Grypa sparaliżowała polskie szkoły. “Nie da się prowadzić lekcji”
Fala grypy, która przetacza się przez Polskę, sparaliżowała szkoły. Już teraz brakuje nauczycieli, a eksperci szacują, że do końca lutego zachorowania na grypę będą utrzymywały się na poziomie 150 tys. tygodniowo.
- W Polsce trwa epidemia grypy, która nie oszczędza nauczycieli.
- Ostatni lekki spadek zachorowań spowodowany był feriami w woj. mazowieckim i dolnośląskim. Obecnie ryzyko transmisji wirusa jest znacznie wyższe.
- Tygodniowo w polskich szkołach realizowanych jest ponad 2,2 mln godzin ponadwymiarowych.
Grypa w Polsce. W szkołach nie ma komu uczyć
Grypa nie odpuszcza. Z powodu powikłań zmarło już ponad 1 tys. Polaków, a przed nami kolejne trudne tygodnie. GIS rozważa ograniczenie ruchu w placówkach medycznych, m.in. odwiedzin. Gigantyczny wzrost zachorowań wpływa również na działalność placówek edukacyjnych.
– Grypa i braki kadrowe w szkołach to mieszanka wybuchowa. Bo przy takiej skali zachorowań jak obecnie i przy takich brakach kadrowych w oświacie wystarczy, że na L4 pójdzie tylko kilka osób, a w szkole nie będzie nie tylko lekcji, ale także należytej opieki nad dzieckiem – pisze czwartkowa "Rzeczpospolita".
Według informacji MEN, tygodniowo w polskich szkołach realizowanych jest ponad 2,2 mln godzin nadliczbowych. W podcaście “Szkoła na nowo” wiceprezes ZNP Urszula Woźniak liczy, że uśredniając, w szkołach brakuje aż 11 tys. nauczycieli. W całej Polsce szkół jest 25 tys.
Gazeta zwraca uwagę, że "praca ponad etat to, obok zatrudniania emerytów, najpopularniejsze sposoby łatania dziur kadrowych w szkołach. Bo choć nauczyciel może pracować maksymalnie na 1,5 etatu, to nikt przecież nie zabroni dawać mu zastępstw doraźnych w sytuacjach kryzysowych".
I o ile w zwyczajnych sytuacjach szkoły jakoś sobie radzą, bo nauczyciele, mimo przemęczenia, zgadzają się na dodatkowe godziny, problem pojawia się w sezonie chorobowym.
Najgorsze przed nami? 150 tys. zachorowań tygodniowo
Szef Sanepidu, Paweł Grzesiowski, mówił niedawno w programie “Rzecz o polityce”, że do końca lutego zachorowania na grypę będą utrzymywały się na poziomie 150 tys. tygodniowo. To może całkowicie uniemożliwić prowadzenie zajęć w szkołach.
– Jeśli zachoruje pięcioro nauczycieli pracujących w zasadzie na dwóch etatach, to tak jakby do szkoły nie przyszło dziesięcioro pracowników. Co wtedy? Albo odwołane lekcje i przerzucenie problemu z opieką na rodziców, albo łączenie klas i organizowanie zajęć opiekuńczych. Bo lekcji w takich warunkach prowadzić się nie da – ocenia "Rz".
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET