Jak informuje dziennik, Arek, 36-latek i jego 21-letni partner Can, Turek, mieszkają w Gdyni od ponad pół roku. Mężczyźni są przyzwyczajeni do różnych zaczepek, ale ta sytuacja bardzo ich zaskoczyła.
Mężczyźni podczas zabawy w basenie w pewnym momencie się pocałowali. Zobaczyli to ratownicy na kamerach monitoringu i przez megafon kazali im natychmiast przestać i opuścić wodę. Komunikat nadali w języku angielskim: „Guys, stop the party!”.
– Mój partner poszedł do budki ratowników, żeby zapytać, dlaczego kazali nam wyjść z wody. Ja zostałem jakieś 100 m dalej i obserwowałem jego rozmowę z ratownikami. Widać było, że zachowywali się w stosunku do niego agresywnie. Miałem wrażenie, że gdyby cała scena rozgrywała się poza Aqua Parkiem, doszłoby do rękoczynów. A my przecież nic nie zrobiliśmy, wszystko trwało kilka sekund – opowiada Arek w rozmowie z „Gazetą Wyborczą".
O komentarz w tej sprawie poprosiła także "GW":
– Sytuacja, która miała miejsce, wynikła z nieporozumienia językowego i z całą stanowczością pragniemy zapewnić, że w naszym obiekcie mile widziani są wszyscy klienci bez względu na narodowość, wyznanie, kolor skóry czy też orientację seksualną – powiedział w rozmowie z dziennikiem Piotr Stefański, dyrektor sprzedaży i marketingu Parku Wodnego w Sopocie.
RadioZET.pl/SI/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET