Kolejny dzień walki w Sądzie Najwyższym. Zaradkiewicz: Jest komisja skrutacyjna
Wybór nowego prezesa Sądu Najwyższego stał się istnym poligonem walki politycznej, powiązanym z obecnymi podziałami. Problem pojawił się już na etapie powołania komisji skrutacyjnej, która ma prowadzić proces wyłaniający nowego prezesa.
Sąd Najwyższy pozostaje bez pierwszego prezesa od końca kwietnia, kiedy zakończyła się kadencja Małgorzaty Gersdorf. Na mocy przepisów uchwalonych przez PiS jej obowiązki przejął sędzia Kamil Zaradkiewicz, wyznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Sędzia Zaradkiewicz poinformował dziś o wyłonieniu pięciu nazwisk sędziów z każdej z izb SN. Mieliby utworzyć komisję skrutacyjną. Jak dodał, zostały one wyłonione na podstawie protokołu głosowania dostarczonego mu w sobotę.
Sąd Najwyższy: Spór o komisję skrutacyjną
Część sędziów ze starych izb oprotestowała ten sposób wyłonienia komisji. Sędzia Marta Romańska z Izby Cywilnej sugerowała, że Zaradkiewicz zachowuje się jak „jednoosobowa komisja skrutacyjna".
Zamieszanie w Sądzie Najwyższym trwa od piątku 8 maja. Wybierając komisję skrutacyjną sędziowie głosowali oddając głos za albo przeciwko kandydaturze. Każda z pięciu izb (Karna, Cywilna, Pracy, Dyscyplinarna, Spraw Nadzwyczajnych) miała kandydatów, ale nie uzyskali wymaganego poparcia.
W sobotę obowiązywały już inne zasady. Z każdej z izb wyłoniono dwóch kandydatów, a zgodnie z założeniem sędziowie mieli wybierać między nimi, nie oddając głosów negatywnych. Takowe i tak się pojawiały, przy 42 kartach. W dwa dni, łącznie ponad 16 godzin, nie wyłoniono nawet komisji skrutacyjnej.
O tym, że na salach znajdują się „dwie bardzo poranione strony sporu”, mówił w sobotę b. szef PKW, dziś sędzia Izby Karnej SN, Wiesław Kozielewicz.
Z jednej strony grupa sędziów, w cudzysłowie starych sędziów, którzy byli obrażani, zniesławiani (…). Z drugiej strony są tzw. młodzi sędziowie Sadu Najwyższego, obrażani po wręczeniu sędziowskiej nominacji w Pałacu Prezydenckim w 2018 r. Mamy niezwykle traumatyczne dla starych sędziów przeżycia związane z przenoszeniem w stan spoczynku, ale z drugiej strony mamy niezwykle nietaktowne, a czasami (…) ocierające się wręcz o mobbing zachowania w tym gmachu
- ocenił sędzia Kozielewicz.
Jedno wydaje się pewne, każdy dalszy krok w stronę wyboru prezesa SN zaostrzy spór polityczny. Zgodnie z zapowiedzią wtorkowe obrady miały zacząć się od kolejnego przeliczenia głosów. Nie wiadomo było, w jaki sposób się to odbędzie i jak długo potrwa.
RadioZET.pl/PAP/
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET