Zabił bliskich i sam targnął się na życie. Szokujące kulisy zbrodni na Białołęce
Około 40-letni mężczyzna zamordował na warszawskiej Białołęce swoją 50-letnią siostrę i jej około 20-letniego syna przy użyciu siekiery – podał "Super Express". Sprawca został zatrzymany na miejscu. Był ranny, prawdopodobnie planował samobójstwo.
Nowe fakty w sprawie koszmarnej zbrodni na Białołęce z czwartku 23 lutego przybliżył „Super Express”. Przypomnijmy, że do makabry doszło w jednym z domów w północnej dzielnicy Warszawy.
Na miejscu znajdował się ranny 40-latek. Okazał się on sprawcą – "Super Express" podał, że usłyszał już zarzuty.
Białołęka. Zabójstwo dwóch osób. Sprawca był ranny, miał siekierę
- Został odnaleziony jako trzecia osoba na miejscu zdarzenia. Postawiono mu zarzut podwójnego zabójstwa. Sąd zastosował wobec podejrzanego areszt na okres trzech miesięcy – przekazała „SE” rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Katarzyna Skrzeczkowska.
TVN Warszawa potwierdził, że podejrzany był krewnym zamordowanych osób. - Jest bratem zmarłej kobiety. Miała ona około 50 lat. Zmarły mężczyzna w wieku około 20 lat był jej synem - przekazała portalowi Skrzeczkowska. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono narzędzie zbrodni, którym była siekiera.
Do domu, w którym doszło do zbrodni, służby weszły przez balkon, z uwagi na zaryglowane drzwi. "W fotelu siedział napastnik, który podciął sobie żyły, ale udało się go uratować. Zmarli to siostra oprawcy (pracownica banku) i jej syn (student)" – podał "Super Express". Dokładną przyczynę śmierci ma potwierdzić zlecona przez prokuratora sekcja zwłok.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET