„Modlimy się do pustych grobów”. Cmentarz z zapadliskiem nadal otwarty

4 min. czytania
01.11.2022 09:56
Obserwuj nas na Google

Cmentarz w Trzebini (woj. małopolskie), na którym ponad miesiąc temu zapadlisko wchłonęło 41 grobów, został otwarty na 1 listopada. Część nekropoli znajduje się na terenie zagrożonym kolejnymi deformacjami ziemi. Dla bliskich zmarłych pochłoniętych przez zapadlisko odsłonięto specjalną tablicę.

Cmentarz w Trzebini
fot. Artur Barbarowski/East News (ilustracyjne)

- W tym roku będziemy modlić się do pustych grobów. Ta świadomość zostanie z nami na zawsze – mówi pani Adrianna, która w zapadlisku na cmentarzu w Trzebini straciła trumny z ciałami matki i ojczyma. Zaledwie przed rokiem pożegnała mamę. - Ta żałoba jeszcze nie minęła, a teraz jeszcze to – dodaje. 20 września zaalarmowana przez sąsiadów przybiegła na cmentarz parafialny obok osiedla Gaj, ale już po pierwszym zdjęciu zapadliska wiedziała, że w głęboki na 10 metrów lej wpadły groby jej bliskich.

Takich rodzin w Trzebini i okolicach jest kilkadziesiąt. W szerokim na 20 metrów zapadlisku znalazło się 41 trumien i 61 ciał. Dla bliskich tych zmarłych w tym roku szczególnie trudne będą obchody Wszystkich Świętych.

Redakcja poleca

Cmentarz zagrożony zapadliskami

Po pierwszych oględzinach leja zapadła decyzja, że ekshumacja ciał jest zbyt niebezpieczna. Dlatego zasypano zapadlisko. W niedzielę proboszcz miejscowej parafii poświecił pamiątkową tablicę z nazwiskami osób, których trumny wpadły w zapadlisko. Powstała, aby rodziny bliskich mogły składać znicze i kwiaty tutaj, a nie przy zasypanym leju. - To nie rozwiązuje sprawy. Nikt z nami nie konsultował wyglądu ani miejsca ustawienia tej tablicy – mówi pani Agnieszka, która również w tym roku straciła groby swoich bliskich.

Fot.
Fot.

Nikt nie daje pewności, że kolejne zapadliska nie będą się tutaj pojawiać. Przed wejściami na cmentarz pojawiły się żółte tabliczki ostrzegawcze: „Teren zagrożony nieciągłymi deformacjami ziemi! Proszę zachować szczególną ostrożność!”. Nekropolią zarządza Parafia pw. Niepokalanego Serca NMP w Trzebini–Sierszy.

Księża w ogłoszeniu do mieszkańców napisali: „Cmentarz parafialny jest otwarty dla odwiedzających, którzy powinni pamiętać, że zgodnie z informacją umieszczoną na ogrodzeniu cmentarza przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń jest to teren zagrożony nieciągłymi deformacjami. Odwiedzając cmentarz, należy zachować szczególną ostrożność”.

Mariusz Tomalik z biura prasowego Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) tłumaczy, że zapadlisko to rezultat likwidacji w 2001 r. kopalni Siersza przez jej zatopienie oraz prowadzonej na zawał płytkiej eksploatacji węgla w XIX wieku. - Najprawdopodobniej wynika to z podnoszenia się poziomu wód podziemnych. W efekcie zalania – zawilgocenia nastąpiło naruszenie warstw znajdujących się nad pustkami, jakie powstały po płytkiej eksploatacji, prowadzonej w XIX wieku na głębokości 20-25 metrów systemem na zawał. Ponadto woda wytwarza sobie drogi ujścia, przepływu przez piaszczysty, ilasty grunt – wyjaśnia.

To właśnie SRK odpowiada za tereny, które pozostały po kopalni Siersza. Na mapie pokazującej tereny zagrożone kolejnymi deformacjami ziemi (kolor czerwony) znajduje się duża część gminy Trzebinia. W strefie niebezpiecznej jest m.in. połowa cmentarza parafialnego i część ogródków działkowych. W okresie od sierpnia 2021 do października tego roku zanotowano tam aż 11 zapadlisk.

Fot.

- W ubiegłym roku, jak pojawił się lej na ogródkach działkowych, nie mógł się znaleźć georadar. Po zapadlisku na cmentarzu pojawił się błyskawicznie. Dlaczego z tym zwlekano? - zastanawia się pani Adrianna. Władze Trzebini nadal nie dysponują wstępnymi badaniami na temat zagrożenia na terenach pokopalnianych. Na obszarze cmentarza dane zbierają dwa piezometry, które mierzą poziom wód w gruncie. Wyniki badań mają być znane za kilka tygodni.

Ekshumacja bardzo utrudniona

Burmistrz Trzebini Jarosław Okoczuk podkreślił, że tablica pamiątkowa to tymczasowe rozwiązanie, bo tak jak zdeklarowała się Spółka Restrukturyzacji Kopalń, docelowo nastąpi odbudowa nagrobków. Kiedy? - Z informacji, których posiadamy, ma do tego dojść w ciągu 12 miesięcy, aby grunt stabilnie osiadł i rozpocząć prace budowlane – wyjaśnił. Jednak takiej pewności nie ma.

Redakcja poleca

Rodziny bliskich, których trumny znalazły się w zapadlisku, nie potrafią zrozumieć, dlaczego nawet nie podjęto próby wyciągnięcia części szczątków zmarłych. Zamiast tego wjechano kilkutonową ciężarówką na teren cmentarza i usunięto zapadlisko. - Zasypanie leja znacznie utrudnia, może nawet uniemożliwia ewentualną ekshumację. W tym zakresie poszkodowani będą domagać się zadośćuczynienia – komentuje radca prawny Maciej Czajkowski. Reprezentuje on kilka rodzin, które wspólnie będą domagać się od SRK rekompensaty za skutki zapadliska.

Dodaje: - Mamy już gotową dokumentację, którą po długim weekendzie chcemy przesłać do SRK. Chcemy wyczerpać ścieżkę negocjacji ze spółką. Mamy do czynienia ze szkodą materialną, ponieważ nagrobki miały określoną wartość. Jeśli strony nie osiągną porozumienia co do sposobu odtworzenia nagrobków, wtedy zasadnym będzie wypłacenie odszkodowania rodzinom. Zniknęły również trumny i szczątki zmarłych, a więc mówimy o naruszeniu dóbr osobistych w postaci prawa do kultu pamięci o zmarłych.

Spółka Restrukturyzacji Kopalń odpowiada, że osoby poszkodowane przez zapadlisko mogą składać wnioski w procedurze odszkodowawczej. Do końca października nie wpłynął jednak żaden z nich. - Ludzie o niczym nie wiedzą, nie informuje się nas. Młodzi mają jeszcze siłę walczyć w tej sprawie, ale seniorzy już nie. Na pewno tej sprawy nie odpuścimy – zapewnia pani Agnieszka.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET