`

Tusk ogłosił "prawdziwy alert dla wszystkich służb". Premier podał dane

2 min. czytania
29.07.2025 13:28
Obserwuj nas na Google

- W tej chwili mamy 32 osoby zatrzymane i podejrzane o współpracę z rosyjskimi służbami, które zlecały akty dywersji albo pobicie - poinformował we wtorek premier Donald Tusk. Dodał, że wśród nich jest Polak, a także Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Kolumbijczyk.

Tusk
fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są zarzuty wobec 27-letniego Kolumbijczyka.
  • Co ujawniono na temat roli mężczyzny w działaniach dywersyjnych.
  • Dlaczego 32 osoby są podejrzane o współpracę z rosyjskimi służbami.
  • Które narodowości są reprezentowane wśród podejrzanych o dywersję.

Tusk: 32 osoby zatrzymane i podejrzane o współpracę z rosyjskimi służbami

Donald Tusk, odnosząc się we wtorek do doniesień na temat 27-letniego Kolumbijczyka, który ma stać za dwoma podpaleniami w Polsce, podkreślił, że praca prokuratury i polskich służb potwierdziła po raz kolejny, iż "także te próby dywersji miały miejsce na bezpośrednie zlecenie służb rosyjskich".

Premier poinformował również, że w tej chwili mamy 32 osoby zatrzymane i podejrzane o współpracę z rosyjskimi służbami, które zlecały akty dywersji albo pobicie. - I to podejrzenie jest uzasadnione - zaznaczył szef rządu. Dodał, że wśród tych osób jest Polak, a także Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Kolumbijczyk. Jedna osoba jest skazana, inne są zatrzymane i czekają na procesy.

Redakcja poleca

- Ta lista się nie wyczerpuje. Niezależnie od tego, że my jesteśmy efektywni, jeśli chodzi o działania przeciwko autorom dywersji i pobić na zlecenie, to czas też ogłosić prawdziwy alert dla wszystkich służb - mówił premier. 

Rzecznik koordynatora służb specjalnych o zatrzymanym Kolumbijczyku 

Przypomnijmy, że wcześniej we wtorek rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że za dwoma podpaleniami, które miały miejsce w 2024 roku w Polsce stoi 27-letni Kolumbijczyk działający na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Do zdarzeń doszło 23 maja ub.r. w Warszawie i tydzień później, 30 maja w Radomiu. Jak dodał, śledztwem zajmuje się Delegatura ABW w Radomiu. Dotyczy ono podpalenia dwóch składów budowlanych w woj. mazowieckim.

"Kolumbijczyk usłyszał zarzuty popełnienia czynu o charakterze terrorystycznym. Grozi mu od 10 lat pozbawienia wolności do kary dożywocia" - czytamy we wpisie Dorzyńskiego. ABW podała z kolei, że mężczyzna w czerwcu 2025 r. został skazany przez czeski sąd na 8 lat więzienia za podpalenie zajezdni autobusowej w Pradze i planowanie podłożenia ognia w galerii handlowej. Mężczyzna przyznał się do winy. Według oświadczenia premiera Czech w sprawę zaangażowane były służby specjalne Federacji Rosyjskiej.

Dobrzyński podczas wtorkowej konferencji przekazał natomiast, że 27-latek przybył do Polski w ramach otwartych granic dla Kolumbii. - Wylądował w Madrycie, później dostał się do Polski - wyjaśnił. Podkreślił, że mężczyzna był wcześniej instruowany i szkolony przez osobę powiązaną z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i specjalnymi. - Uczyli go jak przygotowywać materiały zapalne, koktajle Mołotowa oraz jak dokumentować te odpalenia - mówił rzecznik. 

Źródło: Radio ZET/PAP/X

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET