Jacek Międlar usłyszał wyrok sześciu miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania prac społecznych. Decyzja zapadła w warszawskim sądzie okręgowym. Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus oskarżyła byłego księdza o nawoływanie do pozbawienia jej życia. Wyrok nie jest prawomocny. Międlar już zapowiedział, że będzie się od niego odwoływał.
W sierpniu 2016 roku były ksiądz nazwał posłankę Nowoczesnej konfidentką, zwolenniczką zabijania i islamizacji. "Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?” - napisał na Twitterze.
Pierwsza rozprawa odbyła się w czerwcu. W sądzie pojawili się zwolennicy Jacka Międlara. Niektórzy z nich mieli koszulki z cytatem z jego Twittera. Wykrzykiwali też hasła "Bóg, Honor, Ojczyzna".
Konflikt na linii Międlar-Wielgus rozgorzał po tym, jak posłanka złożyła na byłego księdza doniesienie na prokuraturę. Chodziło o jego kazanie, które wygłosił w Białymstoku.
- Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni - mówił ksiądz Międlar w czasie kazania w Białymstoku.
Do decyzji sądu posłanka odniosła się na Twitterze. "Słowa ranią. Przed chwilą potwierdził to Sąd. Jacek Międlar został skazany" - napisała.
RadioZET.pl/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET