielany, oprocentowanie i dopłaty są wyliczane na pierwszy okres 5-letni, to potem być może to oprocentowanie spadnie, być może do 2,5-2,4 procent. Ale nie będzie to równo 2 procent - wyjaśnił ekspert.
RadioZET.pl/Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET