Agnieszka Holland nagrodzona przez Szkołę Filmową w Łodzi. Reżyserki zabrakło na uroczystości
- Odwaga, wolność i odpowiedzialność sztuki i artysty. Te wartości musimy sobie przypominać raz za razem, żeby nie zostały nam odebrane, zdeformowane i sfałszowane – powiedziała dr hab. Milenia Fiedler, rektorka Szkoły Filmowej w Łodzi tuż przed wręczeniem tytułu Doktora Honoris Causa Agnieszce Holland. Reżyserki zabrakło na uroczystości. - Atmosfera nagonki, lawina wypowiedzi godzących w jej dobre imię jest przyczyną jej nieobecności - nie ukrywała rektorka.
Czterem kobietom Szkoła Filmowa w Łodzi postanowiła nadać tytuł Doktora Honoris Causa. Podczas oficjalnej inauguracji roku akademickiego 2023/2024 otrzymały je: reżyserka Agnieszka Holland, aktorka Maja Komorowska, producentka Ewa Puszczyńska i fotografka Ewa Rubinstein. Tej pierwszej na uroczystości zabrakło.
- Przyczyną nieobecności Agnieszki Holland jest atmosfera nagonki, lawina wypowiedzi godzących w jej dobre imię i kierowanych do niej bezpośrednio gróźb – wyjaśniła na początku rektorka Szkoły Filmowej w Łodzi dr hab. Milenia Fiedler. Odniosła się też do tego w swoim dalszym przemówieniu. - Wolność twórcza, wierność wartościom, szczerość i odpowiedzialność ma swoją cenę w życiu artysty i w życiu człowieka – mówiła. Przypomniała, że 75. jubileusz powstania szkoły przypada w momencie, który szczególnie zmusza do refleksji dotyczących pojęć odwagi, wolności i odpowiedzialności sztuki i artysty.
- Wydaje się, że wartości z tym związane są sprawą tak oczywistą, że nie wymagają rozmowy czy namysłu. Ale tak nie jest – mówiła dr hab. Fiedler, wskazując pusty fotel, który pozostawiono na scenie. Jak wytłumaczyła, to znak, żeby przypominać sobie wciąż o konkretnych wartościach, by nie zostały nam odebrane, zdeformowane i sfałszowane.
- Jesteśmy świadkami przywracania groźnej perspektywy, w której sztuka postrzegana ma być jedynie jako narzędzie politycznej agitacji. Wartość dzieła i intencje twórców oceniane są w kategoriach użyteczności lub szkodliwości dla osiągnięcia celu, którym jest forsowanie określonego sposobu widzenia świata. Na to nigdy nie było w tych murach zgody – zaznaczała w przemówieniu dr hab. Fiedler.
Agnieszka Holland: Jesteśmy dumni i szczęśliwi, że to zrobiliśmy
Przypomniała, że filmy realizowane przez studentów i absolwentów szkoły nigdy nie wpisywały się w oczekiwania polityków czy ideologów, bo nie miały być narzędziem wywierania wpływu, lecz narzędziem poznania. - Posłannictwem sztuki jest dociekliwa analiza i stawianie pytań. Sztuka nie dostarcza rozstrzygnięć, lecz zadaje pytania, na które każdy z nas powinien odpowiedzieć sam – skończyła rektorka.
Reżyser Filip Bajon odczytując laudację tytułu dla Holland przyznanego „za wybitną fabularną twórczość filmową, pracę pedagogiczną i postawę obywatelską”, stwierdził: - Reżyserka była „gorącym kartoflem” w państwach komunistycznych i pozostała nim do teraz, w Polsce wzmożonego nacjonalizmu. Nie lubiła być kneblowana i protestowała przeciwko cenzurze, raz stosowanej w imię ideologii, a teraz używanej w imię fałszywie pojmowanej dumy narodowej.
Agnieszka Holland w nagraniu przyznała, że planowała być w Polsce do 15 października, do wyborów, ale „tsunami hejtu i kampania, jaką zorganizowały władze przeciwko jej filmowi „Zielona granica”, spowodował, że wyjechała, by nie narażać się na bezpośrednie ataki. - To konsekwencja tego, jaki film zrobiliśmy, ale jesteśmy dumni i szczęśliwi, że to zrobiliśmy – podkreśliła.
W krótkim przemówieniu zwróciła się też do studentów „Szkoły Filmowej w Łodzi”, by nie lękali się. - To papieskie przesłanie, a ja nie jestem osobą bardzo religijną, ale głęboko wierzę, że twórca powinien być odważny. Nie tylko politycznie, ale również wtedy kiedy sięgamy głęboko w siebie, kiedy szukamy nowych środków wyrazów. Mam nadzieję, że polskie kino i absolwenci szkół filmowych stworzą polskie kino, które będzie silne i nie ulegnie burzom i naporom – powiedziała.
Maja Komorowska: Nie traćmy nadziei
Tytuł Doktora Honoris Causa otrzymała także wybitna aktorka Maja Komorowska, która, jak sama stwierdziła, jest ostatnim żyjącym świadkiem Teatru 13 Rzędów w Opolu Jerzego Grotowskiego. - Co dla mnie jest ważne? Słowo. Teatr bez słowa traci siłę. Chciałoby się je wydobyć, uwypuklić, żeby dawało porozumienie, łagodziło konflikty – powiedziała i również nawiązała do „Zielonej granicy”. – Ten film stawia pytanie w każdym z nas o człowieczeństwo. Nie traćmy nadziei, zwłaszcza teraz przez te ostatnie dni – powiedziała, co wzbudziło owacje na stojąco.
Ewa Puszczyńska, producentka światowej sławy filmów takich jak „Ida” czy „Zimna wojna” odbierając tytuł, odniosła się do swojej pracy. - Nie potrafię grać, śpiewać, pisać, reżyserować. Ale jestem wyposażona w pewien rodzaj wrażliwości. Czuję, mam intuicję, którą drogą iść. Producent zarządza także emocjami, a emocje to delikatna tkanka, łatwo kogoś zranić – powiedziała. Tytuł Doktora Honoris Causa otrzymała również Ewa Rubinstein, autorka zdjęć określanych mianem fotografii osobistej, intymnej, metaforycznej.
- Wybory, inflacja, kryzys migracyjny. Mocne słowa rektorów podczas inauguracji roku akademickiego
- Długopisy 3D, roboty. To wszystko w publicznym przedszkolu. "Tylko wszyscy muszą chcieć"
- Zmiany w edukacji po wyborach? Te obietnice najpewniej nie zostaną zrealizowane
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET