Nie wybrano Młodzieżowego Słowa Roku 2020. Cała czołówka nieuznana

2 min. czytania
04.12.2020 14:09
Obserwuj nas na Google

Po raz pierwszy w historii kapituła konkursu na Młodzieżowe Słowo Roku uznała, że nie wyłoni zwycięzcy. W rywalizacji najwięcej głosów otrzymało słowo „utworzone od nazwiska polityka na S". - Konkurs, który miał służyć refleksji nad językiem, stał się areną walki na słowa – przekazali jurorzy w ogłoszonym w piątek werdykcie.

Jacek Sasin, Młodzieżowe Słowo Roku 2020
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER, East News

Młodzieżowe Słowo Roku po raz pierwszy nie zostało potwierdzone przez kapitułę konkursu. Od lat polega on na zabawie językiem, m. in. poprzez łącznie słów używanych przez młodzież.

W bieżącym roku najwięcej głosów zyskały słowa od "polityka na S.". Chodzi o Jacka Sasina, wicepremiera PiS, w propozycjach znalazło się m. in. „sasinować”. W argumentacji – chodzi o nawiązanie do działań polityka przed nieudanymi wyborami korespondencyjnymi, a konkretnie bezsensowne i bezprawne wydawanie pieniędzy.

Młodzieżowe Słowo Roku 2020 po raz pierwszy niewybrane. "Sprzeczne z regulaminem"

Nie tylko zwycięskie słowa złamało w ten sposób, zdaniem kapituły, zasady konkursu. - Najczęściej zgłaszane były słowa wulgarne, wyśmiewające konkretne osoby, poglądy, postawy lub płeć – tak jurorzy wyjaśnili decyzję.

 

Na drugim miejscu jest nazwa „stygmatyzująca popularne imię żeńskie”, konkretnie Julka. W argumentacji chodzi dziewczynę z Twittera, która przyznała, że w wieku 21 lat dokonała siedmiu aborcji. - Nie zakazujemy i nie cenzurujemy słowa „Julka”, ale nie moglibyśmy uhonorować tytułem młodzieżowego słowa roku. O tym, że słowo „Julka” stało się bronią w walce politycznej i w wojnie płci świadczą komentarze napływające po ogłoszeniu kapituły w tej sprawie na profilu PWN i na prywatnych profilach członków kapituły – powiedział przewodniczący jury Marek Łaziński.

Na trzecim miejscu jest czasownik pochodzący od nazwy instytucji organizującej plebiscyt, wyrażający sprzeciw uczestników wobec naszej decyzji (spewuenić, od słownika PWN).

Młodzieżowe Słowo Roku 2020. Rekordowa liczba zgłoszeń, w tym m.in. "j***ć PiS"

 Na czwartym i piątym miejscu znalazły się wulgarne hasła z ulicznych demonstracji zaczynające się na W. (wyp******ać)  oraz J. (J***ć PiS). To ostatnie najczęściej pojawiało się w przestrzeni publicznej w formie ośmiu gwiazdek.

Słowa, które znalazły się na pięciu pierwszych miejscach, są sprzeczne z regulaminem plebiscytu, na mocy którego eliminuje się określenia wulgarne, obraźliwe, nawołujące do nietolerancji, odnoszące się do konkretnych osób (w tym nazwiska). Z tych powodów kapituła plebiscytu nie wskazała zwycięskiego słowa roku 2020 - kapituła konkursu na Młodzieżowe Słowo Roku

W gronie jury zasiadali: Marek Łaziński, Bartek Chaciński, Ewa Kołodziejek i Anna Wileczek. Kapituła przyznała jednak, że pojawiły się ciekawe, kreatywne przykłady słowotwórstwa wśród młodych jak „atencjusz”, „rzepiara”, czy „yś”. W odniesieniu do pandemii i jej skutków pojawiły się  np. „koronaferie”, „covidiota”, „zdalka”.

Mimo braku zwycięzcy wyróżniono słowo „tozależyzm”, jako wyraz "najciekawszy formalnie i interesująco zdefiniowany". Słowo jest związane z kanałem YouTube "Wojna idei" Szymona Pękały i przez niego zostało rozpropagowane. Co ciekawe, nie powstało wcale w tym roku.   

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET