`

Jest rekonstrukcja wypadku na A1. Zabójcza prędkość bmw Sebastiana M.

2 min. czytania
09.10.2023 11:44
Obserwuj nas na Google

Eksperci z Crashlab.pl zrekonstruowali przebieg wypadku na A1 z udziałem bmw kierowanego przez Sebastiana M. i osobowej kii, w której zginęła trzyosobowa rodzina. Z ich analizy wynika, że zatrzymany kierowca bmw pędził autostradą aż 315 km/h.

Rekonstrukcja wypadku na A1
fot. YouTube.com/BITWY DROGOWE

Do wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu doszło 16 września. W pożarze auta marki Kia zginęli rodzice oraz ich 5-letni syn. Z ustaleń śledczych wynika, że w samochód trzyosobowej rodziny uderzyło bmw, za którego kierownicą siedział Sebastian M. Prokuratorzy ustalili, że jechał on z prędkością co najmniej 253 km/h. 32-latek tuż po zdarzeniu wyjechał z kraju. Był poszukiwany na podstawie listu gończego i czerwonej noty Interpolu. Wpadł na lotnisku w Dubaju.

Sebastian M. jechał aż 315 km/h

Crashlab.pl stworzył wizualizację momentu wypadku na podstawie ogólnie dostępnych informacji znalezionych w sieci, materiałów uzyskanych od osób postronnych oraz na bazie własnych ustaleń opierając się o szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Wykorzystano również film z wideorejestratora pojazdu świadka zdarzenia. Rekonstrukcję wypadku na A1 opublikowano na kanale YouTube.

Oglądaj

Eksperci ustalili, że ślady na jezdni autostrady wskazują, że kierowca bmw hamował przez 169 metrów i zjeżdżał z lewego pasa na środkowy, gdzie doszło do uderzenia w osobową kie. Następnie Sebastian M. jechał w poślizgu po zderzeniu jeszcze przez 572 metrów. Według analityków w momencie uderzenia kierowca kii poruszał się z prędkością ok. 130 km/h, natomiast 32-latek w bmw jechał 253 km/h.

W ocenie Crashlab.pl Sebastian M. pędził po autostradzie A1 aż 315 km/h, gdy z oddali zobaczył jadący przed nim samochód kia. Eksperci twierdzą, że kierowca kii nie popełnił błędu jadąc lewym pasem ruchu, a następnie zmieniając ten pas na prawy po mruganiu światłami przez Sebastiana M.

Redakcja poleca

Ekstradycja Sebastiana M. do Polski

Procedura ekstradycji Sebastiana M. może potrwać kilka tygodni lub nawet kilka miesięcy. – Nie ma prawidłowości w tego rodzaju sprawach – mówi Radiu ZET profesor Jan Kulesza z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Łódzkiego. Jak tłumaczy, są co najmniej dwa główne powody, dla których proces ekstradycji mógłby się wydłużyć. Pierwszy dotyczy sądu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który może uważać, ze przedstawione przez prokuraturę dowody są niewystarczające. – Drugi to kwestie gwarancji procesowych. Jeżeli istnieje podejrzenie, że proces nie będzie rzetelny, sprawiedliwy i obiektywny, wtedy niekoniecznie musi wystąpić wydanie zatrzymanego – dodaje prof. Kulesza.

Przypomnijmy, że wcześniej pełnomocnik Sebastiana M. mówił Radiu ZET, że zdaniem jego klienta postępowanie nie jest uczciwe ze względu na osobiste zaangażowanie ministra sprawiedliwości,  prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro i wykorzystywanie przez niego tej sprawy w trwającej kampanii wyborczej.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET