`

Burza w sieci po słowach Hołowni, polityk reaguje. "Apeluję do obu stron"

3 min. czytania
26.07.2025 21:51
Obserwuj nas na Google

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia poinformował w sobotę, że jego słowa o zamachu stanu padły nie w znaczeniu prawnym, a w znaczeniu "politycznej diagnozy". Zwrócił się z apelem do "dwóch stron politycznego sporu". 

Szymon Hołownia
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie sugestie miał otrzymywać Szymon Hołownia.
  • Dlaczego Hołownia użył terminu "zamach stanu" w swojej wypowiedzi.
  • O co zaapelował marszałek Sejmu.

Hołownia mówił o namowach do "zamachu stanu". Teraz tłumaczy te słowa

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia w Polsat News powiedział, że wielokrotnie sugerowano mu, aby opóźnił zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na prezydenta RP i dokonał w ten sposób "zamachu stanu”. Pytany, kto składał mu te propozycje, mówił o ludziach, którym "nie podobał się wynik wyborów prezydenckich”.

Wypowiedź lidera Polski 2050 wywołała szerokie poruszenie w mediach. Do tych słów odniósł się w sobotę m.in. premier Donald Tusk. - Ostatnio mamy przykłady (red. które pokazują), jak niepoważne zachowanie albo niepoważne słowa mogą zrodzić bardzo poważne konsekwencje. Jak puszczamy dzieci na wakacje, to im przecież mówimy: "nie rób głupot, bo głupoty mogą zamienić się w dramat”. W polityce jest dokładnie tak samo - mówił szef rządu. Dodał, że polityczne gesty czy nieostrożne, niepoważne lub niedojrzałe decyzje mogą mieć bardzo poważne konsekwencje "dla ludzi i dla całych państw”.

Do sprawy odniósł się w sobotę po południu sam Hołownia, który na prywatnym koncie na Facebooku wyjaśnił, jakie były jego intencje, gdy mówił o "zamachu stanu”. "Widzę, że jest potrzeba, więc wyjaśniam, że sformułowania »zamach stanu« użyłem we wczorajszym »Gościu Wydarzeń«, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, nie w znaczeniu prawnym - co zresztą w rozmowie zostało wyraźnie podkreślone - a politycznej diagnozy, opisu sytuacji, w której dochodzi do poważnej destabilizacji państwa i podważenia zasad demokracji” - napisał.

Redakcja poleca

Hołownia apeluje, by "nie doszukiwać się spisków"

Hołownia stwierdził, że od czasu wygranej Karola Nawrockiego w wyborach "w przestrzeni publicznej wielokrotnie formułowano wobec niego oczekiwania, by nie uznać werdyktu wyborców, nie zwoływać Zgromadzenia Narodowego w celu zaprzysiężenia prezydenta elekta albo dokonać obstrukcji poprzez ogłaszanie w Zgromadzeniu przerw, wzywano do niekonstytucyjnego przejęcia obowiązków prezydenta czy wreszcie - zarządzenia nowych wyborów".

"Na wszystkie te, padające publicznie, sugestie odpowiadałem jednoznacznie i zgodnie z prawem: wyborom prezydenckim przysługuje domniemanie ważności, należy wyjaśnić na drodze postępowań prokuratorskich wszystkie przypadki nieprawidłowości w procesie wyborczym, nie ma podstaw faktycznych i prawnych do niezwołania Zgromadzenia Narodowego i odebrania przysięgi od nowo wybranego prezydenta RP” - zaznaczył marszałek Sejmu.

Dodał, że "stabilność instytucji państwa, ciągłość władzy i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi to wartości, których - zwłaszcza w obecnej sytuacji - nie wolno podważać”. "A wszelkim próbom ich kwestionowania, a więc destabilizowania państwa, podobnie jak jednomyślni w tej sprawie wszyscy liderzy koalicji 15 października, stanowczo się przeciwstawiam i nadal będę się przeciwstawiał” - zapewnił Hołownia.

Marszałek Sejmu zwrócił również uwagę, że od wyborów prezydenckich minęły już prawie dwa miesiące. "Apeluję do obu stron politycznego sporu, by z jednej strony nie doszukiwać się spisków tam, gdzie ich nie ma, z drugiej nie podważać demokratycznego werdyktu wyborców, niezależnie od tego, jakie emocje budzi” - napisał na koniec lider Polski 2050.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET