`

Autem nie jechały 4, tylko 5 osób. Nowe doniesienia ws. wypadku w Krakowie

2 min. czytania
19.07.2023 17:08
Obserwuj nas na Google

Prokuratura wciąż bada okoliczności wypadku w Krakowie. Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, analizowane są jego dwa scenariusze. Jednocześnie wyszło na jaw, że feralnej nocy autem jechało pięć osób.

Wypadek w Krakowie
fot. screen: PSP w Krakowie

Wypadek w Krakowie, w którym zginęło czterech młodych mężczyzn, w tym kierujący pojazdem Patryk P., syn celebrytki z „Królowych Życia”, wstrząsnął całym krajem. Polskę obiegło przerażające nagranie z monitoringu, na którym widać ostatnie sekundy pirackiego rajdu po Krakowie.

Żółte renault, prowadzone przez syna Sylwii Peretti, rozbiło się w sobotę 15 lipca około godz. 3 w nocy. Strażacy wydobyli z wraku cztery ciała, nikt nie przeżył tego wypadku. Po kilku dniach okazało się jednak, że tamtej nocy przez pewien czas autem jechało pięć osób.

Wypadek w Krakowie. Żółtym renault jechało pięć osób

Piątym podróżnym okazał się kolega, który poprosił, by wcześniej go wysadzić. "W Modlniczce (na północny zachód od Krakowa - red.) wysiadł ich znajomy. Pozostała czwórka pojechała dalej, do Wieliczki, do domów" – podała „Gazeta Wyborcza”. Można stwierdzić, że żyje tylko dzięki temu, że miejsce zamieszkania znajdowało się daleko od Wieliczki i powiatu wielickiego, skąd pochodziły ofiary.

Redakcja poleca

Prokuratura analizuje wypadek w rejonie mostu Dębnickiego pod kątem dwóch możliwych scenariuszy. Według pierwszego Patryk P. miał nie zauważyć lub nie wiedzieć o pracach remontowych na moście. Druga opcja zakłada, że syn celebrytki wpadł w poślizg, próbując ominąć pieszego, którego widać na słynnym nagraniu.

Niezależnie od tego pirat drogowy łamał wszelkie przepisy ruchu drogowego. - W tym miejscu kierowcy mogą jeździć z maksymalną prędkością 40 km/godz. Wstępne oceny wskazują, że renault przynajmniej trzykrotnie przekroczyło dopuszczalną prędkość. A może nawet więcej – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prokurator Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Wspomniany pieszy nie zgłosił się na policję, choć jest jednym z głównych świadków makabrycznego wypadku. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyźni zmarli wskutek wielonarządowych obrażeń, w tym głowy i kręgosłupa.

RadioZET.pl/Wyborcza.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET