Majątek Roberta Bąkiewicza szczegółowo prześwietlony. Nie tego się spodziewano
Znów głośno o Robercie Bąkiewiczu — osobie, które regularnie powraca w kontekście kontrowersji i publicznych emocji. Tym razem jednak nie chodzi o polityczne wystąpienia, lecz o sprawy znacznie bardziej przyziemne, które rzucają nowe światło na jego sytuację życiową i finansową. Z ustaleń dziennikarzy "Newsweeka" wynika, że mimo braku oficjalnego majątku, były lider Marszu Niepodległości prowadzi życie dalekie od skromności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda oficjalny majątek Roberta Bąkiewicza.
- Z czego utrzymuje się były lider Marszu Niepodległości.
- Dlaczego jego nazwisko znów budzi kontrowersje w opinii publicznej.
Majątek Roberta Bąkiewicza. Biedny bogacz?
Były lider Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz oficjalnie nie posiada praktycznie żadnego majątku. Z dokumentów wynika, że w jego posiadaniu są jedynie obrączka ślubna i strój piłkarski. Mimo to, życie, które prowadzi, trudno nazwać skromnym.
Robert Bąkiewicz nie ma nieruchomości ani oszczędności. Jeszcze w ubiegłym roku na koncie Bąkiewicza znajdowało się 26,59 zł. Obecnie otrzymuje około 3 tys. zł miesięcznie w Straży Narodowej. Jak podaje „Newsweek”, w utrzymaniu rodziny pomagają mu rodzice żony, a mimo braku majątku reprezentuje go aż trzech prawników.
Choć formalnie nie ma też samochodu, Bąkiewicz często porusza się terenowym volkswagenem amarokiem. Auto zostało zakupione z dotacji przekazanej przez Ministerstwo Kultury, którym wówczas kierował Piotr Gliński. Siedziba jego organizacji w Otwocku oraz dwa inne pojazdy również zostały sfinansowane z pieniędzy publicznych.
Zgodnie ze zmianami przepisów wprowadzonymi przez rząd PiS w 2019 roku, komornicy nie mogą zajmować majątku fundacji i stowarzyszeń, nawet jeśli ich działacze mają prywatne długi. To oznacza, że Bąkiewicz, mimo zobowiązań, może swobodnie korzystać z majątku organizacji.
Upadłość i milionowe dotacje
Jego sytuację finansową badano w toku postępowań komorniczych po przegranych procesach z „Gazetą Wyborczą” i aktywistką Katarzyną Augustynek, znaną jako Babcia Kasia. Miał on nie płacić zasądzonych odszkodowań ani kosztów sądowych. Sam przyznał: „Mógłbym znaleźć dobrą pracę, ale ja nie chcę płacić pani Katarzynie Augustynek”.
To nie pierwszy raz, gdy Bąkiewicz ma problemy finansowe. W 2016 roku przeszedł upadłość konsumencką – umorzono mu wówczas 7 mln zł długów, a ponad 150 wierzycieli nie odzyskało pieniędzy. Wkrótce po rozwodzie w 2010 roku przepisał nieruchomość w Pruszkowie na córkę, mającą wówczas osiem lat. Obecnie ponownie jest po ślubie z tą samą kobietą i wspólnie wychowują pięcioro dzieci.
Jak przypominają reporterzy, organizacje związane z Bąkiewiczem – m.in. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, Straż Narodowa, Rota Marszu Niepodległości czy Wiara i Tradycja – otrzymały łącznie ponad 13 mln zł publicznych dotacji. – W rzeczywistości w całej historii musiało chodzić o to, żeby uciec z majątkiem przed wierzycielami — komentowali dziennikarze śledczy Konrad Szczygieł i Mariusz Sepioło.
Kolejne postępowania
To jednak nie koniec kłopotów Roberta Bąkiewicza. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie dotyczące jego słów wygłoszonych podczas wiecu PiS, gdy porównał przeciwników politycznych do „chwastów” i wzywał do „wyplenienia ich napalmem”. Inne śledztwa dotyczą m.in. znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej oraz agitacji wyborczej podczas posiedzenia rady miejskiej w Zamościu.
Wciąż jednak pozostaje osobą wpływową w środowiskach narodowych, a jego działalność – mimo oficjalnej „biedy” – wciąż finansowana jest z pieniędzy organizacji, które w ostatnich latach hojnie wspierało państwo.
Źródło: Radio ZET/Newsweek
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET