Jak niszczy się ludzi w urzędzie pracy w Kętrzynie. “Dyrektor ma układy w PiS, boimy się”
Dyrektor Grzegorz Prokop od kilku lat znęca się nad nami psychicznie, a z urzędu zrobił swój folwark - mówią portalowi RadioZET.pl pracownicy Powiatowego Urzędu Pracy w Kętrzynie. Słyszeli już, że są “debilami” i “cymbałami”, byli straszeni ABW. Z urzędu masowo odchodzą doświadczeni specjaliści. Część przeszła załamanie nerwowe i boryka się z depresją. Mówią, że się boją, bo Prokop ma układy w sądzie, policji, urzędach i PiS, z którego listy dostał się do sejmiku województwa. Prokop wszystkiemu zaprzecza, a starosta, “jedynka” PiS w powiecie kętrzyńskim, nie widzi podstaw, by zawiesić dyrektora. Sprawę bada prokuratura.
Imiona pracowników zostały zmienione na ich prośbę.
Pracownicy Powiatowego Urzędu Pracy w Kętrzynie (woj. warmińsko-mazurskie) zarzucają Grzegorzowi Prokopowi, że od kilku lat ich poniża, upokarza i zastrasza, przyznaje wyższe premie “tym, których lubi” oraz działa na szkodę samej instytucji brakiem kompetencji, kumoterstwem i przedkładaniem kariery politycznej nad obowiązki służbowe. O mobbing oskarżają też wicedyrektor Ewę Wiszniewską, prawą rękę Prokopa.
Rozmawialiśmy z urzędnikami, którzy są oburzeni, że dyrektor wciąż pozostaje na stanowisku, mimo toczącego się postępowania w prokuraturze. Według nich parasol ochronny nad dyrektorem PUP i jego zastępczynią trzyma starosta kętrzyński, “prywatnie przyjaciel Prokopa”, Michał Kochanowski. Obaj startowali z listy PiS w wyborach samorządowych - Prokop uzyskał mandat radnego sejmiku województwa, a Kochanowski został wybrany z “jedynki” do rady powiatu. Obaj w kwietniu zostali formalnie wykluczeni z partii. Mimo to w rządzonym przez PiS i bezpartyjnego burmistrza Kętrzynie Prokop nadal zasiada w radzie nadzorczej miejskiej spółki Kętrzyńskie TBS. Jest też w radzie nadzorczej Agrochem Puławy - spółki z Grupy Azoty, której największym udziałowcem jest Skarb Państwa.
Prokop w latach 2020-22 był również członkiem rady nadzorczej Zakładu Gospodarki Komunalnej w Barcianach. Lokalny portal Info-Kętrzyn24.pl zwrócił wówczas uwagę, że Prokop jest jednym z najlepiej zarabiających dyrektorów PUP w województwie. Dziennikarze z Kętrzyna pytali też Prokopa, dlaczego ukrywa informacje o wyjazdach służbowych. Dyrektor nie odpowiedział i według Info-Kętrzyn24.pl próbował ich zastraszyć i prześladował rodzinę jednego z redaktorów.
Kętrzyn. Dyrektor PUP Grzegorz Prokop oskarżany o mobbing
Pracownicy są oburzeni, że dyrektor wciąż pozostaje na stanowisku. Portal RadioZET.pl zapytał starostę kętrzyńskiego, czy zamierza złożyć wniosek o odwołanie Prokopa. - Czekam na ustalenia sądu pracy i prokuratury. Rozmawiałem z pracownikami i oni w zdecydowanej większości nie identyfikują się z tymi zarzutami - mówi nam starosta Michał Kochanowski.
ZOBACZ TAKŻE: Skandal w szkole w Reszlu. Poważne zarzuty wobec dyrektora i nauczyciela
My dotarliśmy do ankiet, które pracownicy przekazali inspektorowi Państwowej Inspekcji Pracy w czasie kontroli przeprowadzonej w urzędzie w maju i czerwcu 2022 roku. Inspektor stwierdził, że działania Prokopa i jego zastępczyni noszą znamiona mobbingu, a nieprawidłowości zgłosiło 20 z 33 pracowników. Oto, co mieli do powiedzenia o pracy w urzędzie:
Agata
Zebrania zwoływane przez Pana Dyrektora miały charakter dyscyplinujący, a nie merytoryczny. Pan Dyrektor dawał na nich bardzo ogólne stwierdzenia, jak np.: “nastąpiło rozluźnienie”, “nikt nie jest przyspawany do stołka”, “jesteście sterowani z zewnątrz”, “do tej pory nikomu nie udało się mnie wygryźć”.
Maria
Zostałam potraktowana jak śmieć po 24 latach pracy. Polecenia Pani Wiszniewska przekazywała mi przez pracowników. Kiedy była jakaś sprawa, zamykały drzwi i dyskutowały. Dzwoniły do innych urzędów, żeby spytać, w jaki sposób coś zrobić, co dotyczyło rejestracji (zakres obowiązków pani Marii – red.). Nie pytały mnie, traktują mnie jak kogoś, kto nie zna się na niczym. Kiedy szłam na urlop, zaczynało się szukanie czegokolwiek, istna nagonka.
Renata
Pani Wiszniewska śmiała się z osoby, która obsługiwała osoby z inicjałami B, L, E, I i D, że układają się w słowo DEBIL. Komentowała, że „taki to pośrednik, wiadomo”. Potem osoby z jej działu powtarzały ten skrót, żartując, że literki (tu wymienione imię i nazwisko pracowniczki – red.) to DEBIL. Zatem takie informacje Pani Dyrektor musiała powtarzać nie tylko u nas w pokoju.
Michał
Pojechałem do domu i dzwonił Dyrektor, że mam przyjechać. Ja mówię, że jestem na urlopie, a Dyrektor do mnie: „no i co z tego” (…) Dyrektor dzwoni do mnie na urlopie i każe mi zaprzestać korespondować z Pocztą Polską. (to moja prywatna sprawa nie związana z pracą) do czasu, aż nie wrócę do pracy. Po urlopie Dyrektor mnie wzywa i mówi mi, że co ja tam wyrabiam z tą Pocztą. Ja mówię, Dyrektorze, ale to moja prywatna sprawa, a on: nie ma prywatnych spraw.
Inga
Podczas zebrań pracowniczych, w moim odczuciu, byłam obrażana i poniżana przez dyrektora PUP Kętrzyn (zwracał się do mnie tonem lekceważącym). Natomiast w gabinecie Dyrektora podczas rozmów służbowych czułam się ignorowana i zastraszana.
Marcin
Przez okres kilku miesięcy Pani Ewa Wiszniewska ignorowała moje przywitania na korytarzu, udając, że mnie nie widzi, odwracając wzrok, mimo iż chwilę wcześniej z uśmiechem rozmawiała z pracownikiem Działu Ewidencji.
Wiesz jak o was mówią na mieście, że siedzą tam jeden czy dwóch cymbałów, którzy się na niczym nie znają i rozdają pieniądze - to z kolei przywołane przez jednego z pracowników słowa Prokopa, które w protokole wyróżnił inspektor PIP.
Według urzędników PUP w Kętrzynie podniesiony głos, zastraszanie, ośmieszanie, celowe wprowadzanie w błąd i mikrozarządzanie są standardowymi praktykami Prokopa i Wiszniewskiej. Z relacji pracowników wynika, że nawet prośba o wymianę służbowego komputera kończyła się upokarzającymi uwagami z ust dyrektora, który miał pytać podwładną, czy zgłosiła się najpierw do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w tej sprawie. Inny pracownik, który chciał wziąć udział w szkoleniu kosztującym 400 złotych, miał usłyszeć od dyrektora: A masz 400 złotych?
Od pracowników dowiadujemy się, że dyrektor i jego zastępczyni potrafili z dnia na dzień zdegradować doświadczonego pracownika na stanowisko “informacji” zajmowane przez stażystki. W ten sposób potraktowano panią Marię.
Krystyna
Pani Maria, wieloletnia szanowana pracownik, informację o zmianie stanowiska otrzymała mailem. Była to jawna degradacja, mimo że była to specjalistka w dziedzinie rejestracji, osoba pomocna, sympatyczna. Pracownice, które zajęły jej stanowisko, nie mogły się do niej zwracać o pomoc, była jakby izolowana. Gdy weszłam do jej pokoju - nowego, “informacji”, i zapytałam o coś Panią Marię - w słowo wchodziła inna pracownica, która nie dawała się jej wypowiedzieć. Widać było, że takie było jej zadanie.
Relacja o degradacji pani Marii powtarza się w zeznaniach innych pracowników. Przyznawali oni, że mocno przeżyła tę sytuację. Przez długi czas była wycofana i unikała rozmów z koleżankami i kolegami z pracy.
Zapytaliśmy dyrektora Prokopa, jak czuje się z tym, że jego podwładni nie wytrzymują pracy w urzędzie. - A czy nas ktoś pytał, czy nam jest przykro? My jesteśmy wszyscy ludźmi, to jest nagonka. Chcecie czegoś się dowiedzieć o firmie, to przyjedźcie, zapytajcie. Nie słuchajcie jednej osoby - oburza się Prokop. Dyrektor zaprzecza też wszystkim zarzutom i odpowiada, że czeka na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie i prokuraturze.
ZOBACZ TAKŻE: Nauczyciel pobił wychowanka. “Złapałem za szyję, rzuciłem o ścianę. Tu każdy robi, co chce”
W urzędzie miało też dochodzić do sytuacji jak z filmów Patryka Vegi. Jest październik 2022 roku. Prokop wzywa do gabinetu informatyka, który właśnie wrócił z urlopu. Zarzuca mu, że prowadzi inwigilację za pomocą kamer i podsłuchów oraz dopuścił się sabotażu, celowo doprowadzając do awarii systemu informatycznego. Prokop straszy podwładnego ABW, a dwa dni później na swoim biurku, w miejscu widocznym dla wszystkich pracowników, kładzie wizytówkę majora Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby jeszcze bardziej podsycić atmosferę strachu w urzędzie.
Dowiedzieliśmy się, że do sytuacji doszło przed rozprawą w sądzie pracy, w której Prokop i Wiszniewska są oskarżani o mobbing przez zwolnioną kierowniczkę CAZ. Według naszego rozmówcy Prokop chciał zastraszyć swojego pracownika, by nie zeznawał na jego niekorzyść. - W budynku rzeczywiście jest kamera, ale w serwerowni. Chodzi o bezpieczeństwo zgromadzonych danych. Celem Prokopa było nastraszenie informatyka. Później posadził go w miejscu, gdzie był odizolowany od innych, przy komputerze, na którym nie dało się pracować - słyszymy. Nasi rozmówcy dodają, że są to typowe metody dyrektora.
Polityka antymobbingowa ogłoszona trzy dni po skardze do PIP
15 kwietnia 2022 roku zwolniona kierowniczka Centrum Aktywizacji Zawodowej wezwała PUP w Kętrzynie do wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Była pracowniczka zarzuciła dyrektorowi Prokopowi i wicedyrektor Wiszniewskiej, że mobbing z ich strony doprowadził ją do załamania nerwowego. Pracodawca nie wypłacił pieniędzy i sprawa trafiła na początku maja do sądu.
29 kwietnia pracownicy wysłali anonimowe zgłoszenie o łamaniu ich praw do Państwowej Inspekcji Pracy. Trzy dni później w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kętrzynie opracowano Wewnętrzną Politykę Antymobbinową, zgodnie z którą w ciągu tygodnia od wpłynięcia skargi pracodawca powołuje komisję, w skład której wchodzą reprezentant pracodawcy, reprezentant pracowników oraz jedna osoba, którą strony miały wskazywać wspólnie. Według zwolnionej kierowniczki CAZ pracodawca realnie nie stworzył żadnych procedur zapobiegających łamaniu praw pracowniczych.
W październiku 2022 roku w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kętrzynie część załogi założyła związek zawodowy NSZZ „Solidarność”. - Po tej informacji Dyrektor PUP Grzegorz Prokop za wszelką cenę stara się dowiedzieć, którzy pracownicy „ośmielili się” to zrobić - dowiadujemy się od związkowców z “Solidarności” w kętrzyńskim urzędzie pracy. Według nich Prokop polecił “zaufanym” podwładnym, by założyli konkurencyjną organizację związkową. - W mieście mówi się prześmiewczo, że jest to “Związek zawodowy obrony Dyrektora PUP i jego Zastępcy” - słyszymy.
Powiatowy Urząd Zatrudniania Koleżanek Córki Dyrektora
Kolejnymi zarzutami podwładnych wobec Prokopa są kumoterstwo, zaniedbywanie obowiązków na rzecz politycznej kariery, a także prowadzenie wewnętrznych gierek kosztem pracowników oraz osób bezrobotnych i przedsiębiorców korzystających z usług urzędu. Według pracowników Prokop zaczął zatrudniać znajomych bez doświadczenia i kwalifikacji. Słyszymy, że są to jego zaufane osoby, które udzielają mu poparcia w pismach do starosty, który na ich podstawie stwierdza, że nie ma mowy o mobbingu. Ostatnie takie pismo Prokop pokazał 20 lutego, w dniu, w którym wysłaliśmy mu pytania o zarzuty pracowników wobec niego i Wiszniewskiej. Pod tym dokumentem nie znajdziemy oczywiście podpisów zwolnionych pracowników lub tych, którzy są na zwolnieniu chorobowym z powodu depresji.
Nasi rozmówcy z “Solidarności” mówią, że dyrektor stworzył w kętrzyńskim urzędzie prosty, ale skuteczny mechanizm promowania osób zatrudnianych z polecenia znajomych. Nowi pracownicy zwykle nie mieli żadnego doświadczenia ani kwalifikacji, byli za to w stu procentach lojalni wobec Prokopa. Osoby kompetentne, jak wspomniana pani Maria, były zwalczane.
Powiatowy Urząd Pracy w Kętrzynie
- W celu obejścia ustawy o pracownikach samorządowych, która wymaga przeprowadzenia procedury konkursowej na wolne stanowisko urzędnicze, zatrudniane są osoby albo na zastępstwo nieobecnych pracowników albo na stanowisko „pomoc administracyjna” - słyszymy od związkowców. W ten sposób Prokop miał zatrudnić dwie znajome swojej córki, które wcześniej pracowały jako kelnerka i kosmetyczka, a także kolejną osobę, której jedynym doświadczeniem zawodowym miała być praca w sklepie znajomego dyrektora PUP. Później te osoby startowały w konkursach na wyższe stanowiska i otrzymywały posady specjalistów. W efekcie Prokop przekształcił Powiatowy Urzędu Pracy w Powiatowy Urząd Zatrudniania Koleżanek Córki Dyrektora.
Zapytaliśmy w kierowanej przez niego instytucji, czy zatrudniał osoby polecone przez znajomych. Dyrekcja odmówiła odpowiedzi, zasłaniając się własną interpretacją przepisu o dostępie do informacji publicznej. Z odpowiedzi urzędu wynika, że media i obywatele nie mają prawa dowiedzieć się, na jakich zasadach publiczna instytucja rekrutuje pracowników.
Stażyści mieli kontrolować wnioski o dotacje z tarczy antykryzysowej
Po okresie pandemii, gdy Powiatowe Urzędy Pracy były dodatkowo obciążone obsługą wniosków o wypłatę tarczy antykryzysowej, do zadań związanych z ich kontrolą Prokop miał wyznaczać stażystów i pracowników “pomocy administracyjnej”. - Jest to sytuacja wręcz niewiarygodna, że osoby, które przychodzą na staż uczyć się pracy biurowej oraz “pomoc administracyjna”, którą zatrudnia się by pomagała pracownikom, otrzymują prawo kontroli umów zawieranych z pracodawcami. Jest to działanie niedopuszczalne, które w rezultacie może podważyć prawidłowość przeprowadzonych kontroli - przekonują związkowcy.
Według pracowników niedoświadczone osoby popełniały błędy. Dotarliśmy do właścicielki biura rachunkowego w Kętrzynie, która przyznała, że jej pracowniczka musiała kontaktować się z urzędem, by wyjaśniać pomyłkę. Zdaniem naszych rozmówców z PUP takich przypadków było więcej.
Pracownicy "starej kadry" mówią nam, że takich problemów nie było, gdy większość z nich była zatrudniona w urzędzie. - Mając informację od pracodawców z okresu, gdy była realizowana tarcza, mogę powiedzieć, że wnioski były bardzo sprawnie, szybko i transparentnie rozpatrywane - mówi starosta Kochanowski. W okresie od stycznia 2022 do chwili obecnej zostało zwolnionych lub odeszło 10 pracowników (w tym osoby pracujące na samodzielnych stanowiskach czasem z ponad dwudziestoletnim stażem pracy w urzędzie). Jedna z pracownic rozwiązała umowę o pracę z art.55 k.p. bez wypowiedzenia, wskazując, że pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika.
Dyrektor Prokop w rozmowie z portalem RadioZET.pl kategorycznie zaprzecza, by stażyści przeprowadzali kontrolę wniosków dotyczących tarczy antykryzysowej. Gdy zapytaliśmy o to powtórnie w mailu, urząd znów zasłonił się tłumaczeniem, że nie może udzielić odpowiedzi, bo nie jest to informacja publiczna.
Problemy były nie tylko z tarczą. Jak słyszymy od urzędników zrzeszonych w "Solidarności" działającej w urzędzie, Prokop chciał ukarać pracownika, który stanął na czele tego związku. - Zatrudniona po znajomości specjalistka ds. ewidencji i świadczeń celowo nie wydała w terminie decyzji o przyznaniu zasiłku dla bezrobotnych osobie, która zarejestrowała się w PUP w Kętrzynie. Zrobiła to, aby stworzyć pretekst do ukarania przewodniczącego NSZZ „Solidarność”. Za tę sprawę ukarano go upomnieniem z wpisem do akt. Pracownik złożył sprzeciw, w którym wskazał, że specjalistka ds. ewidencji i świadczeń dostała dokumenty i celowo nie przyznał tego zasiłku, a dokumenty włożyła do archiwum - słyszymy od związkowców. Dyrektor zignorował skargę pracownika i nie ukarał specjalistki.
Inny doświadczony pracownik był zwodzony w sprawie nowej umowy. Musiał czekać kilkadziesiąt minut pod drzwiami na rozmowę. Ostatecznie Prokop nie zaproponował mu umowy, twierdząc, że takie było zalecenie Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, który przeprowadził kontrolę związaną ze sprawami kadrowymi w maju 2022 roku. Takiego zalecenia jednak nie było. Kontrolerzy wezwali PUP jedynie do zmiany stanowiska z pośrednika pracy na specjalistę ds. programów, bo tym na co dzień się zajmował. Co więcej, wskazali, że w PUP jest za mało urzędników. “Mimo zwiększonej ilości dodatkowych obowiązków, nie zatrudniono nowych pracowników. Ponadto PUP w Kętrzynie zajmował się obsługą ogromnej ilości oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcom (…) Do wykonywania tych czynności zostali skierowani pracownicy, którzy na co dzień nie wykonywali tych zadań” - czytamy.
Po nieprzedłużeniu umowy z wspomnianym pracownikiem od lipca 2022 roku wypłaty na uruchomienie działalności gospodarczej zostały wstrzymane. Oficjalnym wytłumaczeniem było to, że zabrakło pieniędzy. - Tak naprawdę środki były, ale nie miał kto ich wypłacać. Ostatecznie Powiatowy Urząd Pracy musiał zwrócić niewykorzystane pieniądze - mówi nam jeden ze związkowców, który chce zachować anonimowość.
Wizyty posłów PiS w urzędzie
Szeroko otwarte drzwi do gabinetu dyrektora mieli za to politycy Zjednoczonej Prawicy. W godzinach pracy wizyty dyrektorowi składali posłowie klubu Prawa i Sprawiedliwości Iwona Arent, Jerzy Małecki, a także lokalni politycy. Prokop miał z nimi odbywać długie rozmowy i zaniedbywać przez to służbowe obowiązki. - To nic złego. Są różne relacje, a spotykanie się z panią poseł (Arent – red.), która jest ze środowiska rządzącego oraz innymi parlamentarzystami, to są działania pożądane - komentuje starosta Kochanowski.
Prokop był szefem PiS w Kętrzynie i człowiekiem Arent, która proponowała go na stanowisko wojewody warmińsko-mazurskiego. Przegrał jednak partyjną rywalizację o tę funkcję, obecnie jest szeregowym radnym. Według naszych rozmówców Prokop miał w godzinach pracy w urzędzie zdalnie uczestniczyć w posiedzeniach rady sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. Wciąż niewyjaśniona jest też sprawa jego służbowych delegacji.
Grzegorz Prokop startował z listy PiS w wyborach 2018 roku i zdobył mandat radnego sejmiku woj. warmińsko-mazurskiego
Według pracowników dyrektor z takim zapałem angażował się w sprawy partii, że przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi wzywał urzędników do gabinetu i prosił, żeby podpisywali listy poparcia kandydatów PiS. - Nikogo nie zmuszał, wiedział kogo poprosić, kto może się podpisać - zaznacza nasz rozmówca z “Solidarności” w Kętrzyńskim PUP-ie. Pracownicy zgłosili to w skardze do Państwowej Inspekcji Pracy złożonej 29 kwietnia 2022 roku.
Preferencje partyjne dyrektora miały być ważniejsze niż względy merytoryczne w przypadku przyznawania premii. Związkowcy z PUP w Kętrzynie poinformowali nas, że w 2021 roku jeden z wieloletnich pracowników otrzymał 200 złotych nagrody - dziesięciokrotnie mniej, niż osoby zatrudnione w urzędzie od kilku miesięcy - tylko dlatego, że jest współmałżonkiem wroga politycznego dyrektora. - Dyrektor niejednokrotnie mówił, że na wysokość wynagrodzenia różnych pracowników ma wpływ tylko to, czy kogoś lubi, czy też nie - informują nas związkowcy.
Pracownicy, którzy zgłosili anonimowo skargę do PIP, uważają, że Prokop “ma układy” i obawiają się swojego szefa. “Czuje się bezkarny, cały czas powołuje się na znajomości w Sejmie, w sądzie, w policji i w urzędach. Zależy nam na pracy, ale czujemy się bezradni i nie wiemy, kto z nas może popaść w niełaski kierownictwa i być zwolnionym” - napisali.
Postępowanie w prokuraturze
Postępowanie ws. podejrzenia uporczywego łamania praw pracowników prowadzi policja i prokuratura. - Dotyczy ono okresu od grudnia 2015 do czerwca 2022 roku. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Policja przesłuchała już 22 osoby. Prokurator rejonowy w Mrągowie, po zapoznaniu się z zeznaniami, postanowił osobiście przesłuchać część świadków - informuje nas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski. Wyjaśnień od PUP zażądało Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Oprócz tego sąd pracy rozpatruje pozew zwolnionej po 30 latach pracy w PUP kierownik Centrum Aktywizacji Zawodowej, która oskarża byłego pracodawcę o mobbing i domaga się odszkodowania.
Na razie jedyną bezpośrednią konsekwencją kontroli PIP jest nieprzedłużenie umowy z pracownikiem, który napisał pod imieniem i nazwiskiem, że Prokop i Wiszeniewska dopuszczali się mobbingu. Dyrektor miał wgląd do wyników kontroli PIP, ponieważ inspektor nie skorzystał z procedury przesłuchania z utajnieniem zeznań. Pokrzywdzony urzędnik poinformował Inspekcję, że 1 lipca 2022 roku nie przedłużono z nim umowy o pracę. Inspektor w odpowiedzi wyraził ubolewanie.
Według danych GUS bezrobocie w powiecie kętrzyńskim wynosi 19,6 proc. (dane ze stycznia 2023 roku). Jest to jeden z najwyższych wyników w kraju. Grzegorz Prokop jako dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy miesięcznie zarabia ponad 16 tys. złotych. Pozostali dyrektorzy PUP w regionie otrzymują około 8,5-9 tys. zł.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET