`

Majątek Roberta Bąkiewicza szczegółowo prześwietlony. Nie tego się spodziewano

3 min. czytania
04.11.2025 10:51
Obserwuj nas na Google

Znów głośno o Robercie Bąkiewiczu — osobie, które regularnie powraca w kontekście kontrowersji i publicznych emocji. Tym razem jednak nie chodzi o polityczne wystąpienia, lecz o sprawy znacznie bardziej przyziemne, które rzucają nowe światło na jego sytuację życiową i finansową. Z ustaleń dziennikarzy "Newsweeka" wynika, że mimo braku oficjalnego majątku, były lider Marszu Niepodległości prowadzi życie dalekie od skromności.

Robert Bąkiewicz
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda oficjalny majątek Roberta Bąkiewicza.
  • Z czego utrzymuje się były lider Marszu Niepodległości.
  • Dlaczego jego nazwisko znów budzi kontrowersje w opinii publicznej.

Majątek Roberta Bąkiewicza. Biedny bogacz?

Były lider Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz oficjalnie nie posiada praktycznie żadnego majątku. Z dokumentów wynika, że w jego posiadaniu są jedynie obrączka ślubna i strój piłkarski. Mimo to, życie, które prowadzi, trudno nazwać skromnym.

Robert Bąkiewicz nie ma nieruchomości ani oszczędności. Jeszcze w ubiegłym roku na koncie Bąkiewicza znajdowało się 26,59 zł. Obecnie otrzymuje około 3 tys. zł miesięcznie w Straży Narodowej. Jak podaje „Newsweek”, w utrzymaniu rodziny pomagają mu rodzice żony, a mimo braku majątku reprezentuje go aż trzech prawników.

Choć formalnie nie ma też samochodu, Bąkiewicz często porusza się terenowym volkswagenem amarokiem. Auto zostało zakupione z dotacji przekazanej przez Ministerstwo Kultury, którym wówczas kierował Piotr Gliński. Siedziba jego organizacji w Otwocku oraz dwa inne pojazdy również zostały sfinansowane z pieniędzy publicznych.

Zgodnie ze zmianami przepisów wprowadzonymi przez rząd PiS w 2019 roku, komornicy nie mogą zajmować majątku fundacji i stowarzyszeń, nawet jeśli ich działacze mają prywatne długi. To oznacza, że Bąkiewicz, mimo zobowiązań, może swobodnie korzystać z majątku organizacji.

Redakcja poleca

Upadłość i milionowe dotacje

Jego sytuację finansową badano w toku postępowań komorniczych po przegranych procesach z „Gazetą Wyborczą” i aktywistką Katarzyną Augustynek, znaną jako Babcia Kasia. Miał on nie płacić zasądzonych odszkodowań ani kosztów sądowych. Sam przyznał: „Mógłbym znaleźć dobrą pracę, ale ja nie chcę płacić pani Katarzynie Augustynek”.

To nie pierwszy raz, gdy Bąkiewicz ma problemy finansowe. W 2016 roku przeszedł upadłość konsumencką – umorzono mu wówczas 7 mln zł długów, a ponad 150 wierzycieli nie odzyskało pieniędzy. Wkrótce po rozwodzie w 2010 roku przepisał nieruchomość w Pruszkowie na córkę, mającą wówczas osiem lat. Obecnie ponownie jest po ślubie z tą samą kobietą i wspólnie wychowują pięcioro dzieci.

Jak przypominają reporterzy, organizacje związane z Bąkiewiczem – m.in. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, Straż Narodowa, Rota Marszu Niepodległości czy Wiara i Tradycja – otrzymały łącznie ponad 13 mln zł publicznych dotacji. – W rzeczywistości w całej historii musiało chodzić o to, żeby uciec z majątkiem przed wierzycielami — komentowali dziennikarze śledczy Konrad Szczygieł i Mariusz Sepioło.

Kolejne postępowania

To jednak nie koniec kłopotów Roberta Bąkiewicza. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie dotyczące jego słów wygłoszonych podczas wiecu PiS, gdy porównał przeciwników politycznych do „chwastów” i wzywał do „wyplenienia ich napalmem”. Inne śledztwa dotyczą m.in. znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej oraz agitacji wyborczej podczas posiedzenia rady miejskiej w Zamościu.

Wciąż jednak pozostaje osobą wpływową w środowiskach narodowych, a jego działalność – mimo oficjalnej „biedy” – wciąż finansowana jest z pieniędzy organizacji, które w ostatnich latach hojnie wspierało państwo.

Źródło: Radio ZET/Newsweek

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET