Afera na uczelni we Wrocławiu. Studenci oburzeni. "Postanowił się zemścić"
Egzamin studentów medycyny z Wrocławia został unieważniony przez donos. Studenci są w szoku. - Ktoś dostał słabą ocenę i postanowił się zemścić, uwalając cały rocznik. Uczelnia nie powinna stosować odpowiedzialności zbiorowej - opowiada jeden z rozmówców "Gazety Wyborczej".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Decyzją Komisji Dziekańskiej unieważniono egzamin z Ginekologii i Położnictwa na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.
- Studenci są oburzeni unieważnieniem egzaminu, podejrzewając wewnętrznego donosiciela i rozważając różne formy protestu.
- Władze uczelni uzasadniają decyzję naruszeniem zasad. Egzamin ma zostać powtórzony 26 lutego.
Wrocław. Donos unieważnił 400 studentom egzamin
O sprawie poinformowała w środę wrocławska "Gazeta Wyborcza". Studenci szóstego roku pisali egzamin 5 lutego. Po wszystkim rozjechali się na ferie. Kilkanaście dni później - 17 lutego - po godzinie 23:00 otrzymali informację, że test został unieważniony.
Przekazano im następujący komunikat: "W związku z decyzją Komisji Dziekańskiej egzamin testowy z Ginekologii i Położnictwa w roku akademickim 2025-2026 zostaje UNIEWAŻNIONY. Decyzja taka zapadła po otrzymaniu przeze mnie oraz doc. Marka Murawskiego anonimowej informacji wraz z załączonymi zdjęciami o przekazaniu studentom piszącym w turze Il i III pytań z egzaminu testowego". Pod wiadomością podpisał się dr hab. n. med. Tomasz Fuchs, p.o. kierownika Uniwersyteckiego Centrum Położnictwa i Ginekologii.
"Atmosfera stała się pogromowa"
Studentów dziwi między innymi pora, w jakiej został wysłany mail. Dostał go przedstawiciel studentów i rozesłał wszystkim na roku. Cała sytuacja wywołała lawinę kontrowersji. Odbyło się spotkanie z panią kierownik dziekanatu. Z relacji studentów uczestniczących w tej rozmowie wynika, że "decyzja jest ostateczna" i nie zostawiono pola do negocjacji. - Atmosfera na grupach studenckich stała się niemalże pogromowa. Było przetrząsanie list ocen i szacowanie, kto mógł być tym przysłowiowym kablem. Podejrzewamy, że to ktoś, kto dostał słabą ocenę i postanowił zemścić się, uwalając cały rocznik - mówi "Wyborczej" jeden ze studentów.
Atmosfera jest bardzo napięta, pojawiły się propozycje, by - w ramach protestu - nie przyjść na ponowny egzamin. - Inni chcą pisać skargę do ministerstwa. Boimy się jednak, że uczelnia się na nas zemści. Przy drugim podejściu dadzą nam pytania tak trudne, że nie zaliczymy. Poza tym przed nami jeszcze sesja letnia - dodaje rozmówca "GW". Burzę rozpętał fakt zastosowania przez UMW "odpowiedzialności zbiorowej" wobec 400 osób.
Uczelnia odpowiada: "Naruszenie zasad"
Do sprawy odniosły się władze uczelni. - W związku z naruszeniem obowiązujących zasad, kierując się regulaminem oraz standardami etycznymi, podjęliśmy decyzję o nieuznaniu egzaminu i jednakowym potraktowaniu wszystkich studentów - przekazała "Wyborczej" Monika Kowalska, rzeczniczka UMW. Zapewniła, że decyzja ta została skonsultowana z przedstawicielami samorządu studenckiego. Podkreśliła również, że osoby kończące te studia wkrótce zostaną lekarzami, dlatego tak ważne jest rzetelne zweryfikowanie ich wiedzy przez uczelnię. Egzamin ma być powtórzony 26 lutego.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET