`

Brutalne praktyki policjantów z Piątku. Jest decyzja sądu

3 min. czytania
13.03.2025 14:24
Obserwuj nas na Google

Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok ws. sześciu policjantów z Piątku (woj. łódzkie), którzy wywozili zatrzymanych poza miasto i tam ich zostawiali. Jeden z zatrzymanych zmarł w wyniku obrażeń, jakich doznał podczas interwencji policji. Kamil C., który doprowadził do śmierci 30-latka, został skazany na 10 lat pozbawienia wolności. Sąd ujawnił, że takich sytuacji było znacznie więcej.

Policja
fot. NewsLubuski/East News
  • Sześciu policjantów z Piątku (woj. łódzkie) usłyszało wyroki ws. nieprawidłowości wobec zatrzymanych
  • Policjanci za nawet najmniejsze występki wywozili zatrzymanych poza miasto i tam ich zostawiali
  • Kamil C., który podczas jednej interwencji doprowadził do śmierci mężczyzny, został skazany na 10 lat pozbawienia wolności
  • Pozostali usłyszeli wyroki do roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata

Wyrok ws. policjantów z Piątku. Kamil C. skazany na 10 lat

Sąd Okręgowy w Łodzi skazał byłego policjanta z komisariatu w Piątku (woj. łódzkie) Kamila C. na 10 lat więzienia, 15 lat zakazu pracy jako funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego oraz dał mu karę grzywny w wysokości 80 tys. zł zadośćuczynienia dla matki i brata mieszkańca Piątku, który zmarł po interwencji policjanta w kwietniu 2021 r.

Towarzysząca mu funkcjonariuszka Małgorzata R. usłyszała wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 10 lat zakazu pracy w policji i podobnych służbach. Na dodatek ma obowiązek przekazać 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz rodziny pokrzywdzonego. Pozostałych czterech oskarżonych sąd skazał na wyroki od ośmiu miesięcy do roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem i kary grzywny.

Tak Kamil C. doprowadził do śmierci 30-latka

Według służbowej dokumentacji Kamila C. i Małgorzaty R. z interwencji z kwietnia 2021 r. mężczyzna nie stosował się do poleceń funkcjonariuszy, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia. Sąd ustalił, że przebieg wydarzeń był zupełnie inny. Policjanci zostali wezwani przez matkę pokrzywdzonego, której pijany syn groził śmiercią. Zastali go śpiącego na materacu. Kamil C. miał go wtedy kopnąć w klatkę piersiową, a później wyciągnąć za włosy i bluzę z mieszkania.

Pokrzywdzony miał wtedy narzekać, że ma problemy z oddychaniem, co mogło wskazywać na złamania żeber. Potwierdziły to późniejsze wyniki sekcji zwłok mężczyzny. Biegli ustalili, że przyczyną śmierci mężczyzny były doznane obrażenia, takie jak: pęknięta śledziona, masywny krwotok w jamie otrzewnej i złamane dwa żebra.

Oskarżeni policjanci z Piątku usłyszeli wyroki

- W ocenie sądu obrażenia u pokrzywdzonego nastąpiły w wyniku kopnięcia przez oskarżonego. Powinien on zdawać sobie sprawę z możliwości spowodowania ciężkich obrażeń ciała i ich skutku w postaci śmierci – uzasadniała wyrok sędzia Agnieszka Szeliga.

Jednocześnie sąd uznał, że towarzysząca oskarżonemu funkcjonariuszka nie była w pokoju z oskarżonym, więc nie widziała, co tam zaszło, ale w notatniku służbowym poświadczyła nieprawdę, pisząc, że pokrzywdzony oddalił się z miejsca zdarzenia i nie stosował się do poleceń policjantów. W związku z tym sąd skazał ją na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.

Redakcja poleca

Pozostali oskarżeni za przekroczenie uprawnień, wywożenie zatrzymanych poza miejscowość i poświadczanie nieprawdy w notatnikach służbowych usłyszeli wyroki roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Dla wszystkich oskarżonych sąd orzekł 10 lat zakazu pracy jako funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego.

Takich sytuacji było więcej

W toku śledztwa okazało się, że funkcjonariusze z miejscowego komisariatu częściej działali w podobny sposób, a takich interwencji nie zapisywali w notatnikach służbowych. Łącznie akt oskarżenia obejmował 20 podobnych przestępstw.

Mieszkańcy Piątku za drobne kradzieże, łowienie ryb w lokalnym stawie, przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym czy spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, a nawet za pojawienie się w czasie pandemii bez maseczki, byli karani przez policjantów wywożeniem do miejscowości odległych o kilka do kilkunastu kilometrów.

Sąd ustalił, że w niektórych sytuacjach dochodziło do użycia przemocy wobec zatrzymanych – bicia rękami lub pałką policyjną. Później w notatnikach służbowych interwencja nie była zanotowana albo jej przebieg opisany był w inny sposób.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET