Horror w Legnicy. Kijem bejsbolowym "zadał co najmniej 13 ciosów w głowę"

2 min. czytania
19.03.2025 23:07
Obserwuj nas na Google

W środę Prokuratura Okręgowa w Legnicy poinformowała o akcie oskarżenia wobec sprawcy zabójstwa na przystanku w Legnicy. Do tragedii doszło 15 września 2024 roku. Z informacji przekazywanych przez prokuraturę wynika, że mężczyzna podszedł do ojca swojej partnerki i zadał mu co najmniej trzynaście ciosów w głowę z bardzo dużą siłą.

Policja
fot. Marek Berezowski/REPORTER - zdj. ilustracyjne
  • 15 września 2024 roku doszło do brutalnego zabójstwa w Legnicy (woj. dolnośląskie)
  • Mężczyzna zamordował ojca swojej partnerki, zadając mu kilkanaście ciosów w głowę z bardzo dużą siłą 
  • Po fakcie nakłaniał dwie osoby do składania fałszywych wyjaśnień. Grozi mu dożywocie

Morderstwo w Legnicy. Jest akt oskarżenia wobec sprawcy

We wtorek  Prokuratura Rejonowa w Legnicy skierowała akt oskarżenia wobec sprawcy brutalnego zabójstwa mężczyzny na przystanku autobusowym w Legnicy przy ul. Piłsudskiego. Do tragedii doszło 15 września 2024 roku. Jak przekazała prokuratura, sprawca jest partnerem życiowym córki zmarłego. Mężczyzna w niedzielne popołudnie i wieczór przebywał w mieszkaniu córki i oskarżonego. Po 21:00 w stanie mocnej nietrzeźwości wyszedł na przystanek przy ul. Piłsudskiego, by wrócić do domu autobusem. Zaraz za nim poszedł oskarżony.

"Założył kominiarkę i zabrał ze sobą kupiony wcześniej przez internet kij bejsbolowy. Gdy doszedł na miejsce, w wulgarny sposób polecił stojącemu na przystanku mężczyźnie, aby się oddalił. Potem, pomimo obecności na przystanku także bezdomnego, który siedział na tej samej ławce, co pokrzywdzony, podszedł do ojca swojej partnerki i zadał mu co najmniej trzynaście ciosów w głowę z bardzo dużą siłą. W wyniku uderzeń zaatakowany doznał masywnych obrażeń czaszkowo-mózgowych w postaci licznych ran tłuczonych głowy z wieloodłamowym złamaniem kości czaszki. Obrażenia te skutkowały jego śmiercią na miejscu zdarzenia" - przekazała Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Po morderstwie wrócił do mieszkania i położył się spać

Oskarżony, odchodząc, zauważył mężczyznę, który wcześniej stał na przystanku. Agresor uderzył go kijem w plecy, a następnie zagroził śmiercią w przypadku, gdyby coś ujawnił. Po wszystkim sprawca wrócił do mieszkania i położył się spać. Następnego dnia wyjechał wraz z partnerką za granicę, aby przywieźć do domu członka rodziny, którego powiadomiono o śmierci pokrzywdzonego. Po powrocie oskarżony namawiał dwie osoby, by dały mu alibi i zeznały, że w dniu morderstwa były z nim na wałach rzeki Kaczawy, gdzie mieli pomagać przy umacnianiu wałów w związku z zagrażającą miastu powodzią. Świadkowie nie zgodzili się jednak na złożenie fałszywych zeznań. 3 października oskarżony, w czasie pobytu w szpitalu we Wrocławiu, został zatrzymany, a dzień później na sali szpitalnej tymczasowo aresztowany przez sąd. 

Redakcja poleca

"Oskarżony, oprócz zarzutu zabójstwa, usłyszał jeszcze m.in. zarzuty usiłowania nakłonienia trzech świadków do złożenia fałszywych zeznań oraz zarzut wywierania wpływu na świadka przy użyciu przemocy w celu zmuszenia mężczyzny, którego uderzył kijem do zaniechania składania zeznań" - przekazała rzeczniczka legnickiej prokuratury. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Składał wyjaśnienia, które - z uwagi na dobro postępowania - nie mogą być ujawnione przed rozpoczęciem procesu sądowego. Za zabójstwo sprawcy grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Za pozostałe czyny grożą kary od 5 do 8 lat więzienia.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET