2,5-latek spadł z piątego piętra. "Nie mamy tu do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem"
Zarzut usiłowania zabójstwa dziecka usłyszała w czwartek matka 2,5-letniego chłopca, który spadł w sierpniu ubiegłego roku z balkonu na piątym piętrze bloku na jednym z osiedli w Bielsku-Białej. Prokuratura zmieniła więc zarzut wobec kobiety, która dotychczas podejrzana była o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 2,5-latek na szczęście przeżył upadek i jest już zdrowy.
- Pod koniec sierpnia 2024 roku 2,5-letni Edmund z balkonu na piątym piętrze bloku na jednym z osiedli w Bielsku-Białej
- Chłopiec znajdował się wtedy pod opieką matki, której początkowo postawiono zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu
- Po kilku miesiącach prokuratura zmieniła decyzję, a 38-letnia kobieta usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa swojego dziecka
Bielsko-Biała. 2,5-latek spadł z 5. piętra. Matce zmieniono zarzut
30 sierpnia 2024 roku 2,5-letni Edmund spadł z balkonu na piątym piętrze bloku na jednym z osiedli w Bielsku-Białej (woj. śląskie). Przeżył, bo pod blokiem rosły krzewy, które zamortyzowały upadek. Chłopiec w stanie bardzo ciężkim trafił do szpitala. Lekarze wprowadzili go wówczas w stan snu farmakologicznego. Jego zdrowie zaczęło się poprawiać, co po kilku dniach pozwoliło na wybudzenie, choć początkowo nie oddychał samodzielnie. Opuścił szpital w połowie października i wrócił do opiekuna prawnego.
Sprawa była głośna, ponieważ osobą odpowiedzialną tamtego dnia za opiekę nad maluchem była jego matka. Krótko po zdarzeniu śledczy postawili jej zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ona sama tłumaczyła, że "dziecko wypadło jej z rąk", gdy chciała mu "pokazać samochody na parkingu". Co istotne, kobieta była wówczas pozbawiona władzy rodzicielskiej, choć miała prawo do kontaktów z synem.
Po kilku miesiącach śledczy, biorąc pod uwagę nowe ustalenia, zdecydowali się postawić 38-latce zarzut usiłowania zabójstwa dziecka. Przypomnijmy, że czyn ten zagrożony jest karą dożywotniego pozbawienia wolności. - Na podstawie opinii biegłego z zakresu biomechaniki zarzuty zostały zmienione. Według niego nie ma tu do czynienia z nieszczęśliwym zdarzeniem, czyli upuszczeniem, wyślizgnięciem się dziecka z rąk matki, a z wyrzuceniem - poinformował Paweł Nikiel, rzecznik bielskiej prokuratury.
Kobieta od chwili zdarzenia przebywa w areszcie. Rzecznik przekazał również, że w przyszłym tygodniu zbada ją psychiatra. - Będziemy widzieli, jak wygląda kwestia poczytalności - wyjaśnił prokurator w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET