"Była cała zakrwawiona". Zaskakujący zwrot ws. makabrycznego zabójstwa
Sąd Apelacyjny w Gdańsku uniewinnił Arletę S., która zadźgała nożem 50-letniego partnera w domku pod Tucholą (woj. kujawsko-pomorskie). Jak podał "Super Express", kobieta wychodzi na wolność po ponad 400 dniach spędzonych w więzieniu. Sędziowie uznali, że użyła noża, działając w obronie własnej.
Do zabójstwa 50-letniego Cezarego doszło pod koniec 2021 roku. "Super Express" przybliżył historię pary, która zamieszkała w domku w Borach Tucholskich, niedaleko miejscowości Tuchola. Jedna z awantur, do której doszło po Bożym Narodzeniu, zakończyła się krwawą masakrą.
- Przybiegła do mnie. Była cała zakrwawiona. Myślałam, że przyszła do mnie spać, bo wcześniej, jak się pobili, to do mnie przychodziła na noc. Powiedziała mi, że pchnęła Czarka nożem. To ja zadzwoniłam na policję - mówiła "SE" sąsiadka pary.
Brutalne zabójstwo. Zaskakujący zwrot ws. Arlety S.
- Śmierć nastąpiła na wskutek jednego ciosu w okolice serca - informował wówczas prokurator. Kobieta została aresztowana, a Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał Arletę na 8 lat więzienia – najniższy możliwy wyrok za zabójstwo. Sprawa nie została jednak zakończona.
W środę 19 kwietnia „SE” poinformował, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok w tej sprawie. Sędziowie mieli uznać na rozprawie, że "wbijając nóż w serce Cezarego G., (kobieta) działała w obronie własnej". Arleta S. przesiedziała zatem w więzieniu ponad 440 dni.
- Sąd uznał, że oskarżona w obronie koniecznej odpierała bezpośredni bezprawny zamach na jej dobra chronione prawem i uniewinnił oskarżoną. Sąd uchylił areszt - powiedziała dziennikowi Anna Kanabaj-Michniewicz z gdańskiego sądu apelacyjnego. Wyrok jest prawomocny. Zgodnie z prawem kobieta została uniewinniona. Prokuraturze przysługuje w sprawie kasacja do Sądu Najwyższego.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET